sobota, 8 sierpnia 2015

Długa Ziemia - Terry Pratchett, Stephen Baxter

Wielki powrót do Pratchetta oraz pierwsze spotkanie z Baxterem.

 


Rok 2015, Madison, USA. Świat dowiaduje się o wynalazku szalonego naukowca, który zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Kroker, bo takim mianem jest on określany, pozwala jego właścicielowi na przemieszczanie się pomiędzy równoległymi wszechświatami, które z pozoru bardzo przypominają naszą rodzimą Ziemię. W rzeczywistości jednak skrywają one mroczną tajemnicę…
Piętnaście lat później Joshua Valiente odkrywa w sobie rzadko spotykaną umiejętność – potrafi przemieszczać się pomiędzy wszechświatami bez użycia krokera. Takich ludzi jak on określa się mianem naturalnych kroczących. Pewnego dnia zostaje on zauważony przez międzynarodową korporację, która proponuje mu udział w rewolucyjnym projekcie – ma odbyć ekspedycję w najdalsze zakątki kosmosu, tam, gdzie jeszcze żaden człowiek nie odważył się postawić nogi.
Tytuł: Długa Ziemia
Autor: Terry Pratchett, Stephen Baxter
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Mimo dobrych chęci i podekscytowania, z jakimi podszedłem do lektury Długiej Ziemi, pierwsze kilkadziesiąt stron okazały się niemałym wyzwaniem. Kompletnie nie mogłem wbić się w świat wykreowany przez Pratchetta i Baxtera. Wszystko było bardzo pogmatwane, a zawiły język jeszcze bardziej to utrudniał. Zniechęcony początkiem, mimo wszystko przemogłem się i kontynuowałem powieść. Okazało się, że kolejne strony przyszło mi czytać z łatwością, a trudności z odnalezieniem się w świecie Długiej Ziemi odeszły w niepamięć. Do ostatniej strony pochłaniałem tę książkę z zapartym tchem i ani na chwilę nie mogłem oderwać się od lektury.
Główny bohater może nie jest zbyt przekonywujący ani precyzyjnie nakreślony (można wręcz rzec, że wydaje się dość papierowy), to jednak wzbudza sympatię czytelnika. Od początku go polubiłem i kibicowałem mu przez całe 358 stron, jakie liczy ten tom. Razem z nim odkrywałem nowe zakątki kosmosu oraz przeżywałem chwile zwątpienia. A propos bohaterów – oprócz Joshuy w książce mamy właściwie tylko dwie postacie. Dla niektórych może być to minusem, mi jednak to nie przeszkadzało; uważam wręcz, że dzięki takiemu zabiegowi można się lepiej skupić na fabule.
Rozbudowana historia i niespodziewane zwroty akcji to doskonałe połączenie, a w tej powieści widać je doskonale. Choć muszę przyznać, że niekiedy brakowało mi rozwinięcia niektórych wątków, które zapowiadały się naprawdę ciekawie, a zostały w pewnym momencie całkowicie urwane. Można by to było dopracować. Ponadto Długą Ziemię wzbogacają ciekawe i drobiazgowe opisy poszczególnych planet oraz zamieszkujących je stworzeń. Jestem pełen podziwu dla ogromu wyobraźni, jaką mają autorzy.
Mogłoby się wydawać, że w powieści sci-fi nie ma miejsca na humor... a jednak! Długa Ziemia aż kipi od zabawnych dialogów i ciętych ripost, które ją urozmaicają i dodają lekkości. Warto jednak nie zapominać o powadze niektórych fragmentów. Autorzy poruszają wiele istotnych kwestii, które w znacznej mierze dotykają również i nas. Lektura Długiej Ziemi jest doskonałą okazją do własnych przemyśleń oraz zastanowienia się nad najistotniejszymi aspektami naszego życia.
Po Długiej Ziemi spodziewałem się czegoś zupełnie innego, jednak rezultat przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Szczególnie zaskoczyły mnie złote myśli oraz przenikliwe refleksje, których w książce jest naprawdę dużo. Polecam tę powieść zarówno wielbicielom gatunku science fiction, jak i innym czytelnikom, choć wiem, że nie każdemu przypadnie ona do gustu.

★★★★★★★☆☆☆

Czytaliście już Długą Ziemię?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?
Piszcie w komentarzach :) 

2 komentarze:

  1. Bardzo mi się podobała Długa Ziemie, Długa Wojna również, a koncepcja wieloświatów pozwala ten cykl kontynuować w nieskończoną ilość tomów. Ciekawe czy Baxter sam się tego podejmie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem tego ciekawy ;) chociaż bez Pratchetta to nie będzie to samo :'(

      Usuń

Zapraszam do komentowania :)