poniedziałek, 21 grudnia 2015

Endgame. Wezwanie - James Frey



Mitologia, zagadka i mnóstwo akcji.



Rozpoczyna się Endgame! Dwanaście starożytnych ludów usłyszało wezwanie. Doskonale wyszkoleni Gracze, przedstawiciele swoich ludów, stają do walki na śmierć i życie. Mają jeden cel - znaleźć Klucz Ziemi.

Tytuł: Endgame. Wezwanie (tom 1.)
Autor: James Frey, Nils Johnson-Shelton
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Pierwsze, co się rzuca w oczy, to niesamowita okładka. Przepiękna, złota, błyszcząca okładka. Wydawnictwu SQN należą się słowa uznania za to cudne wydanie. Jednak oprawa graficzna to przecież nie wszystko. Liczy się przede wszystkim wnętrze, a jak się później przekonujemy - jest ono równie wyjątkowe...

Już od początku zdajemy sobie sprawę, że nie mamy do czynienia z typową książką. Nie chodzi tylko o dość chaotyczny układ na jej stronach, ale przede wszystkim o samą treść. Bo przecież nie często mamy do czynienia z powieścią, w której występuje aż trzynastu narratorów. Jest to niewątpliwie ciekawy zabieg, z którym osobiście spotkałem się po raz pierwszy, jednak niestety posiada wady. Żadna z postaci nie jest szczegółowo scharakteryzowana, dlatego trudno nam się utożsamić z którymkolwiek z nich. Co więcej, przez pierwsze kilkadziesiąt stron trudno zapamiętać, kto jest kim.

Kiedy przebrniemy przez pierwsze sto stron, orientujemy się, że akcja biegnie niezwykle szybko, przez co książkę czyta się właściwie jednym tchem. Napisana jest w taki sposób, że cały czas chcemy wiedzieć, co się stanie dalej i ani na moment nie możemy jej odłożyć. Zaczynamy także mieć swoich faworytów. Jak wiadomo, są to swego rodzaju zawody, w których może wygrać tylko jedna osoba, dlatego naturalnym jest, że kogoś faworyzujemy. Mnie najbardziej przypadły do gustu postacie: Jago Tlaloc, Aisling Kopp, a w szczególności Chiyoko Takeda. Ta ostatnia jest jednym z najbardziej enigmatycznych i zarazem intrygujących uczestników Endgame. Jej wątek zaciekawił mnie najbardziej, dlatego mam nadzieję, że w kolejnych tomach zostanie on rozwinięty.

Przyznaję, że Endgame to przyzwoita powieść akcji, jednak szczerze mówiąc, nie zrobiła na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia. Fakt, czyta się ją szybko i przyjemnie, jednak to tylko historia od punku A do punktu B. Brakowało mi czegoś więcej, jakiegoś uzupełnienia. Lubię, gdy powieść zmusza mnie do myślenia, sprawia, że przez kilka kolejnych dni będę o niej intensywnie myśleć. W Endgame mi tego zabrakło. Jest to po prostu historia podana na tacy, przy której nie trzeba się za bardzo wysilać, ani szczególnie zastanawiać. Gdyby autorzy wprowadzili chociażby jakiś wątek psychologiczny lub analizę postępowania bohaterów, książka byłaby znacznie lepsza.

Ostatecznie, Endgame prezentuje się nieźle, choć bez rewelacji. Mamy tu sporo zwrotów akcji, interesujące postaci i wiele innowacyjnych pomysłów. Z pewnością usatysfakcjonuje każdego, kto szuka zawrotnego tempa akcji oraz czystej rozrywki podczas lektury. Lekko zawiedzione mogą się jednak poczuć osoby, które chciałyby, żeby książka nie tylko ich rozbawiła, ale także zmusiła do myślenia. Endgame to po prostu niezwykle wciągająca powieść akcji, która nie pozwala nam się odłożyć choćby na moment. Zapewni nam rozrywkę na kilka wieczorów, jednak wydaje mi się, że po kilku tygodniach po prostu o niej zapomnimy.

★★★★★★☆☆☆☆

Czytaliście już Endgame. Wezwanie?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

18 komentarzy:

  1. Nie czytałam, ale mam w planach :D A tak w ogóle to nominowaliśmy Cię do świątecznego tagu http://ksiazkowezacisze.blogspot.com/2015/12/swiateczny-tag.html Będzie nam bardzo miło jak odpowiesz na nominację :) Miłej zabawy! :D Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chciałabym przeczytać. Uwielbiam takie klimaty i na pewnokiedy będę miała okazję to przeczytam tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę miłej lektury ;)

      Usuń
  3. U mnie dzisiaj prawdopodobnie recenzja się pojawi i mi podobała się, aczkolwiek kilka minusów jest :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O serii wiele słyszałam, ale choć jestem jej ciekawa, to niespecjalnie mnie do niej ciągnie - zwłaszcza że nie jest pozbawiona wad. Może kiedyś, przy okazji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemna książka i szczerze ją polecam, jednak jeśli jej nie przeczytasz, to dużo nie stracisz ;)

      Usuń
  5. Wiele takich opinii przeczytałam o pierwszym tomie, ale na pocieszenie - większość tych osób była póżniej zachwycona drugą częścią ;) Dlatego sama chętnie się za nią wezmę, ale jeszcze nie wiem kiedy !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w trakcie lektury drugiego tomu i faktycznie - jest on o wiele lepszy od pierwszej części :D

      Usuń
  6. Ja zaczęłam od drugiej części, ale muszę przyznać, że była naprawdę niesamowita. Wartka akcja nie pozwoliła mi ani na chwilkę oderwać się od książki. Po pierwszą część też muszę koniecznie sięgnąć ;)
    Pozdrawiam, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, zaczęłaś od drugiego tomu? Dałaś radę połapać się o co tam w ogóle chodzi? Ale to prawda - czytam teraz drugi tom i jest on o niebo lepszy od pierwszego :D

      Usuń
  7. Nie czytałam jeszcze tego i gdyby nie blogi z recenzjami, nawet nie wiedziałabym o jej istnieniu. :) Na pewno kiedyś przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam i życzę miłej lektury ;)

      Usuń
  8. Endgame nie czytałam, choć mam taki zamiar (zważając na tonę moich zajęć, szybko to nie nastąpi). Wczoraj zaczęłam czytać "Milion małych kawałków". Jak narazie jestem zachwycona.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milion małych kawałków też chcę bardzo przeczytać :) mam przeczucie, że będzie zupełnie inna od Endgame ;)

      Usuń
  9. Książka od dawna leży u mnie na półce,ale jak do tej pory nie mogę się za nią zabrać.Po Twoje recenzji raczej nie prędko po nią sięgnę,ale jak najdzie mnie ochotą na lżejszą lekturę to na pewno o niej pomyślę w pierwszej kolejności:3

    OdpowiedzUsuń
  10. Pokochałam Frey'a za "Milion małych kawałków", muszę i po tę sięgnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też wydaje mi się, że Endgame to po prostu powieść poprawna - czyta się ją dobrze, ale zapomina szybko. Kolejny tom jest do tego dość przewidywalny...

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania :)