piątek, 30 października 2015

TOP 5 książek na Halloween

Jako że Halloween zbliża się wielkimi krokami, zapraszam na moje zestawienie TOP 5 książek idealnych na tę okoliczność. 

 


Od razu pragnę uprzedzić, że nie jestem fanem horrorów, ani powieści grozy. Rzadko je czytam i moja wiedza o nich jest dość uboga. W tym zestawieniu może nie znajdą się klasyczne horrory, ale i tak myślę, że książki, które wybrałem idealnie wpasowuję się w klimat tego święta :)



Wirus Chuck Hogan, Guillermo Del Toro

 
Na pierwszy ogień idzie powieść Wirus. Znajdziemy w niej tajemniczego wirusa, wampiry, duchy przeszłości oraz liczne morderstwa. Oprócz tego także zagadkę kryminalną, zawiłe śledztwo, ciekawych bohaterów, wciągającą akcję oraz niesamowite ilustracje. A w gratisie - polski wątek. Czego chcieć więcej ? :)



Osobliwy dom Pani Peregrine Ransom Riggs
 
Zdecydowanie nie jest to horror, ani nawet thriller. Jednakże Osobliwy dom Pani Peregrine posiada niezwykły klimat. Czytając książkę przenosimy się do zupełnie innego świata. Świata pełnego magii, duchów, a także licznych niewyjaśnionych zjawisk. 

 
Przegląd Końca Świata FEED Mira Grant

To także zdecydowanie nie jest horror, jednak jest coś, dzięki czemu ta książka się tu znalazła. A mianowicie są to zombie. Pojawiają się tu dość rzadko, ale jak już się pojawią, to mogą napędzić niezłego stracha.
 
 
Opowieści niesamowite Edgar Allan Poe

 
 Klasyka dziewiętnastowiecznej literatury. Wyśmienity zbiór opowiadań. Warto zapoznać się z tą książką, naprawdę warto. Ogólnie polecam twórczość Edgara Allana Poe - ten facet miał nieźle powywracane w głowie :D

 
Metro 2033 Dmitry Glukhovsky

Oczywiście - powiecie, że jest to science fiction, a nie żaden horror, jednak ja przy tej książce autentycznie się wystraszyłem :D Metro 2033 bardzo mocno trzyma w napięciu i nie pozwala czytelnikowi, ani na chwilę, odłożyć książki. Niejednokrotnie przy lekturze tej powieści przeraziłem się. Kawał dobrej literatury. Gorąco polecam :) 

 
Przy okazji zachęcam do wzięcia udziału w "Halloween'owej nocy czytania"

 Więcej o akcji możecie przeczytać TUTAJ
 

A Wy?
Jak w tym roku spędzacie Halloween?
 Jakie są wasze halloweenowe typy książek?

Piszcie w komentarzach :)

poniedziałek, 26 października 2015

Targi Książki w Krakowie 2015 | Moje wrażenia

Moje wrażenia i przemyślenia po tegorocznych Targów Książki w Krakowie :)

 


Od dawna chciałem pojechać na targi książki, czy to do Warszawy, czy do Krakowa, jednak nigdy ostatecznie się nie udało. Zawsze tylko śledziłem takie wydarzenia z domu i nigdy nie brałem w żadnym z nich udziału. Jednak w tym roku się zmobilizowałem. Miesiąc przed targami powiedziałem o nich rodzicom i zagroziłem, że jak mnie nie puszczą to wyprowadzę się z domu xD Następnie zarezerwowałem wejściówki, kupiłem bilety na busa i czekałem na ten upragniony 24. października. I w końcu się doczekałem.

Na Targach Książki byłem w sobotę (24 października) od 12.00 do 17.00. Gdybym miał opisać te targi jednym słowem, powiedziałbym "niesamowite" *.* Spodziewałem się fajnego wydarzenia, jednak rezultat przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. 19. Międzynarodowe Targi w Krakowie były wprost genialne, niesamowite, niepowtarzalne, niezapomniane, po prostu MEGA. Z chęcią bym tam pojechał jeszcze raz...

Jednak przechodząc do samych targów. To było istne szaleństwo! Tylu ludzi na tak małej przestrzeni chyba jeszcze nigdy nie widziałem. Zarówno na stoiskach, jak i pomiędzy nimi nie było żadnego wolnego miejsca, a dopchanie się do jakiegoś wydawnictwa, zajmowało kilka minut. Ludzi była cała masa. Zajmowali oni każdy metr kwadratowy hali i nie można było znaleźć miejsca, gdzie by ktoś nie stał. Przez to było tak duszno, że w pewnym momencie zaczęło mi się kręcić w głowie i musiałem na chwilę wyjść, by odetchnąć.

Jeśli chodzi o ceny, to nie można powiedzieć, żeby były jakieś rewelacyjne. Fakt, zdarzały się takie wydawnictwa, gdzie przeceny były dość duże, jednak było ich niewiele. Jednakże na większości stoisk przeceny sięgały 25%, więc i tak nie ma co narzekać. Ostatecznie kupiłem 4 książki (chociaż ochotę miałem na kolejne 20 :D), jednak o tym później. Co do spotkań z autorami, to niestety nie byłem na żadnym :( Głównie dlatego, że na targach byłem tylko parę godzin, dlatego wolałem je spożytkować na dokładne obejście całej hali. Kolejnym powodem były masakryczne kolejki. Aby dopchać się do jakiegoś popularnego autora, trzeba było stać w kolejce minimum godzinę, dlatego zrezygnowałem z tego pomysłu. Może gdybym był na targach dwa dni, to lepiej bym to zaplanował  i udałoby mi się spotkać z jakimś autorem :)

Największym atutem tych targów była niesamowita atmosfera. Tylu ludzi czytających książki w jednym miejscu nie zdarza się zbyt często. Widać było, ze każdy kto przyszedł na targi kocha czytać i ma fioła na punkcie książek. Miałem wrażenie, ze wszyscy stanowimy jedną, wielką rodzinę. Rodzinę książkożerców. Widziałem wielu znanych bloggerów oraz rozmawiałem z osobami, które tak samo jak ja kochają czytać. W pewnym momencie te dzikie tłumy przestały mieć już jakiekolwiek znaczenie. Liczyła się tylko ta niesamowita atmosfera i szerzący się duch czytelnictwa.

Przechodząc do tego, co zakupiłem, to udało mi się upolować 4 książki, 1 kolorowankę, 3 pocztówki, 1 torbę i multum zakładek :) Myślę, że moje zakupy się opłacały, bo za żadną z tych czterech książek nie zapłaciłem więcej niż 25zł. Jestem zadowolony z tego co kupiłem, ale przede wszystkim z tego, że udało mi się powstrzymać i nie kupiłem kolejnych 20 książek :D

Mój "targowy bookhaul" prezentuje się tak:


1. "Chłopcy" Jakub Ćwiek
2. "Endgame. Wezwanie" James Frey
3. "Dziewczyna z pociągu" Paula Hawkins
4. "Miasto cieni" Ransom Riggs
5. "Doodle Invasion"

Podsumowując, 19. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie uważam za bardzo udane. Było to niesamowite przeżycie i chętnie bym tam powrócił. Mimo tych ogromnych tłumów i niezbyt niskich cen, w pełni opłacało się pojechać na targi. Myślę, że dla każdego książkoholika, targi książki to istny raj i spełnienie marzeń. Jestem pewien, że na kolejne również pojadę :) Już teraz nie mogę się ich doczekać... :)


A Wy? 
Byliście na Targach Książki w Krakowie? 
Jak Wam się podobało?

Piszcie w komentarzach :)

środa, 21 października 2015

Oscarowy Tag Książkowy

Po długiej przerwie... czas na TAG Książkowy :)


 
 Zaczynamy!


Nagroda Akademii Filmowej, czyli Oscar dla najlepszej (póki co) książki wydanej w 2015 roku




Oscar dla najlepszego aktora pierwszoplanowego, czyli Twój ulubiony główny bohater

Yossarian



Oscar dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej, czyli Twoja ulubiona główna bohaterka

Katniss Everdeen



Oscar dla najlepszego aktora drugoplanowego, czyli Twój ulubiony bohater drugoplanowy

Jaskier



Oscar dla najlepszej aktorki drugoplanowej, czyli Twoja ulubiona aktorka drugoplanowa

Luna Lovegood



Oscar dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego, czyli książka, na której tłumaczenie czekasz z niecierpliwością




Oscar za najlepszy pełnometrażowy film animowany, czyli Twoja ulubiona książka dla dzieci




Oscar za najlepszy krótkometrażowy film animowany, czyli Twój ulubiony zbiór bajek dla dzieci




Oscar za najlepszy montaż, czyli najlepiej wydana (pod względem graficznym) książka

 
 


Oscar za najlepszą muzykę filmową, czyli książka z muzyką w tle

Rihanna Umbrella



Oscar za najlepsze kostiumy, czyli najlepsza powieść historyczna

 



Oscar za najlepszą reżyserię, czyli Twój ulubiony autor/autorka

Dmitry Glukhovsky 



Oscar za najlepszy scenariusz adaptowany, czyli Twoja ulubiona ekranizacja

 
  

 
Oscar za najlepszy scenariusz oryginalny, czyli książka, którą chciałbyś zobaczyć na dużym ekranie

   


Oscar za najlepsze zdjęcia, czyli książka, w której pojawiają się ilustracje




Oscary honorowe i specjalne, czyli Twoja ulubiona książka uhonorowana nagrodą literacką



I to już koniec :)

Mam nadzieję, że Tag Wam się podobał :D 
Jestem ciekaw, jak Wy byście odpowiedzieli na wszystkie pytania.
Piszcie w komentarzach :)


A ja nominuję:
- Hanię z bloga Adaline Bookworm
- Paulę z bloga Rude recenzuje
- Łukasza z bloga Mój świat, moje książki
- Alicję z bloga Alicja w krainie książek
- Wiktorię z bloga Czytamyy Oglądamyy

poniedziałek, 12 października 2015

Malfetto. Mroczne piętno - Marie Lu

Po wyśmienitej serii Legenda, czas na kolejne spotkanie z piórem Marie Lu :)


Przez królestwo Kenettry przechodzi śmiercionośna zaraza. Dziesiątkuje ona mieszkańców, a większość tych, którzy przeżyli zostaje napiętnowanych.  Naznaczone osoby zostają wykluczone ze społeczeństwa, rodziny się ich wypierają, a przyjaciele porzucają. Wkrótce okazuje się, że niektórzy z napiętnowanych uzyskali tajemnicze moce. Wśród nich jest siedemnastoletnia Adelina. Inkwizycja chce się ich jak najszybciej pozbyć, gdyż upatruje w nich wielkiego zagrożenia dla rodziny królewskiej. Rozpoczyna się polowanie. Czy Adelina zdoła uciec inkwizycji? I czy, co najistotniejsze, zdoła okiełznać swoje tajemnicze moce?


Tytuł: Malfetto. Mroczne piętno
Cykl: Malfetto (tom 1)
Autor: Marie Lu
Wydawnictwo: Zielona Sowa


Marie Lu znana jest głównie jako autorka bestsellerowej trylogii Legenda. Ja również po raz pierwszy spotkałem się z jej piórem  właśnie przy okazji pierwszej części tej serii, czyli Rebelianta. Cała trylogia bardzo mi się podobała i wciąż mile ją wspominam, dlatego kiedy dowiedziałem się, że w Polsce zostanie wydana kolejna powieść Marie Lu, byłem bardzo podekscytowany i nie mogłem doczekać się, aż po nią sięgnę. Kiedy w końcu zabrałem się za lekturę Malfetto. Mroczne piętno oczekiwałem dobrej powieści i mile spędzonego czasu. Po przeczytaniu książki jestem usatysfakcjonowany, jednak ciągle czegoś mi brakuje.

Ostatnio dość często mam do czynienia z książkami młodzieżowymi, przez co zaczęły mi się one trochę zlewać. Oklepany schemat, powtarzające się wątki, papierowi bohaterowie. Wszystko to powoduje, że młodzieżówki są do siebie niezwykle podobne, niemalże takie same. Widać to też niestety na Malfetto. Mroczne piętno. Uwidacznia się to szczególnie, gdy porównamy je do wcześniejszej serii Marie Lu Legenda.  Przez cały czas miałem nieodparte wrażenie, że autorka wykorzystała ten sam pomysł, co w przypadku trylogii, tylko zmieniła scenerię i imiona bohaterów. Budowanie akcji, niektóre wydarzenia, a nawet zakończenie bardzo przypominało mi Legendę. Zdaje sobie jednak sprawę, że to dość subiektywne odczucie, dlatego jeśli nie czytaliście tej serii, to z pewnością nic nie zauważycie i nie będzie mieli żadnych uwag.

Adelina na pozór nie jest szczególnie charakterystyczną postacią. Wyróżnia ją jednak jedna rzecz. Autorka przedstawiła ją w znacząco innym świetle niż jak to zazwyczaj bywa w przypadku bohaterek powieści młodzieżowych. U Adeliny w znaczący sposób przejawia się jej ciemna strona. Często czytamy o niej jako okrutnej i żądnej władzy dziewczynie, która lubi zadawać ból. Była to "miła" odskocznia od tych wszystkich doskonałych i nieskazitelnie czystych bohaterek, z którymi się najczęściej spotykamy. Bardzo spodobał mi się ten zabieg i myślę, że dzięki temu bardziej polubiłem główną bohaterkę. Jeśli mowa o postaciach, to warto wspomnieć także o tych drugoplanowych. Członkowie Bractwa Sztyletu, bo o nich mowa, okazali się być bardzo interesujący, a ich sylwetki bardzo mnie zaciekawiły. Żałuję trochę, że te wątki nie zostały rozwinięte, bo z chęcią zapoznałbym się z historiami każdego z nich. Mam jednak nadzieję, że w kolejnych tomach Marie Lu uchyli rąbka tajemnicy i nam trochę więcej o nich opowie.

Trzeba przyznać, że Marie Lu jest zdolną pisarką i potrafi przykuć uwagę czytelnika. Malfetto. Mroczne piętno cechuje przemyślana i rozbudowana akcja, niespodziewane zwroty akcji oraz bardzo przyjemny język. Wszystko to razem powoduje, że książka niezmiernie wciąga i bardzo szybko się ją czyta. Zazwyczaj w takich książkach, zakończenie jest przewidywalne i szybko się go domyślam, jednak w tej powieści ostateczne rozwiązanie akcji bardzo mnie zaskoczyło i nie było to, to czego się spodziewałem. Jest to duża zaleta, gdyż mnie w tym temacie nie łatwo jest zadowolić :P

Mimo niewątpliwej schematyczności, Malfetto. Mroczne piętno to całkiem dobra powieść i można przy niej spędzić wiele przyjemnych chwil. Może nie powala ona na kolana, jednak czytelnikom powieści młodzieżowych na pewno się spodoba. Moim zdaniem, seria Legenda była duża lepsza, jednak nie zmienia to faktu, że Malfetto. Mroczne piętno to także dobra powieść, na którą warto zwrócić uwagę. Z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić :D

niedziela, 4 października 2015

Szklany tron - Sarah J. Maas

Mam wrażenie, że jestem ostatnią osobą, która to czyta. Teraz się tylko zastanawiam, dlaczego tak długo zwlekałem? :D


Celaena Sardothien już w wieku siedemnastu lat staje się żywą legendą. Profesjonalna zabójczyni, znana w całym królestwie, sieje postrach u każdego mieszkańca Erilei. Jednak pewnego razu przez jeden nieodpowiedni błąd zostaje złapana i skazana na dożywotnią, niewolniczą pracę w kopalni soli. Po roku odsiadki w kopalni zjawia się książę i składa Celaenie niecodzienną propozycję: ma ona szansę wziąć udział w specjalnym turnieju organizowanym dla najgroźniejszych przestępców kraju. Zwycięzca zostanie oczyszczony z zarzutów oraz, po kilkuletniej służbie na dworze króla, odzyska upragnioną wolność. Szanse na wygranie turnieju są niewielkie, jednak stawka jest ogromna, a Celaena i tak nie ma nic do stracenia...


Tytuł: Szklany tron
Cykl: Szklany tron (tom1)
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Uroboros



Z książkami młodzieżowymi trzeba zawsze uważać. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zamiast
trafić na dobre fantasy, trafimy na kiepskie romansidło dla nastolatek. Dużo razy zdarzyło mi się już zawieść na książkach promowanych jako młodzieżowe, dlatego teraz podchodzę do nich z dystansem i ostrożnie wybieram poszczególne tytuły. O Szklanym tronie swego czasu było bardzo głośno, więc siłą rzeczy w końcu się na niego natknąłem. Zbierał same dobre recenzje, a jego opis bardzo mnie zainteresował, dlatego postanowiłem po niego sięgnąć. Teraz mogę powiedzieć jedno – było warto.

Już od pierwszych stron da się wyczuć, że Szklany tron jest inny niż typowe młodzieżówki. Sarah J. Maas stara się przełamać stereotyp książek młodzieżowych. Zamiast nieśmiałej dziewczyny, za którą trzeba wszystko robić, autorka podstawia silną i niezależną Celaenę, a zamiast pójść na łatwiznę i oprzeć fabułę na wątku miłosnym, stawia na przemyślaną i rozbudowaną akcję. Oczywiście, nie mam tutaj zamiaru obrażać literatury młodzieżowej ani jej czytelników, jednak cechują ją takie, a nie inne schematy, które mnie nie do końca odpowiadają.

Bardzo urzekł mnie świat, jaki Sarah J. Maas wykreowała na kartach swojej powieści. Stworzyła iście średniowieczne królestwo pełne potężnych zamków, walk o władzę i bogatych rodów. Powstało takie mini-Westeros z Gry o Tron George'a Martina. Postacie idealnie wpasowują się w atmosferę. Potężny władca, książę, baronowie, ale także płatni zabójcy, przebiegli szpiedzy i tajemniczy wróżbici. Całe to grono tworzy niesamowity klimat i świetne tło dla fabuły oraz głównej bohaterki. Tak jak wspominałem, Celaena jest zupełnie inna niż dotychczasowe bohaterki książek młodzieżowych, i mimo trudnego charakteru natychmiastowo zdobyła moją sympatię. Polubiłem ją za jej odwagę i nieugiętość w dążeniu do celu, ale przede wszystkim za cięty język i rezerwę, z jaką do wszystkiego podchodzi. Od razu skojarzyła mi się z Katniss Everdeen z Igrzysk śmierci, którą tak bardzo uwielbiam :D

Szklany tron wywarł na mnie duże wrażenie już od początku, tak że właściwie nie zwracałem uwagi na jego wady. Te jednak także się pojawiły i trzeba o nich wspomnieć. Niewątpliwie największą z nich jest dość widoczna schematyczność. Mimo że, tak jak mówiłem, autorka próbowała uciec od powtarzalności książek młodzieżowych, nie do końca jej się to udało. Spowodowało to, że wiele wydarzeń dało się przeczuć, a zakończenie było bardzo przewidywalne. Drugim mankamentem jest trójkąt miłosny. Nie da się ukryć – nie jestem jego fanem i zazwyczaj, gdy się pojawia, książka traci w moich oczach. Tak też, niestety, było w tym przypadku. Muszę jednak stwierdzić, że po pewnym czasie po prostu przestałem zwracać uwagę na wątek miłosny i już tak bardzo mi nie przeszkadzał.

Jeśliby wykluczyć niewątpliwą schematyczność i trójkącik miłosny, powstałaby całkiem przyjemna powieść. Szklany tron niesamowicie wciąga i czyta się go bardzo szybko. Jest to zasługa prostego języka, ale przede wszystkim dojrzałego stylu autorki. Sarah J. Maas bardzo umiejętnie nakreśliła fabułę, wykreowała bohaterów oraz budowała napięcie. Dzięki temu powstała świetnie skonstruowana powieść fantasy.

Ostatecznie Szklany tron oceniam pozytywnie i z pewnością sięgnę po kolejne tomy. Uważam, że jest to jedna z lepszych powieści młodzieżowych ostatnich lat. Poziom młodzieżówek z roku na rok rośnie, co mnie bardzo cieszy, i mam nadzieję, że na polskim rynku wydawniczym ukaże się jeszcze więcej takich książek. Nie ma co ukrywać, Szklany tron trafi w gusta czytelników i spodoba się głównie nastolatkom, jednak myślę, że dorosły czytelnik również znajdzie tu coś dla siebie. Serdecznie polecam!