środa, 18 listopada 2015

Igrzyska śmierci - Suzanne Collins

W końcu nadeszła idealna pora na recenzję mojej ulubionej trylogii :D



Czekałem z tą recenzją już od dłuższego czasu. Wiedziałem, że na pewno kiedyś ją napiszę, ale nigdy nie było sprzyjającej temu okazji. Jednak teraz, kiedy cały świat żyje premierą drugiej części Kosogłosa, myślę, że nadeszła idealna pora na moją opinię o tej trylogii :D

Długo zastanawiałem się w jakiej formię mam zrecenzować tę trylogię, ale ostatecznie zdecydowałem się na coś takiego :) Nie jestem pewien czy można nazwać "to" recenzją, ale mam nadzieję, że i tak Wam się spodoba :D


Igrzyska śmierci

W tym tomie zapoznajemy się z bohaterami, wchodzimy w wykreowany świat, próbujemy się przyzwyczaić do książki, czyli po prostu poznajemy wszystko krok po kroku. Chwilę to trwa, jednak kiedy już w pełni wejdziemy do świata Panem, akcja przyspiesza i książka wciąga nas w wir wydarzeń. Później przekonamy się, że ani na chwilę nas z niego nie wypuści :) W pierwszej części Katniss jest jeszcze bardzo skrytą i troszkę oschłą dziewczyną, jednak mnie udało się ją polubić już od pierwszych stron. Mimo że ma swoje wady, to mnie oczarowała i sprawiła, że kibicowałem jej do samego końca trylogii. Fabularnie, Igrzyska śmierci są bardzo dobrze przemyślane i szczegółowo dopracowane. Nie ma momentu przy którym byśmy się nudzili. Mimo że zakończenie jest lekko przewidywalne, to do samego końca książka trzyma w napięciu i nie pozwala na odłożenie jej choćby na moment. Ostatecznie, Igrzyska śmierci są świetnym rozpoczęciem całej trylogii i dają solidną podstawę do "budowania" kolejnych tomów.


W pierścieniu ognia

W drugim tomie akcji jest znacznie więcej. Dzieje się bardzo dużo i bardzo szybko, przez co W pierścieniu ognia jest dużo dynamiczniejsza od pierwszego tomu. Nasi bohaterowie dorastają i uwidaczniają się u nich nowe cechy, których w Igrzyskach śmierci nie było widać. Pojawiają się także nowi bohaterowie, którzy wnoszą wiele do książki. Jednymi z nich są Johanna Mason i Finnick Odair. Byli triumfatorzy igrzysk bardzo urozmaicają trylogię, a ich postacie niejednokrotnie mają kluczowy wpływ na wydarzenia.  Bardzo spodobał mi się pomysł na Tournée Zwycięzców. Dzięki niemu mogliśmy lepiej poznać Panem oraz zauważyć jak bardzo nasila się bunt przeciwko Kapitolowi. Trochę przestraszyłem się, gdy Collins postanowiła powtórzyć motyw turnieju i walki na arenie. Uważałem, że to trochę takie "odgrzewanie kotleta" i będzie to po prostu nudne, jednak autorka świetnie sobie poradziła i 75. igrzyska były równie (albo nawet jeszcze bardziej) ekscytujące co te z pierwszej części. Tak jak mówiłem, akcja goni akcję, a liczne jej zwroty tylko to potęgują. W pierścieniu ognia jest zupełnie inne od pierwszej części, jednak tak samo genialne i wciągające.


Kosogłos

Kosogłos, czyli trzecia i jednocześnie ostatnia część całej trylogii. W tym tomie akcja mocno zwalnia (a przynajmniej w pierwszej połowie), jednak nie oznacza to, że Kosogłos jest nudny. Razem z bohaterami przenosimy się do zupełnie innego miejsca, jakim jest 13. Dystrykt.  Powracają starzy znajomi, jednak pojawia się także kilka nowych twarzy. Oczywiście tutaj na pierwszy plan wysuwa się Alma Coin - bezduszna i bezkompromisowa przywódczyni Trzynastki. Ten tom jest widocznie podzielony na dwie części. W tej pierwszej poznajemy nowe miejsce, jego mieszkańców oraz obyczaje. Przyglądamy się także rebelii. Obserwujemy jak powstają spoty reklamowe zachęcające ludność Panem do buntu, jak opracowywana jest strategia militarna. Wielu czytelnikom wydaje się to być nudne, jednak mnie to bardzo zainteresowało. Zauważyłem wtedy jak niezwykle inteligentną powieścią jest Kosogłos i że autorka wykonała kawał dobrej roboty. W drugiej części tego tomu, akcja z powrotem przyspiesza i jednoznacznie zmierza do finału. Przenosimy się na front, gdzie trwa regularna wojna, a Katniss oraz jej kompani osobiście biorą udział w walkach. Ta część jest niezwykle dynamiczna i wciągająca, ale jednocześnie bardzo krwawa i często przygnębiająca. Ostatnie 100 stron to totalna masakra. Dzieje się tak dużo, że niejednokrotnie możemy się pogubić, a  zakończenie kompletnie wbija w fotel. Nie ma chyba nikogo, kto by się spodziewał takiego obrotu spraw. Kosogłos zostawił po sobie ogromnego kaca książkowego i jeszcze długo po lekturze nie mogłem się otrząsnąć. Było to genialne i w pełni satysfakcjonujące zakończenie całej trylogii.


