wtorek, 22 września 2015

Nigdziebądź - Neil Gaiman

Osobliwa baśń dla dorosłych

 


"Drogi pamiętniku. W piątek miałem pracę, narzeczoną, dom i sensowne życie, o ile w ogóle życie może mieć sens. Potem znalazłem na chodniku ranną, krwawiącą dziewczynę i próbowałem zostać dobrym Samarytaninem. Teraz nie mam narzeczonej, domu ani pracy i wędruję sto metrów pod ulicami Londynu z perspektywą życia krótszego niż jętka o skłonnościach samobójczych."
 
Tytuł: Nigdziebądź
Autor: Neil Gaiman
Wydawnictwo: MAG

Neil Gaiman to jeden z autorów, z których twórczością chciałem zapoznać się od bardzo dawna. Jego styl pisania często porównywany jest do stylu Terry'ego Pratchetta, co jeszcze bardziej wzmogło moją ciekawość. Więc, gdy zabrałem się za jedną z jego najbardziej znanych książek, Nigdziebądź, byłem pełen entuzjazmu i z optymizmem podszedłem do lektury. Spodziewałem się dobrego urban fantasy, jednak efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. 

Pewnego razu Richard Mayhew spotyka na ulicy krwawiącą dziewczynę o imieniu Drzwi i postanawia jej pomóc. W tej chwili całe jego życie wywraca się do góry nogami. Nasz bohater przenosi się do fantastycznego Londynu Pod, mieszczącego się w kanałach i podziemnych przejściach Londynu Nad. Razem z Drzwi, Markizem de Carabas i Łowczynią, ścigani przez bezwzględnych morderców Pana Croupa i Pana Vandemara, próbują odnaleźć, owianego legendami, anioła Islingtona. Ma on pomóc Richardowi wrócić do Londynu Nad, a Drzwi odkryć sekret tragicznej śmierci całej jej rodziny.

Nigdziebądź przywodzi na myśl standardową baśń. Mamy tutaj dobrych i złych bohaterów, zwierzęta umiejące mówić, elementy magii, dziecinny język i różne tego typu rzeczy. Jednak w trakcie czytania pojawia się pewien dysonans. Kiedy zdaje się, że książka równie dobrze mogłaby być przeznaczona dla dzieci, pojawia się np. opis tortur lub jakiś inny, kompletnie niepasujący fragment. Nie powiem, trochę się to gryzło. Jednak po dłuższym zastanowieniu mogę stwierdzić, że takie przeplatanie się typowo dziecinnych fragmentów z "poważniejszymi" elementami ma w sobie pewien urok. Warto dodać, że właśnie te, powiedzmy opisy tortur, były przedstawiane równie dziecinnym językiem co pozostała część książki. Nie pojawiło się, ani jedno przekleństwo, czy drastyczne sformułowanie. Wyglądało to trochę dziwnie, jednak po dłuższej lekturze można się przyzwyczaić. 

Ważnym elementem każdej książki są jej bohaterowie, a w tej było ich bardzo dużo. Czasem można było się wręcz pogubić. Richard Mayhew, od początku książki wzbudza sympatię. Czytelnik kibicuje mu i chciałby, żeby z każdej opresji wyszedł cało. Mimo wszystko nie jest on dość dokładnie wykreowany, przez co tak naprawdę nie możemy o nim zbyt wiele powiedzieć. Autor przez całą książkę ślizga się po nim, dlatego Richard staję się trochę taką papierową postacią, która niczym się nie wyróżnia. Podobnie niestety jest z pozostałymi bohaterami. Każdy z nich jest bardzo uniwersalny i po kilku tygodniach z pewnością o nich zapomnimy. Wyjątkami są dwa czarne charaktery, które widocznie wyróżniają się na tle całej reszty. Duet - Pan Croup i Pan Vandemar, z pozoru przebiegli szpiedzy i bezlitośni zabójcy są najbardziej charakterystycznym elementem książki. Ich humorystyczne dialogi, dogryzanie sobie nawzajem, a często po prostu głupota, wprawiają czytelnika w uśmiech. To właśnie oni są moimi ulubionymi bohaterami książki i chyba najlepszą częścią całej powieści. 

Fabuła Nigdziebądź jest dość "osobliwa", jednak bardzo wciągająca. Cały czas chcemy wiedzieć, co się stanie dalej i nie możemy oderwać się od czytania. Przez swój prosty język i stosunkowo małą liczbę stron, książkę czyta się bardzo szybko i praktycznie można ją pochłonąć w jeden wieczór. Niestety, dość dużym mankamentem jest zakończenie. Jest ono bardzo przewidywalne. Już od połowy książki, możemy się spodziewać jak skończy się historia. Mimo wszystko, bardzo angażujemy się w powieść i czyta się ją przyjemnie.

Nigdziebądź było jednym z lepszych fantasy, jakie czytałem w tym roku. Dzięki swojej oryginalności na pewno zapadnie mi w pamięć na długo. Ta książka wciągnęła mnie, bawiła mnie, a czasami nawet straszyła. Neil Gaiman niewątpliwie przekonał mnie do siebie i jestem pewien, że w przyszłości sięgnę po jego inne książki. Już rozumiem, dlaczego jest on często porównywany do Pratchetta, dlatego z pełną odpowiedzialnością, mogę polecić Nigdziebądź każdemu fanowi tego autora, jak i wszystkim lubiącym dobre fantasy.

★★★★★★★☆☆☆ 

Czytaliście Nigdziebądź?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania :)