wtorek, 24 listopada 2015

Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 2

Ostatnia część bestsellerowej serii, która porwała ludzi na całym świecie :)

 


Po odbiciu z rąk Kapitolu Peety oraz pozostałych trybutów, Dystrykt 13. przygotowuje się do ostatecznego starcia. Po tym co Kapitol zrobił Peecie, Katniss jeszcze bardziej nienawidzi Snowa i pragnie go jak najszybciej zabić. W tym celu wyrusza do Kapitolu, aby tam ramię w ramię z rebeliantami stanąć do walki i obalić dyktatorskie władze.

Tytuł: Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 2
Reżyser: Francis Lawrence
Gatunek: Akcja, science fiction

Film rozpoczyna się praktycznie w tym samym momencie co kończy poprzednia część. Katniss oszołomiona przemianą Peety nie może się otrząsnąć i jedyna rzecz, o której myśli to zabicie Snowa. W tej roli świetnie spisuje się Donald Sutherland. Przedstawiciel starszego pokolenia w pełni pokazuje swoje aktorskie umiejętności i nadaje postaci charakteru niczym z książki. Śmiem twierdzić, że to właśnie on najlepiej poradził sobie z zadaniem i w perfekcyjny sposób odwzorował swoją książkową postać. Nie umniejszając oczywiście pozostałym. Uważam, że cała obsada świetnie się spisała i odwaliła kawał dobrej roboty. Aktorstwo w całej serii stoi na naprawdę wysokim poziomie, a w Kosogłosie było to widać szczególnie.

Cały film można podzielić na trzy części - czas przed wyjazdem Katniss do Kapitolu, walki w Kapitolu i bardzo długie zakończenie. Z mojego punktu widzenia, najlepszą częścią była część druga. Było w niej pełno akcji, dużo zwrotów akcji i sprawiała, że nie ani na moment nie można było odwrócić głowy od ekranu. Pierwszy akt był swego rodzaju wprowadzeniem, dlatego nie mam mu niczego za złe, natomiast muszę przyczepić się do zakończenia. Moim zdaniem było niepotrzebnie przeciągane, a niektóre elementy znacząco odbiegały od książki. Muszę niestety także stwierdzić, że miejscami robiło się po prostu nudnawe. Jednak biorąc pod uwagę cały film, uważam, że jest naprawdę dobry i stanowi świetną ekranizację książki Suzanne Collins :)

Również od strony reżyserskiej, Kosogłos radzi sobie bardzo dobrze. Widać, że Francis Lawrecne przyłożył się i stworzył nie tylko dobrą ekranizację, ale również świetny film. Najbardziej urzekły mnie pojedyncze szczegóły. Przez kogoś, kto nie czytał książki są one praktycznie niezauważalne, jednak dla fanów książkowej wersji Kosogłosa, stanowią one istną ucztę dla oka. Bardzo dobrze poradził sobie także ze scenami walk. Były one niezwykle dynamiczne i w niezwykły sposób przykuwały uwagę widza. Nie ma co ukrywać, że Kosogłos. Część 2 to najbardziej brutalna i krwawa ze wszystkich części. Jest to jednak pokazane w na tyle "subtelny" sposób, że nawet ludzie o niezbyt mocnych nerwach nie powinni mieć żadnego problemu.

Natomiast jeśli patrzymy na Kosogłosa przez pryzmat ekranizacji, film poradził sobie całkiem nieźle, choć było parę niedociągnięć. Największym minusem jest pominięcie szkolenia na żołnierzy Katniss i Johanny. Według mnie był to dość istotny element, który w książce zajmował dość sporą część i moim zdaniem powinien był zostać pokazany w filmie. Jeśli chodzi o pozostałe sceny, to myślę, że wszystko co najważniejsze zostało uwzględnione. Oczywiście wiadomo, że w filmie nie da sie pokazać wszystkich wydarzeń z książki, dlatego uważam, że reżyser całkiem dobrze sobie poradził i odpowiednio dobrał poszczególne wydarzenia. Ogólnie rzecz biorąc Kosogłos, mimo kilku niedociągnięć, jest dobrą i wierną książce ekranizacja.

Jako trybut (fan Igrzysk) jestem zadowolony z tej ekranizacji, choć muszę przyznać, że czuję pewien niedosyt. Film mi się jak najbardziej podobał, jednak uważam, że czegoś w nim brakowało. Nie umiem do końca powiedzieć o co mi dokładnie chodzi, ale właśnie tego jednego "elementu" mi brakowało. Oczywiście uwielbiam ten film, bo to przecież Igrzyska i jestem pewny, że jeszcze wiele razy go obejrzę, jednak myślę, że Kosogłos mógł być po prostu jeszcze lepszy. Mimo, że spodziewałem się czegoś więcej, to ostatnia część Igrzysk śmierci i tak w większości spełniła moje oczekiwania i jestem jak najbardziej usatysfakcjonowany. Uważam, że seria doczekała się godnych ekranizacji, które w pełni oddają ducha książek ;)

Niewątpliwie jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów Igrzysk śmierci, dlatego wydaje mi się, że akurat ich nie ma co szczególnie przekonywać do pójścia do kina. Natomiast jeśli chodzi o osoby, które nie czytały książek, to uważam, że i one znajdą w tym filmie coś dla siebie. Radzę jednak, aby przed seansem zapoznać się z poprzednimi częściami, gdyż w w drugiej części Kosogłosa mamy sporo nawiązań do Igrzysk śmierci czy W pierścieniu ognia. Uważam także, że cała seria Igrzysk śmierci jest na tyle uniwersalna, że spodoba się zarówno młodzieży, jak i osobom nieco  starszym. Jestem pewny, że nie pożałujecie obejrzenia Kosogłosa :) Gorąco polecam!

Najbardziej jest mi jednak przykro, że to już koniec! Wszystkie książki przeczytane, wszystkie filmy pooglądane... wypada zadać sobie pytanie: "co ja teraz zrobię ze swoim życiem?!" Jednego jestem jednak pewien - Igrzyska jeszcze na długo pozostaną w moim sercu i jestem przekonany, że nigdy o nich nie zapomnę :)

A Wy?
Oglądaliście już Kosogłosa. Część 2?
A jeśli nie, to czy wybieracie się do kina?

Piszcie w komentarzach :)

9 komentarzy:

  1. Jejku! Idę do kina w piątek i nie mogę się doczekać! :D Z drugiej strony boję się iść, bo wiem, że to już koniec i jest mi przykro z tego powodu i ta niewiedza, co teraz zrobić ze swoim życiem :D
    Pozdrawiam :)
    http://www.ksiazkowezacisze.blogspot.com/
    ~Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo :D Napewno będę sobie jeszcze często odswieżał całą trylogię jak i wszystkie filmy ;)

      Usuń
  2. Muszę przyznać, że po wyjściu z kina byłam oszołomiona! Rzadko kiedy oglądam tak dobre ekranizacje, a po pierwszej części byłam dość rozczarowana, tak więc tym bardziej zaskoczyło mnie, jak dobrze zostało przedstawione zwieńczenie serii. Z pewnością do sukcesu filmu przyczyniła się w dużej mierze gra aktorska, postać prezydenta Snowa została oddana idealnie, Jennifer Lawrence również grała niebiańsko, ale zalet jest tyle, że nie sposób je wszystkie wymienić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) Jennifer, Josh, Liam, Jena, Donald i cała reszta wymiatają :D najlepsza ekranizacja!

      Usuń
  3. Widzę, że podobnie jak u mnie - szkoda, że to już koniec.
    Wydaje mi się, że gdyby nie rozciągali tego na dwa filmy to nie byłoby tych nudnych części, przegadanych. Ale wtedy znowu narzekalibyśmy, że czegoś nie ujęto, co było w książce :P Dlatego uważam, że jako ekranizacja daje radę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha to prawda :P prawdziwym fanom nigdy nie dogodzisz xD dlatego cieszmy się i doceńmy to co dostaliśmy, bo to naprawdę dobra ekranizacja :D

      Usuń
  4. Nie czytałam książek, ale filmy śledzę z zainteresowaniem. Kiedyś z pewnością sięgnę po cykl, od dłuższego czasu ciekawi mnie ta historia, choć wątek miłosny strasznie mnie męczy i mam nadzieję, że w powieściach nie jest zbyt rozbudowany.
    Pozdrowienia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie musisz jak najszybciej to nadrobić i sięgnąć po Igrzyska :D mam dla Ciebie dobrą wiadomość - w książce wątku romantycznego jest zdecydowanie mniej niż w filmach. W ekranizacjach bardzo mocno go wyeksponowali, podczas gdy w książkach jest on wątkiem niemalże pobocznym ;)

      Usuń
  5. Kocham igrzyska i widzę że ty tak samo :D
    Szkoda, że to już koniec :( Fajnie piszesz, zajrzę tu jeszcze.
    Pozdrawiam :)
    http://first-page-book.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania :)