poniedziałek, 12 października 2015

Malfetto. Mroczne piętno - Marie Lu

Po wyśmienitej serii Legenda, czas na kolejne spotkanie z piórem Marie Lu :)


Przez królestwo Kenettry przechodzi śmiercionośna zaraza. Dziesiątkuje ona mieszkańców, a większość tych, którzy przeżyli zostaje napiętnowanych.  Naznaczone osoby zostają wykluczone ze społeczeństwa, rodziny się ich wypierają, a przyjaciele porzucają. Wkrótce okazuje się, że niektórzy z napiętnowanych uzyskali tajemnicze moce. Wśród nich jest siedemnastoletnia Adelina. Inkwizycja chce się ich jak najszybciej pozbyć, gdyż upatruje w nich wielkiego zagrożenia dla rodziny królewskiej. Rozpoczyna się polowanie. Czy Adelina zdoła uciec inkwizycji? I czy, co najistotniejsze, zdoła okiełznać swoje tajemnicze moce?


Tytuł: Malfetto. Mroczne piętno
Cykl: Malfetto (tom 1)
Autor: Marie Lu
Wydawnictwo: Zielona Sowa


Marie Lu znana jest głównie jako autorka bestsellerowej trylogii Legenda. Ja również po raz pierwszy spotkałem się z jej piórem  właśnie przy okazji pierwszej części tej serii, czyli Rebelianta. Cała trylogia bardzo mi się podobała i wciąż mile ją wspominam, dlatego kiedy dowiedziałem się, że w Polsce zostanie wydana kolejna powieść Marie Lu, byłem bardzo podekscytowany i nie mogłem doczekać się, aż po nią sięgnę. Kiedy w końcu zabrałem się za lekturę Malfetto. Mroczne piętno oczekiwałem dobrej powieści i mile spędzonego czasu. Po przeczytaniu książki jestem usatysfakcjonowany, jednak ciągle czegoś mi brakuje.

Ostatnio dość często mam do czynienia z książkami młodzieżowymi, przez co zaczęły mi się one trochę zlewać. Oklepany schemat, powtarzające się wątki, papierowi bohaterowie. Wszystko to powoduje, że młodzieżówki są do siebie niezwykle podobne, niemalże takie same. Widać to też niestety na Malfetto. Mroczne piętno. Uwidacznia się to szczególnie, gdy porównamy je do wcześniejszej serii Marie Lu Legenda.  Przez cały czas miałem nieodparte wrażenie, że autorka wykorzystała ten sam pomysł, co w przypadku trylogii, tylko zmieniła scenerię i imiona bohaterów. Budowanie akcji, niektóre wydarzenia, a nawet zakończenie bardzo przypominało mi Legendę. Zdaje sobie jednak sprawę, że to dość subiektywne odczucie, dlatego jeśli nie czytaliście tej serii, to z pewnością nic nie zauważycie i nie będzie mieli żadnych uwag.

Adelina na pozór nie jest szczególnie charakterystyczną postacią. Wyróżnia ją jednak jedna rzecz. Autorka przedstawiła ją w znacząco innym świetle niż jak to zazwyczaj bywa w przypadku bohaterek powieści młodzieżowych. U Adeliny w znaczący sposób przejawia się jej ciemna strona. Często czytamy o niej jako okrutnej i żądnej władzy dziewczynie, która lubi zadawać ból. Była to "miła" odskocznia od tych wszystkich doskonałych i nieskazitelnie czystych bohaterek, z którymi się najczęściej spotykamy. Bardzo spodobał mi się ten zabieg i myślę, że dzięki temu bardziej polubiłem główną bohaterkę. Jeśli mowa o postaciach, to warto wspomnieć także o tych drugoplanowych. Członkowie Bractwa Sztyletu, bo o nich mowa, okazali się być bardzo interesujący, a ich sylwetki bardzo mnie zaciekawiły. Żałuję trochę, że te wątki nie zostały rozwinięte, bo z chęcią zapoznałbym się z historiami każdego z nich. Mam jednak nadzieję, że w kolejnych tomach Marie Lu uchyli rąbka tajemnicy i nam trochę więcej o nich opowie.

Trzeba przyznać, że Marie Lu jest zdolną pisarką i potrafi przykuć uwagę czytelnika. Malfetto. Mroczne piętno cechuje przemyślana i rozbudowana akcja, niespodziewane zwroty akcji oraz bardzo przyjemny język. Wszystko to razem powoduje, że książka niezmiernie wciąga i bardzo szybko się ją czyta. Zazwyczaj w takich książkach, zakończenie jest przewidywalne i szybko się go domyślam, jednak w tej powieści ostateczne rozwiązanie akcji bardzo mnie zaskoczyło i nie było to, to czego się spodziewałem. Jest to duża zaleta, gdyż mnie w tym temacie nie łatwo jest zadowolić :P

Mimo niewątpliwej schematyczności, Malfetto. Mroczne piętno to całkiem dobra powieść i można przy niej spędzić wiele przyjemnych chwil. Może nie powala ona na kolana, jednak czytelnikom powieści młodzieżowych na pewno się spodoba. Moim zdaniem, seria Legenda była duża lepsza, jednak nie zmienia to faktu, że Malfetto. Mroczne piętno to także dobra powieść, na którą warto zwrócić uwagę. Z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić :D

2 komentarze:

  1. Ja też uważam, że trylogia Legenda jest lepsza od "Malfetto", a przynajmniej czytało mi się ją przyjemniej, zwłaszcza trzeci tom był genialny. W "Malfetto" autorka według mnie zabłysła zarówno w świecie przedstawionym, jak i w kreacji bohaterów, ale jednak ta historia nie do końca mi odpowiadała. Mimo to trzeba przyznać Marie Lu, że zakończenie jest szokujące - sądziłam, że Adelina jednak obudzi w sobie dobro, tymczasem konsekwentnie była przedstawiana jako bohaterka, co było miłą odskocznią.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie zakończenie, jak i sama bohaterka, mnie najbardziej zaskoczyło ;) mimo, że Malfetto to raczej średnia książka, to jestem pewien, że po kolejne tomy na pewno sięgnę ;D a Legendę ubustwiam <3

      Usuń

Zapraszam do komentowania :)