Nie ma co ukrywać, że Igrzyska śmierci to jedna z moich ulubionych książek. Tak właściwie, to od niej zaczęła się moja miłość do czytania :) Całą trylogię czytałem dwukrotnie, z czego po raz pierwszy jakieś cztery lata temu, jednak do tej pory pamiętam wszystkie emocje jakie towarzyszyły mi podczas lektury :) Igrzyska na dobre zagościły w moim sercu i myślę, że jeszcze na długo w nim pozostaną.


Przy okazji zachęcam do zapoznania się z akcją "Tydzień z Igrzyskami śmierci"
https://www.facebook.com/events/960872013983668/
Więcej informacji znajdziecie TUTAJ 


Więcej o mojej przygodzie z Igrzyskami (moi ulubieni bohaterowie, najlepszy moment itp.) będziecie mogli przeczytać w najbliższych dniach, ponieważ zamierzam zrobić dwa igrzyskowe tagi :D Poza tym w piątek wybieram się na maraton Igrzysk śmierci :) Planuje napisać z niego coś w stylu "relacja/moje wrażenia" :)


A wy?
Czytaliście już Igrzyska śmierci?
Co o nich sądzicie?

Piszcie w komentarzach :)

16 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę, że włączyłaś się do naszej akcji! Czekam na relacje z maratonu, bo ja niestety nie mogę iść :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Również uwielbiam !! Pamiętam, że "Igrzyska śmierci" wyciągnęły mnie z dołka czytelniczego - pochłonęłam je w ekspresowym czasie po prostu. I zgadzam się z wszystkim co napisałeś. Wydawałoby się, że igrzyska w "W pierścieniu ognia" będą nudzić, bo znowu to samo - a dostaliśmy niezłe zaskoczenie. A trzecia część to idealne podsumowanie i naprawdę mnóstwo niespodzianek. Ryczałam na końcu i nie mogłam uwierzyć jak to się kończy.
    Oczywiście wybieram się do kina na ostatnią ekranizację :D
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już po filmie :D (niedługo pojawi się recenzja). Mam nadzieję, że będzie Ci się podobał :) Trochę szkoda, że to już koniec :( wszystkie książki przeczytane, wszystkie filmy pooglądane...co ja teraz zrobię za swoim życiem?!

      Usuń
  3. Świetny pomysł na recenzję. Krótko o każdej części. Super :)
    Są osoby, które nie lubią "Igrzysk"? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Oj, nie wydaje mi się xD a przynajmniej ja żadnej takiej nie znam :D

      Usuń
  4. Dopiero niedawno sięgnęłam po "Igrzyska śmierci" i nie zawiodłam się, co świadczy o uniwersalności serii, która może spodobać się czytelnikom w każdym wieku. :)
    Pozdrawiam,
    Kalorka czyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) Przekaz jaki niosą za sobą "Igrzyska śmierci" trafia do każdego, niezależnie od wieku czy gustu czytelniczego :)

      Usuń
  5. Muszę przyznać, że całkiem Ci to wyszło ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Igrzyska moja miłość <3 Tak sobie myślę, że niedługo wybiją 4 lata jak pierwszy raz je przeczytałam! Matko, już tyle czasu Igrzyska śmierci są obecne w moim życiu. A i zazdroszczę maratonu, u mnie Kosogłosa grają dopiero za tydzień (świetnie!) :)
    ~Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie współczuję i mam nadzieję, że Kosogłos będzie Ci się podobał tak samo jak mi :) Na wstępie mogę powiedzieć, że film bardzo dobry (recenzja pojawi się już niedługo) :D

      Usuń
  7. Witam. Śliczny i bardzo kreatywny blog osoby z pasją! <3
    Zaprosiłabym Cię na swojego bloga, ale nie prowadzę bloga
    tylko instagrama na którego chciałabym Cię z miłą chęcią zaprosić! :)
    Chętnie się również odwdzięczam.
    mój ig: janaanastazja
    link: https://www.instagram.com/janaanastazja/

    OdpowiedzUsuń
  8. Od dobrych kilku lat obiecuje sobie kupić zbiorcze wydanie całej trylogii, ale kończy się na obietnicach :P Może w końcu się uda, pozytywne recenzje podsycają uczucie Muszę Mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo podobały mi się dwa pierwsze tomy, ale w jakiś niewytłumaczalny sposób do tej pory nie przeczytałam ostatniego tomu... Dziwne, bo pierwsze czytałam rok czy nawet dwa temu. Będę musiałam to nadrobić, ale nie wiem kiedy...

    OdpowiedzUsuń
  10. Jedna z moich ulubionych trylogii! *.*
    Zarówno każda część książki, jak i filmu mistrzostwo! Cieszę się, że nie tylko ja tak myślę :D http://sinkingindreams.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania :)