czwartek, 31 marca 2016

Book Haul | Marzec 2016

Moje zdobycze książkowe ostatnich tygodni :)

 


Marzec - pierwszy wiosenny miesiąc, podczas którego natura budzi się do życia, a my nabieramy chęci do działania. Jest to też, przynajmniej w moim przypadku, miesiąc dużych zakupów książkowych. Po tygodniach posuchy, w trakcie których kupiłem dość małą liczbę książek, przyszedł marzec... W grudniu, styczniu i lutym przywędrowało do mnie łącznie 13 tytułów, a tylko w marcu na moich półkach zawitało... 14 powieści. Jak widać w ciągu jednego miesiąca udało mi się uzbierać więcej książek niż w ciągu całej zimy. Szaleństwo :D Nie spodziewałem się, że będzie tego aż tyle, jednak mimo wszystko jestem zadowolony z każdej z tych publikacji :) Niektóre z nich udało mi się już nawet przeczytać!


Książki zakupione w księgarni internetowej:

Stacja jedenaście - Emily St. John Mandel 
Całkiem nowa publikacja, która zrobiła furorę za granicami naszego kraju, a w Polsce miała niedawno premierę. Szykuję się postapokaliptyczne science fiction na najwyższym poziomie :)
Szczygieł - Donna Tartt 
Książka na którą miałem ochotę od bardzo dawna. Donna Tartt to obecnie jedno z najgłośniejszych nazwisk w literaturze współczesnej i jestem bardzo ciekawy jej największego bestsellera.
Ekspozycja - Remigiusz Mróz 
Książka czytana w ramach Kryminalnego Klubu Książki. Remigiusz Mróz to obecnie jeden z najpopularniejszych polskich autorów, którego książki uwielbia niemal każdy. Mimo że chciałem rozpocząć przygodę z twórczością tego pisarza od Kasacji lub Parabellum, to na Ekspozycję też mam ogromną ochotę.
Ścieżki północy - Richard Flanagan
Jakiś czasu bardzo wkręciłem się w literaturę współczesną, dlatego ten tytuł musiał się tu znaleźć. Po licznych zachwytach i pochlebnych opiniach, aż żal nie sprawdzić, co w tej książce jest takiego wyjątkowego.


Książki zakupione w internetowym antykwariacie (Skupszop.pl):

Długi Mars - Terry Pratchett, Stephen Baxter 
Trzecia część serii, którą rozpocząłem jakiś rok temu. Wpadałoby ją w końcu dokończyć...
Dziewiąte życie Louisa Draksa - Liz Jensen
Książka kupiona po śmiesznie niskiej cenie (ok. 3zł), raczej w ramach dodatku. Niemniej jednak ta pozycja również bardzo mnie ciekawi.
Radio Armageddon - Jakub Żulczyk 
Książka jednego z najpopularniejszych polskich autorów, zwłaszcza wśród młodego pokolenia. Bardziej znany ze swojego Ślepnąc od świateł, jednak Radio Armegeddon zapowiada się równie ciekawie.
Balladyny i romanse - Ignacy Karpowicz 
Autor, na którego natknąłem się całkowicie przypadkiem. Opis tej książki jest tak absurdalny, że nie mogłem się powstrzymać przed jej kupnem. Zapowiada się polska literatura na najwyższym poziomie.
Dygot - Jakub Małecki
Kolejny polski autor w tym stosiku. Dygot zrobił swego czasu furorę w blogosferze. Wszyscy się nim zachwycali, dlatego postanowiłem się przekonać, co takiego jest w tej powieści.


Książki otrzymane od wydawnictw:

Od urodzenia - Elisa Albert
Niezwykle odważna i kontrowersyjna książka od Wydawnictwa Kobiecego. Jej recenzję możecie znaleźć TUTAJ.
Zero - Marc Elsberg 
Świetny thriller od Wydawnictwa W.A.B. (za pośrednictwem Redakcji Essentia). Recenzję możecie znaleźć TUTAJ.
Naśladowcy - Ingar Johnsrud 
Moje pierwsze, jakże udane, spotkanie ze skandynawskim kryminałem. Książka w formie ebooka od Wydawnictwa Otwartego. Recenzja do poczytania TUTAJ.


Książki upolowane na promocjach:

Facecje - Patryk Bryliński, Maciej Kaczyński 
Upolowana na stronie znak.com.pl za niecałe 15zł. Po przejrzeniu kilku stron od razu zakochałem się w tej publikacji.
Inna dusza - Łukasz Orbitowski 
Książka, na którą ochotę miałem od bardzo dawna. Gdy tylko ujrzałem ją w sklepie, od razu wiedziałem, że muszę ją mieć.


Na wszystkie te książki mam ogromną ochotę i mam nadzieję, że uda mi się po nie jak najszybciej sięgnąć. Część z nich będzie musiała trochę poczekać na swoją kolej, bo na półce mam już sporo nieprzeczytanych tytułów, dlatego to one mają pierwszeństwo. Jednak i na te przyjdzie kiedyś pora :)

Jak widać w marcowym stosiku znalazło się sporo polskich autorów, z czego się bardzo cieszę. Uważam, że powinniśmy sięgać nie tylko po zagraniczne tytuły, ale też po dzieła naszych rodzimych twórców. Jakiś czas temu utarło się przekonanie, że polski pisarz to zły pisarz. A to nieprawda! Polska literatura to niejednokrotnie literatura na najwyższym poziomie. Wystarczy tylko dobrze poszukać :)


A Wy?
Ile książek przywędrowało do Was w tym miesiącu?
O jakie tytuły wzbogaciła się Wasza biblioteczka?

Piszcie w komentarzach :)

wtorek, 29 marca 2016

Naśladowcy - Ingar Johnsrud [przedpremierowo]

Pierwsze, i jakże udane, spotkanie ze skandynawskim kryminałem :)

 


Komisarz norweskiej policji, Fredrik Beier, dostaje zlecenie odnalezienia Anette Wettre - córki działaczki politycznej Kari Lise Wetre. Kobieta od kilku miesięcy należy do prokatolickiej sekty Boskie światło, gdzie razem z dwudziestoma innymi osobami żyje w odosobnieniu, z dala od innych. Pewnego dnia, społeczność zostaje zaatakowana. W bestialski sposób zamordowanych zostaje 5 osób, a po pozostałych nie ma żadnego śladu. Kim jest tajemniczy zabójca? Gdzie podziała się reszta członków sekty? Czy Fredrikowi uda się odnaleźć Anette?

Tytuł: Naśladowcy
Seria: Fredrik Beier (tom 1)
Autor: Ingar Johnsrud
Wydawnictwo: Otwarte

Data premiery:
30.03.2016

Wstyd się przyznać, ale do tej pory nie czytałem żadnego skandynawskiego kryminału. Żadnego. Mimo że na półce już od kilku miesięcy stoi Lackberg, Nesbo czy Larsson, to jakoś nigdy nie było mi z nimi po drodze. Jestem świadom ich ogromnej popularności, jednak nigdy mnie do nich specjalnie nie ciągnęło. Jeśli jednak inne skandynawskie kryminały są tak samo genialne jak debiutancka powieść Ingara Johnsruda, to muszę je jak najszybciej nadrobić.

Naśladowcy Ingara Johnsruda wciągają już od pierwszych stron. Widać, że norweski autor wziął sobie do serca sławne powiedzenie Alfreda Hitchcocka Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć, ponieważ nie oszczędza nas i od razu funduje nam dawkę porządnych emocji. Powieść zaczyna się mocnym uderzeniem, a potem jest już tylko lepiej. Zostajemy wciągnięci w wir wydarzeń i nim się obejrzymy, przewrócimy ostatnią stronę książki. Akcja nie zwalnia tu ani na chwilę, co sprawia, że Naśladowców czyta się praktycznie jednym tchem.

Od razu widać, że powieść Ingara Johnsruda to typowo męski kryminał. Nie znajdziemy tu za dużo elementów obyczajowych, czy rozwodzenia się o ludzkiej naturze, a o jakimkolwiek romansie możemy sobie tylko pomarzyć. Naśladowcy to przede wszystkim akcja. Akcja pełna brutalnych scen, przemocy i licznych makabrycznych widoków. Z pewnością zadowoli to wielbicieli wyrazistej literatury, jednak osoby wrażliwe nie mają tu raczej czego szukać.

Naśladowcy to przede wszystkim bardzo dobrze przemyślana powieść. Widać, że autor przyłożył się i dokładnie wszystko zaplanował. Ciekawym zabiegiem jest wykorzystanie dwóch płaszczyzn czasowych. Aktualne wydarzenia poprzeplatane są z czasami II Wojny Światowej.  Początkowo mogłoby się wydawać, że te dwa okresy nie mają ze sobą nic wspólnego, jednak kiedy bardziej wgłębimy się w powieść, zauważymy, że przeszłość bardzo wyraźnie oddziałuje na teraźniejszość. Tworzy to dopracowaną i złożoną całość, a dzięki stylowi autora, nie ma tu mowy o jakimkolwiek zamieszaniu czy niezrozumieniu.

Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to bohaterowie. Praktycznie papierowi, a poza podstawowymi informacjami nie wiemy o nich właściwie niczego. Chwilami miałem wręcz wrażenie, jakby stanowili jedynie tło dla całej historii. Nie mamy przez to żadnej możliwości zaprzyjaźnienia czy utożsamienia się z nimi. Nie wiem, czy to celowy zabieg czy niedopatrzenie autora, jednak mam nadzieję, że w kolejnych tomach dowiemy się o nich czegoś więcej.

Naśladowcy to wciągająca, złożona, chwilami mrożąca krew w żyłach książka, która zadowoli każdego fana kryminałów. Mnogość wątków oraz ilość powiązań robi wrażenie i świadczy o wysokiej klasie autora. Lektura powieści Ingara Johnsruda była idealnym rozpoczęciem mojej przygody ze skandynawskimi kryminałami, a jej zaskakujące zakończenie daje gwarancje, że kolejne tomy będą równie dobre. Gorąco polecam!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu

http://otwarte.eu/
 
Zainteresowała Was ta książka?
Zamierzacie sięgnąć po Naśladowców?

Piszcie w komentarzach :)

piątek, 25 marca 2016

Zero - Marc Elsberg

Witamy w paranoi!

 


Cynthia Bonstant, dziennikarka śledcza brytyjskiego Daily, dostaje zlecenie napisania serii artykułów o tajemniczym hakerze Zero. Jednocześnie, w niewyjaśnionych okolicznościach, ginie Eddie - jeden z przyjaciół jej córki. Kobieta postanawia na własną rękę wszcząć śledztwo i dowieść prawdy o śmierci chłopaka. Trop prowadzi do popularnego portalu Freemee, który pod przykrywką licznych udogodnień, wyciąga od swoich użytkowników poufne dane. Śledztwo Cynthii doprowadza do przerażających odkryć na temat śmierci chłopaka oraz modnego serwisu. Im kobieta dowiaduje się więcej, tym większe niebezpieczeństwo jej grozi. Z czasem, dziennikarce zaczynają przyglądać się różne instytucje, w tym sam Zero. Co tak naprawdę stało się z Eddiem? Jakie niebezpieczeństwo grozi Cynthii? Czy prawda o Freemee w końcu wyjdzie na jaw?

Tytuł: Zero
Autor: Marc Elberg
Wydawnictwo: W.A.B.

Marc Elsberg za sprawą bestsellerowego Blackout, zdobył ogromną popularność wśród czytelników thrillerów. Osobiście nie czytałem tej powieści, jednak słyszałem i czytałem o niej wiele pozytywnych opinii. Premiera jego kolejnej książki jest wręcz idealną okazją, by przekonać się o co ten cały szum. Jak się później okazało, Zero spełniło wszystkie moje oczekiwania oraz sprawiło, że natychmiast chcę sięgnąć po Blackout.

To, co najbardziej zaimponowało mi w tej powieści, to jej złożoność. Fabuła składa się z kilku rozbudowanych wątków, a akcja toczy się w wielu miejscach na raz. Należy dołożyć do tego kilkudziesięciu bohaterów oraz ciągłe zmiany scenerii. Skaczemy od jednego punktu do drugiego. Raz jesteśmy w gabinecie prezydenta USA, a raz w centrum Wiednia. Mógłby powstać z tego niezły chaos, jednak Marc Elsberg doskonale nad tym zapanował, tworząc jedną, doskonałą całość. Wszystko dokładnie zaplanował i szczegółowo dopracował, dzięki czemu nie ma tu mowy o jakimkolwiek zamieszaniu, czy niezrozumieniu.

Wgłębiając się w fabułę Zero, dowiadujemy się wielu rzeczy o współczesnej technologii. Już na wstępie autor zaznaczył, iż mimo, że jest to fikcja literacka, to od strony technicznej wszystko jest jak najbardziej prawdziwe. Niekiedy wydawać by się mogło, że liczne gadżety, czy rozwiązania technologiczne wspomniane na kartach powieści są niczym wyjęte z powieści sci-fi, jednak one istnieją i to niekiedy od kilku lat. To niesamowite, jak na przestrzeni kilkunastu lat potrafi rozwinąć się informatyka, robotyka i wiele innych dziedzin nauki. To, co kiedyś było jedynie wytworem wyobraźni, teraz staje się rzeczywistością.

Zero czyta się ekspresowo. Autor zabiera nas w zawrotną podróż pełną licznych zaskoczeń i zwrotów akcji. Ta książka jest jak najlepszy film akcji, który trzyma nas w napięciu bez przerwy, do samego końca. Została napisana w taki sposób, że nie jesteśmy w stanie przerwać czytania i zanim się obejrzymy, przewrócimy ostatnią stronę. Podczas tej podróży mamy okazję spacerować ulicami takich miast jak Londyn, Wiedeń oraz Nowy Jork, a Marc Elsberg niczym najlepszy przewodnik oprowadza nas po tych wspaniałych miejscach.

Czytając Zero zadajemy sobie pytanie: czy w XXI wieku coś takiego jak prywatność w ogóle istnieje? W dzisiejszych czasach nie ma mowy o anonimowości, zarówno w internecie, jak i w normalnym życiu. Zewsząd jesteśmy kontrolowani i manipulowani. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak wiele informacji o sobie codziennie udostępniamy. To, na jakie strony wchodzimy, gdzie robimy zakupy, co wyszykujemy w internecie, mówi o nas naprawdę dużo. O naszych gustach, zainteresowaniach, poglądach. Z czasem okazuje się, że Facebook czy Google wiedzą o nas więcej, niż my sami. Myślę, że idealnym komentarzem będzie zdanie, która nasza bohaterka powtarza niemalże co chwilę, a mianowicie Witamy w paranoi!

A kontrola? W świecie będącym jedną wielką siecią kontrola nad własnym życiem to iluzja!

Powieść Marca Elsberga to powieść kompletna. Dopracowana, z zawiłą intrygą oraz pełna niespodzianek. Autor do końca trzyma nas w niepewności i sprawia, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Im bardziej zagłębiamy się w powieść, tym bardziej chcemy poznać jej zakończenie. Austriacki pisarz, tworząc przerażającą wizję inwigilowanego społeczeństwa, ostrzega nas. Jeśli dalej będziemy tak nieostrożni w sieci, doprowadzimy do sytuacji, w której internet przejmie nad nami kontrolę.

A Wy?
Czytaliście już Zero?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

środa, 23 marca 2016

TBR | Wiosna 2016

Moje plany czytelnicze na najbliższe miesiące :)

 


Wiosna rozpoczęła się już na dobre, a za oknami widać pierwsze zmiany. Dni są coraz dłuższe oraz znacznie cieplejsze, a natura powraca do życia. Jednak nowa pora roku to nie tylko zmiany w przyrodzie, ale też kolejny sezon czytelniczy. Oznacza to, że przyszła pora na zrobienie sobie książkowych planów na najbliższe miesiące! Wraz z odradzającą się przyrodą, zawsze nabieram chęci na czytanie, dlatego mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się sięgnąć po sporą liczbę książek. W tym celu przygotowałem sobie listę dziewięciu tytułów, na które mam największą ochotę. Wierzę, że uda mi się przeczytać znacznie więcej, jednak za te książki zabiorę się w pierwszej kolejności :)


Tak oto prezentuje się mój wiosenny TBR:






Raczej nie wybierałem książek tak, żeby pasowały do pory roku. Patrząc na to zestawienie, zdaję sobie sprawę, że jest ono bardzo różnorodne. Dominuje tu literatura współczesna, choć znalazło się też miejsce dla dwóch kryminałów oraz jednej młodzieżówki. W najbliższych miesiącach postanowiłem nadrobić też trochę polskich twórców, stąd obecność Żulczyka, Małeckiego, czy Mroza. Jest tu też kilka nowości, które najbardziej mnie zainteresowały, w tym Naśladowcy, za których zabieram się praktycznie na dniach. Na wszystkie te tytułu mam ogromną ochotę i czuję, że przypadną mi do gustu. Największe oczekiwania mam chyba względem Fatum i furii oraz Osobliwych i cudownych przypadków Avy Lavender. Obie te książki są wychwalane na każdym kroku, dlatego mam nadzieje, że i ja się w nich zakocham :)

Tak jak wspominałem, mam nadzieję, że tej wiosny uda mi się przeczytać znacznie więcej niż te dziewięć pozycji. Czy uda mi się jednak przeczytać wszystkie książki z tej listy? Raczej nie. Wierzę natomiast, że uda mi się sięgnąć chociaż po kilka z nich :)

A Wy?
Tworzycie tego typu listy czy wybieracie książki na bieżąco?
 Jakie są wasze czytelnicze plany na wiosnę?

Piszcie w komentarzach :)

poniedziałek, 21 marca 2016

Liebster Blog Award #10!


Kilka dni temu zostałem nominowany do Liebster Blog Award przez Lexiss Mackade z bloga Łowczyni książek (za co serdecznie dziękuję). Przy okazji zorientowałem się, że to już 10. nominacja! Można zatem powiedzieć, że ta edycja LBA będzie jubileuszowa :D Myślę, że nikomu nie trzeba tłumaczyć zasad tej akcji, dlatego, nie przedłużając, od razu przejdę do pytań :)

Zaczynamy!

1. W jakim książkowym świecie chciałbyś żyć? Dlaczego?
Pewnie nie będzie to zbyt oryginalne, jeśli powiem, że w świecie Harry'ego Pottera, prawda? No ale cóż zrobić - taka jest prawda :) Seria Harry Potter to moje ulubione książki dzieciństwa, a świat w nich wykreowany jest moim ulubionym. Magia, czarodzieje, fantastyczne stworzenia i... Londyn. Londyn, jedno z najcudowniejszych miejsc, w jakim byłem i miasto, w którym chciałbym kiedyś mieszkać. Wszystko to, co kocham :D

2. Jakiego bloggera chciałbyś spotkać w realu? Dlaczego?
Jest kilka bloggerów, z którymi utrzymuję większy lub mniejszy kontakt. Czy to poprzez wymianę komentarzy czy korespondencję mailową. Fajnie byłoby się kiedyś spotkać na żywo, a nie tylko za pośrednictwem internetu. Czy jest jednak jakaś wybrana osoba? Chyba nie. Chciałbym się zobaczyć z wszystkimi :D

3. Jaka jest rzecz, z którą nie możesz się rozstać na dłużej niż 10 minut?
Bez wątpienia mój telefon. To moje centrum dowodzenia i nie wyobrażam sobie życia bez niego (wiem, brzmi to strasznie, ale taka niestety jest prawda).

4. Co wywołuje u Ciebie uśmiech na twarzy?
Trudno powiedzieć... dużo jest takich rzeczy. Z pewnością są to m.in. nowe książki na półce :P

5. Byłeś kiedyś na spotkaniu ze swoim ulubionym autorem?
Niestety nie. Na szczęście warszawskie targi są już niedługo, a ja zamierzam wybrać się na parę spotkań. Mam już upatrzonych kilku autorów, z którymi na bank chcę się zobaczyć.

6. Co zwykle robisz w wolnym czasie (oprócz czytania książek)?
Oglądam seriale, chodzę do kina, słucham muzyki, wychodzę gdzieś ze znajomymi. Wszystko to, co robi przeciętny nastolatek :D Ostatnio niestety trudno o jakąś wolną chwilę, dlatego, jak się już jakaś nadarzy, to wykorzystuję ją na czytanie lub pisanie recenzji.

7. Jaki film możesz oglądać bez końca?
W sumie to nie wiem. Ciągle szukam tego jedynego filmu, który będę mógł oglądać w nieskończoność. Wydaje mi się jednak, że na tę chwilę taką produkcją jest Grand Budapest Hotel. Mam chyba słabość do dość absurdalnych i dziwnych filmów.

8. Ulubiona książka z dzieciństwa?
Zdecydowanie Harry Potter. To od tych książek zaczęła się moja przygoda z czytaniem. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz uda mi się powrócić do tej serii :)

9. Książka z wartościowym przesłaniem?
Jest takich kilka. Na ten moment przychodzą mi do głowy jedynie: Futu.re Dmitrija Glukhovskiego, Motyl Lisy Genovy i Cień Endera Orsona Scott Carda. Gorąco polecam każdą z nich.

10. Ile książek liczy Twoja biblioteczka?
Już liczę, chwileczkę... 135!


Do wykonania LBA nominuję autorów blogów:
- Zaksiążkowana
- Wirtualna książka 
- Majuskuła
- Turkusowa sowa 
- Tylko magia słowa 
- POCZYTAlna umysłowo 
- Mozaika literacka 
- Przygody mola książkowego 
- Lustrzana nadzieja
- Przy gorącej herbacie 
- Drewniany most

Moje pytania:
1. Miewasz "kace książkowe"? Jak sobie z nimi radzisz?
2. Bywa tak, że zmuszasz się do czytania?
3. Twoja ulubiona lektura szkolna.
4. Umysł ścisły czy humanista?
5. Najpiękniejsze miejsce, jakie miałaś okazję odwiedzić.
6. Czytasz w komunikacji miejskiej?
7. Jak ludzie reagują na Twoją pasję do literatury?
8. Bywasz na targach książki?
9. Słuchasz muzyki podczas czytania?
10. Rzecz, która Cię najbardziej denerwuje u innych osób.
11. Co cię motywuje do działania?


I to już koniec na dziś!
Mam nadzieję, że moje odpowiedzi się Wam podobały :)

sobota, 19 marca 2016

Niezgodna - Veronica Roth

Dystopia jakich wiele.

 


Szesnastoletnia Beatrice żyje w świecie, w którym społeczeństwo podzielone jest na 5 frakcji. Altruiści, Erudyci, Nieustraszeni, Prawi, Serdeczni. Każdy obywatel w wieku 16 lat, musi wybrać grupę, do jakiej chce należeć. Taki los czeka też Beatrice. Nastolatka, wychowywana w rodzinie altruistów, ma spore problemy z podjęciem decyzji. Pomóc mają jej testy, podczas których określona zostaje frakcja, do jakiej dana osoba najbardziej pasuje. Dziewczyna uzyskuje niespodziewany wynik - okazuje się, że łączy cechy aż trzech grup. Jednym słowem - jest Niezgodna.

Seria: Niezgodna
Autor: Veronica Roth
Wydawnictwo: Amber

Seria Niezgodna, za sprawą ekranizacji, jest obecnie bardzo popularna. Okrzyknięta mianem następczyni Igrzysk śmierci robi furorę wśród nastolatek. Z moich obserwacji wynika, że trylogia ta ma tyle samo fanów, co hejterów. Osobiście nie zaliczam się do żadnej z tych grup, choć utożsamiam się bardziej z tymi drugimi. Niemniej jednak, przez fakt, że książki te czytałem już ponad dwa lata temu, mój stosunek do nich znacząco się zmienił. Aktualnie określiłbym je mianem "średnich".

Świat wykreowany przez Veronicę Roth nie jest zbytnio innowatorski. Powielone zostały motywy, które już wielokrotnie przewijały się w książkach młodzieżowych (chociażby we wspomnianych przeze mnie Igrzyskach śmierci). Nie ma cienia wątpliwości, że autorka inspirowała się wieloma powieściami. Sprawia to, że Niezgodna to taki zlepek wielu różnych tytułów, a z każdego z nich zostało wyciągnięte parę elementów. Po pierwsze - główna bohaterka. Początkowo nieśmiała dziewczyna, która później odkrywa w sobie siłę i odwagę. Po drugie - rebelia. Przeciwstawienie się panującym władzom, walka z systemem itd. Po trzecie - dystopia. Ruiny Ameryki Północnej pogrążonej w wojnie. To wszystko już było!

Tris jest oficjalnie jedną z najbardziej irytujących bohaterek, o jakich miałem okazję czytać. Tak niepewnej siebie, niezdecydowanej, bezmyślnej, niesamodzielnej i denerwującej postaci chyba nigdy nie spotkałem. Każda jej decyzja była irracjonalna, a sposób myślenia całkowicie pozbawiony sensu. Jej postać niejednokrotnie odbierała mi radość z lektury. Cztery, drugi ważny bohater, też nie zrobił na mnie zbyt dobrego wrażenia. Może i przejawiał trochę więcej rozumu i zaradności niż Tris, jednak w ostatecznym rozrachunku, potrafił być równie denerwujący. Bohaterowie to z pewnością najsłabszy element całej trylogii.

Trzeba jednak przyznać coś tej serii - czyta się ją ekspresowo. Historia wciąga już od pierwszych stron i sprawia, że nie jesteśmy w stanie odłożyć książki. Całą trylogię można przeczytać jednym tchem. Jest to prawdopodobnie zasługa bardzo prostego języka, jakim posługuje się Veronica Roth. Autorka pisze w bardzo przyjemny i przystępny sposób, który idealnie pasuje do tego typu literatury. Na potwierdzenie moich słów mogę tylko dodać, że całą trylogię przeczytałem w niecałe dwa tygodnie, co jak na mnie jest sporym osiągnięciem.

Może i pomysł na fabułę jest dość oklepany i niezbyt oryginalny, to nawet mi się spodobał. Wizja świata, w którym zostajemy zaszufladkowani do danych grup, na podstawie cech charakteru, jest dość przerażająca. Niewyobrażalnym jest, żeby człowiek posiadał jedną, jedyną cechę, która go jednoznacznie charakteryzuje. Każdy z nas jest przecież zbiorem wielu, czasami kompletnie różnych, przymiotów. Posegregowanie ludzi na pięć grup, w oparciu o ich osobowość, jest po prostu niemożliwe.

Seria Niezgodna może i nie należy do moich ulubionych, jednak nie uważam, żeby czas na jej przeczytanie był czasem straconym. Mimo widocznej inspiracji innymi tytułami, poszczególne tomy czytało mi się całkiem przyjemnie i bardzo szybko. Bohaterowie z pewnością są jej najsłabszym elementem i bez wątpienia mieli duży wpływ na ogólną ocenę serii. Ostatecznie, Niezgodna to przyzwoicie napisane i szczegółowo dopracowane powieści, które tworzą jedną, spójną, dopracowaną trylogię. Nie należy jej rozpatrywać jako arcydzieła literatury, tylko jako przyjemny umilacz czasu... a w tej roli spisuje się bardzo dobrze.

A Wy?
Czytaliście już serię Niezgodna?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

czwartek, 17 marca 2016

Od urodzenia - Elisa Albert [przedpremierowo]

Ciemna strona macierzyństwa.

 


Pierwsze urodziny Walkera. Ari od czasu porodu nie jest się w stanie pozbierać, nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Próbując przyzwyczaić się do innego trybu życia, popada w depresję poporodową. Macierzyństwo nie jest dla niej jak spełnienie marzeń. To prawdziwy koszmar. Koszmar, z którym musi się codziennie mierzyć. Jednak, kiedy w sąsiedztwie pojawia się Mina - była rockmenka, a teraz ciężarna dziewczyna - Ari widzi w niej bratnią duszę. Kobiety zaprzyjaźniają się i razem stają do walki z ciemną stroną macierzyństwa.

Tytuł: Od urodzenia
Autor: Elisa Albert
Wydawnictwo: Kobiece 
 
Data premiery: 
29.03.2016r.
 
Od urodzenia jest swego rodzaju pamiętnikiem. Główna bohaterka, zwracając się bezpośrednio do czytelnika, opisuje kolejne etapy swojego życia. Dzięki licznym retrospekcjom jesteśmy w stanie prześledzić niemalże wszystkie dotychczasowe losy Ari. Od czasów wczesnoszkolnych, po studia i ciążę. Podczas tych dwudziestu kilku lat, Ari spotyka na swej drodze wiele kobiet, które na dobre wniosły coś do jej życia. Bohaterka opisuje relacje, jakie łączyły ją z każdą z nich, nie omieszkając przy okazji wtrącić jakiegoś zgryźliwego komentarza. Dzięki tym wszystkim retrospekcjom możemy dokładnie przyjrzeć się nie tylko otoczeniu Ari, ale też jej samej. Obserwujemy, jak na przestrzeli lat, zmieniały się jej poglądy oraz usposobienie.

Narracja jest tu poprowadzona w bardzo bezpośredni i osobisty sposób. Autorka, nie owijając w bawełnę, przelewa dosłownie każdą myśl na papier. Bez zbędnych ogródek, bezpruderyjnym i wulgarnym językiem, który chwilami bywa wręcz niesmaczny. Mamy wrażenie, jakby pisarka utożsamiała się z główną bohaterką, dlatego książka bywa chwilami bardzo osobista. Przez swoją niekonwencjonalną formę okazywania uczuć oraz wyrażania myśli, Ari jest niezwykle specyficzną postacią o trudnym charakterze. Posługująca się licznymi przekleństwami i wyzwiskami oraz mająca cięty język dziewczyna nie należy do najmilszych bohaterek. Chwilami jednak bywa pomocna, opiekuńcza, a swojego syna darzy szczerą miłością. Zestawienie tych wszystkich cech tworzy bardzo interesującą i nietypową postać. Albo się ją pokocha, albo znienawidzi.

Od urodzenia rzuca nowe światło na macierzyństwo. Dotychczas kojarzone z najcudowniejszym doświadczeniem w życiu kobiety, pełnym radosnych chwil, kolorowych ubranek i śmiechu dziecka, tutaj zostało potraktowane z zupełnie innej strony. Ciemnej strony. Na pierwszy plan wychodzą tu bóle poporodowe, nieprzespane noce, skoki nastrojów, zmiany hormonalne i wiele, wiele więcej. W tej książce macierzyństwo jest jak najcięższe wyzwanie, któremu kobieta musi stawić czoła. Poznajemy realia ciąży oraz późniejszej opieki nad noworodkiem, a to wszystko w bardzo surowej i dosłownej formie. Bez zbędnego koloryzowania, czy idealizowania.

Trzeba niestety stwierdzić, że książka jest dość chaotycznie napisana. Autorka skacze od jednej historii do drugiej, dlatego czasami trudno się połapać, co się aktualnie dzieje. Z pewnością nie pomagają w tym dość długie rozdziały (a właściwie części), które, ciągnąc się przez ponad 80 stron, tylko utrudniają lekturę. Retrospekcje mieszają się z akcją, a myśli bohaterki z prawdziwymi wydarzeniami. Jednym zdaniem - panuje tu istny chaos. Wydaje mi się, że gdyby bardziej skupić się na fabule oraz podzielić książkę na krótsze rozdziały, powieść czytałoby się o wiele szybciej i przyjemniej.

Mimo że jako mężczyzna nie jestem grupą docelową tej książki, to i tak dużo z niej wyniosłem. Autorka zawarła w niej wiele wartościowych treści oraz bardzo ważnych przesłań. Nie tylko o macierzyństwie, ale także o podejściu do życia, radzeniu sobie z problemami, stosunku do otoczenia. Pomiędzy licznymi przekleństwami oraz niewybrednymi komentarzami na temat otaczającego nas świata, da się znaleźć wiele złotych myśli oraz ciekawych spostrzeżeń. Od urodzenia stanowi nie tylko obraz macierzyństwa, ale i całego współczesnego świata.

Od urodzenia jest bardzo specyficzną książką. Nie jest to powieść dla każdego, a osoby wrażliwe bez wątpienia nie mają tu czego szukać. Chwilami niesmaczna, chwilami przejawiająca przerost formy nad treścią, jednak w ostatecznym rozrachunku, daje dużo do myślenia. Ukazuje macierzyństwo takie, jakie jest naprawdę. Od urodzenia wzbudzi wiele kontrowersji, wywoła liczne dyskusje... Ale to chyba dobrze - od tego przecież jest sztuka. Czy ta publikacja zmieniła coś w moim życiu? Nie wiem. Wiem natomiast, że jeszcze długo o niej nie zapomnę. 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu
 
Wydawnictwo Kobiece


Zainteresowała Was ta książka?
Zamierzacie sięgnąć po Od urodzenia?

Piszcie w komentarzach :)

sobota, 12 marca 2016

Niepopularne opinie o popularnych książkach

Czyli Unpopular Opinions Book Tag :)

 


Aktualnie trudno trafić na TAG, w którym nie znaleźlibyśmy pytania z jakiegoś innego tagu. Tyle ich już powstało, że praktycznie wszystkie są do siebie bardzo podobne. Jednakże Unpopular Opinions Book Tag jest zupełnie inny. Całkowicie nowe i jednocześnie nietypowe pytania, których nie znajdziecie nigdzie indziej. Ostatnio przeżywa on swoją drugą młodość, dlatego i ja postanowiłem go wykonać (mimo że nikt mnie do niego nie nominował :P). Zapraszam na moją wersję Unpopular Opinions Book Tag!

1. Popularna książka lub seria, której nie lubisz
Jest kilka serii lub książek, które mimo swojej popularności nie przypadły mi do gustu. To, co większość pokochała, mi nie za bardzo się spodobało. Tak było m.in. z serią Więzień labiryntu Jamesa Dashnera. Sięgnąłem po tę trylogię pełen entuzjazmu, jednak jak przyszło co do czego, to rozczarowałem się. Mimo że pierwszy i trzeci tom były nawet znośne, to drugi to całkowita porażka. Z pewnością nie wrócę do tej serii. Jeśli, natomiast, chodzi o pojedyncze powieści, to idealnie pasuje tu Dawca Louis Lowry. Kompletnie nie rozumiem fenomenu tej książki...

2. Popularna książka lub seria, której wszyscy nienawidzą, ale Ty kochasz.
Nie jestem pewien, czy ta książka na pewno tu pasuję, jednak na ten moment nic innego nie przychodzi mi do głowy. Mam na myśli Dziewczynę z pociągu Pauli Hawkins. Spotykam się z bardzo skrajnymi opiniami na jej temat, jednak wydaje mi się, że w polskiej blogosferze ta książka nie przyjęła się zbyt dobrze. Większość osób nie widzi w niej nic szczególnego. Mi, natomiast, ta powieść niezmiernie się spodobała. Według mnie to jeden z lepszych thrillerów psychologicznych, jakie miałem okazję przeczytać. (Moją recenzję możecie przeczytać TUTAJ).

3. Trójkąt miłosny, w którym główny bohater/bohaterka, według Ciebie, wybrała złą osobę LUB literacka para, której nie lubisz.
Nie jestem fanem wątków miłosnych, ani tym bardziej trójkątów miłosnych, dlatego zazwyczaj  staram się nie zwracać uwagi na takie rzeczy. Jeśli jednak musiałbym wskazać jedną książkę, w której wątek miłosny nie rozwiązał się, tak jak chciałem, wybrałbym Igrzyska śmierci. Moim zdaniem Katniss po prostu podjęła złą decyzję :P

4. Popularny gatunek literacki, po który rzadko sięgasz.
Zdecydowanie najrzadziej sięgam po horrory. Jakoś nigdy nie mogę przełamać się do zabrania się za ten gatunek. Wydaje mi się, że rzeczywistość jest wystarczającym horrorem. Nie potrzebuję dodatkowej grozy w postaci książek.

5. Popularny bądź uwielbiany bohater, którego Ty nie lubisz.
Mam dwie takie postacie. Tris z Niezgodnej oraz Peeta z Igrzysk śmierci. Wprost nienawidzę tych bohaterów. Chwilami byli tak irytujący, że odbierali mi radość z lektury. W dodatku idealnie do siebie pasują! Oboje są bezmyślni, niesamodzielni, wszystko trzeba za nich robić, nie mają własnego zdania, a ich zachowania są kompletnie nieprzemyślane i irracjonalne. Byłaby z nich idealna para! :P

6. Popularny autor, do którego nie jesteś przekonany.
Mimo że czytałem jedynie dwie powieści tego autora, to już mam względem niego dość mieszane uczucia. Mam tu na myśli jednego z najpopularniejszych azjatyckich pisarzy - Haruki Murakamiego. Po lekturze Mężczyzn bez kobiet zakochałem się w jego piórze. Od razu chciałem sięgnąć po jego następne powieści, dlatego zabrałem się za Na południe od granicy, na zachód od słońca. I tu się pojawił problem. Murakami kompletnie mnie rozczarował! Wydaje mi się, że muszę przeczytać jeszcze kilka jego książek, żeby wyrobić sobie o nim ostatecznie zdanie.

7. Popularny wątek/motyw, którego masz już dosyć.
Jest kilka motywów, które powtarzają się w większości książek, jednak nie przeszkadzają mi zbytnio. Są jednak takie dwa, które naprawdę działają mi na nerwy. Po pierwsze - trójkąt miłosny. Kilkadziesiąt praktycznie takich samych książek, których cała fabuła opiera się na tym wątku. Dziwi mnie, że są jeszcze osoby, które nie mają dość tego motywu. Poza tym, taki trójkąt miłosny nie ma żadnych szans na istnienie w normalnym życiu. To po prostu niemożliwe. Drugim motywem, który zaczyna być nadużywany jest wątek rebelii, walki z władzą. Mimo że na razie jest to do zniesienia, to wszystko jest na "dobrej" drodze, żeby za kilka lat każda książka o tym była.

8. Popularna seria, której nie chcesz przeczytać.
Zdecydowanie nigdy nie sięgnę po serię Rywalki. To kompletnie nie mój typ literatury i myślę, że gdybym zdecydował się na przeczytanie tych książek, zmarnowałbym tylko czas. Nie warto tracić czasu na powieści, o których jest się przekonanym, że nam się nie spodobają. Bezmyślne sięganie po serie, tylko ze względu na ich popularność, jest według mnie pozbawiona sensu.

9. Mówi się, że „Książka jest zawsze lepsza od filmu", ale który film lub serial, podobał Ci się bardziej niż książka?
Zdecydowanie House of Cards. Mimo że książka jest naprawdę dobra, to jednak serial to istne mistrzostwo świata. Kevin Spacey wykonał kawał dobrej roboty i idealnie zagrał Francisa. To obecnie chyba mój ulubiony serial, a z każdym kolejnym odcinkiem utwierdzam się w przekonaniu, że ekranizacja potrafi być lepsza od książki. Serdecznie polecam!

Do zrobienia Unpopular Opinions Book Tag nominuję:

I to już koniec pytań!
Mam nadzieje, że moje odpowiedzi się Wam podobały.
A jak Wy odpowiedzielibyście na te pytania?

Piszcie w komentarzach :)

środa, 9 marca 2016

TOP 5 serii młodzieżowych

Zestawienie moich ulubionych serii młodzieżowych :)

 


Swego czasu (2-3 lata temu) czytałem naprawdę dużo powieści młodzieżowych. Właściwie to, jedynymi książkami, jakimi się wtedy interesowałem, były wszelkiego rodzaju dystopie oraz fantasy skierowane do nastolatków. Mimo że teraz się to diametralnie zmieniło i obecnie stosunkowo rzadko sięgam po literaturę młodzieżową, to te kilka lat temu był to jedyny gatunek, jaki czytałem. Przez ten czas miałem okazję poznać wiele serii, które na długo zapadły mi w pamięć. Pewnie teraz, po ich powtórnym przeczytaniu, miałbym o nich inne zdanie, jednak wtedy książki te mi się niezmiernie podobały. W tym poście zamierzam przybliżyć Wam nieco kilka z nich. Zapraszam na zestawienie moich ulubionych serii młodzieżowych :)


5. miejsce
Mroczne umysły - Alexandra Bracken

Trylogia, po którą sięgnąłem po namowie znajomej i względem której miałem dość wysokie oczekiwania. Opis oraz liczne pochwały zwiastowały świetną powieść, dlatego byłem bardzo podekscytowany na jej przeczytanie. Mimo że po skończeniu pierwszego tomu nie dołączyłem do wielkich entuzjastów tej książki, to Mroczne umysły bardzo mi się spodobały. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się sięgnąć po kolejne tomy, które już od roku czekają na mojej półce :)


4. miejsce
Szklany tron - Sarah J. Mass
(recenzję pierwszego tomu znajdziecie TUTAJ)

Seria, którą rozpocząłem stosunkowo niedawno, bo niecały rok temu, i przed której sięgnięciem miałem spore obawy. Nie byłem pewny, czy książki te na pewno przypadną mi do gustu i czy się na niej przypadkiem nie rozczaruję. Tak się na szczęście nie stało. Mimo że miałem kilka zastrzeżeń, to w ogólnym rozrachunku, książka wypadła bardzo dobrze. Szklany tron to obecnie jedna z moich ulubionych serii młodzieżowych i już nie mogę się doczekać by nadrobić pozostałe tomy.


3. miejsce
Jutro - John Marsden

Tym razem seria, która nie ma nic wspólnego z fantasy czy dystopiami. Połączenie thrillera, powieści młodzieżowej i sensacji dało świetny efekt. Opowieść o grupce nastolatków, którzy w obliczu wojny, dzielnie stawiają opór najeźdźcom z innego kraju wciągnęła mnie bez reszty i sprawiła, że pierwszy tom przeczytałem w zaledwie jeden dzień. Mimo że po kolejne sięgałem stopniowo, z drobnymi odstępami czasu, to cała historia naprawdę mnie porwała. Gorąco polecam!


2. miejsce
Legenda - Marie Lu
(recenzję pierwszego tomu znajdziecie TUTAJ)

Bestsellerowa trylogia Marie Lu, którą zachwyciły się miliony czytelników na całym świecie. W tym również i ja. Losy Daya i June całkowicie mnie pochłonęły i sprawiły, że do teraz je wspominam. Najbardziej zaimponowało mi w tej książce to, jak bardzo jest ona inteligentna i przemyślana. Pełna polityki, intryg i manipulacji. Wszystko to wyjęte niczym z rasowego thrillera politycznego. Umieścić to w książce młodzieżowej było wielkim wyzwaniem, a Marie Lu świetnie sobie z tym poradziła. Oby więcej takich serii! 


1.miejsce
Igrzyska śmierci - Suzanne Collins
(Podsumowanie/Recenzję trylogii znajdziecie TUTAJ)

I w końcu - moja ulubiona seria młodzieżowa :) To właśnie od Igrzysk śmierci zaczęła się moja miłość do czytania. To ona zapoczątkowała pasję do literatury i nałogowego sięgania po książki. Uwielbiam wszystko w tej serii. Od bohaterów i fabułę, po prawdy i przesłanie, jakie ze sobą niesie. Książki Suzanne Collins nie są zwykłymi powieściami dla młodzieży. To majstersztyk pod względem złożoności wątków, tła psychologicznego i wydźwięku moralnego. Wiele się dzięki tej książce nauczyłem. Jeśli jeszcze jej nie przeczytaliście, w co szczerze wątpię, to gorąco polecam! Na pewno się nie zawiedziecie :)


Bonusowo:
Harry Potter - J.K. Rowling

Bezkonkurencyjnie najlepsze książki mojego dzieciństwa. Harry Potter to moja ukochana seria "czasów wczesnoszkolnych". Jako ośmiolatek niezwykle mocno przeżywałem wszystkie losy czarodziejów z Hogwartu i potrafiłem poświęcić całą noc, żeby tylko dowiedzieć się, jak dalej potoczy się historia. Darzę tę serię ogromnym sentymentem i mam nadzieję, że jeszcze nieraz uda mi się do niej powrócić :)


Tak właśnie prezentuje się ranking moich ulubionych serii młodzieżowych. Oczywiście nie przeczytałem wszystkich możliwych książek z tego gatunku, dlatego trudno powiedzieć, czy ten zestaw w przyszłości się nie zmieni. Może kiedyś przeczytam serię, która dorówna Igrzyskom śmierci czy Legendzie... Mam nawet nadzieję, że tak się właśnie stanie :D Jest jeszcze sporo serii, po które od dawna chcę sięgnąć, i które mają spory potencjał, dlatego tym bardziej uważam, że za kilka miesięcy ten zestaw ulegnie przemianie :)

PS. Jeśli czytaliście jakieś serie godne polecenia, koniecznie dajcie mi o tym znać :) Będę bardzo wdzięczny za każdą rekomendację :D


A Wy?
Czytacie powieści młodzieżowe?
Jakie są Wasze ulubione serie?

Piszcie w komentarzach :)

niedziela, 6 marca 2016

Pół króla - Joe Abercrombie

Takiego fantasy mi brakowało :)

 


Yarvi, książę Gettlandu, kształci się na ministra. Przez swoje częściowe kalectwo nie jest darzony zbytnią sympatią, zarówno ze strony ludu, jak i własnej rodziny. Często pomijany i dyskryminowany, nie widzi siebie w roli króla i nawet nie myśli o tym, żeby kiedyś nim zostać. Jednak pewnego dnia usłyszy wiadomość, która wywróci całe jego życie do góry nogami. Jego ojciec i starszy brat zostają zamordowani. Oznacza to tylko jedno - Yarvi musi zasiąść na Czarnym Tronie.

Tytuł: Pół króla
Seria: Morze Drzazg (tom 1)
Autor: Joe Abercrombie
Wydawnictwo: Rebis

Yarvi nie jest typowym księciem. Nie jest silny, odważny ani pewny siebie. Nie interesują go także pojedynki czy uznanie innych rycerzy. Woli raczej książki i naukę kolejnych języków obcych. Początkowo może sprawiać wrażenie fajtłapy, kogoś, kto nie potrafi sobie sam z niczym poradzić, jednak z biegiem czasu, nasz bohater zmienia się. Przechodzi swego rodzaju wewnętrzną przemianę. Staje się coraz odważniejszy i pewniejszy siebie, odnajduje w sobie wolę walki. Z introwertycznego chłopaka, Yarvi zmienia się w mistrza manipulacji.

Na pierwszy rzut oka fabuła Pół króla nie jest zbyt oryginalna. Motyw bohatera, który pod wpływem śmierci bliskiego musi całkowicie zmienić swoje życie, był w literaturze wykorzystywany już setki razy. Zwłaszcza w książkach fantasy dość często przewija się ten wątek. Mimo to, w powieści Joe Abercrombiego nie odczujemy schematyczności, ani nadmiernej przewidywalności. Dzieje się to za sprawą genialnego pióra autora oraz tego, że dodał on do powieści wiele niespotykanych wcześniej elementów. Brytyjski pisarz wniósł do fabuły dużą ilość pobocznych wątków, które jednak nie rozpraszają uwagi czytelnika, lecz urozmaicają powieść. Dzięki nim książka wydaje się ciekawsza i stanowi dobrą zapowiedź na to, że w kolejnych tomach wątki te zostaną rozwinięte.

Już od pierwszych stron widać, że Pół króla to powieść skierowana do wczesnej młodzieży. Nie znajdziemy tu krwawych opisów ani bezpruderyjnego języka. Muszę przyznać, że trochę mi tego brakowało. Niektóre sceny aż prosiły się, żeby doprawić je jakimś soczystym opisem. Zamiast tego otrzymujemy tylko suche przedstawienie wydarzeń. Wyglądało to trochę tak, jakby autor powstrzymywał się przed użyciem poważniejszego języka, jakby cały czas miał na uwadze to, że piszę książkę dla młodszych czytelników. Wydaje mi się, że gdyby w niektórych miejscach zdecydował się na trochę odważniejszy styl, fabuła byłaby dużo bardziej wiarygodna i realistyczniejsza.

Powieść Joe Abercrombiego to przede wszystkim idealna książka na odprężenie. Historia wciąga już od pierwszej strony, a dzięki temu, że cały czas coś się dzieje, niesamowicie absorbuje naszą uwagę. Podczas jej lektury nie potrzebujemy wielkiego skupienia lub zbytniego nadwyrężania umysłu. Nie należy oczekiwać od niej zmuszenia do refleksji czy wpłynięcia na nasze życie. Nie znajdziemy tu też wątku moralnego czy analizy psychologicznej bohaterów. To po prostu przyjemna powieść przygodowa osadzona w średniowiecznych realiach, przy której miło spędzimy czas. 

Pół króla to powieść, przez którą szybko przebrniemy i równie szybko o niej zapomnimy. Takiej książki mi brakowało. Książki, przy której mógłbym się zrelaksować, a w którą jednocześnie mógłbym się całkowicie wciągnąć. Jej lektura była jak przyjemna podróż, podczas której poznawałem coraz to ciekawsze krainy i postacie. Przeczytałem ją w zaledwie dwa dni, co biorąc pod uwagę całkiem sporą liczbę stron oraz moje możliwości, uważam za spory wyczyn. Mimo że Pół króla nie powaliło mnie na kolana, to i tak nie mogę się doczekać, aż sięgnę po kolejne tomy. Polecam!

A Wy?
Czytaliście już Pół króla?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

piątek, 4 marca 2016

Zaginiona dziewczyna - Gillian Flynn

Thriller psychologiczny na naprawdę wysokim poziomie :)

 


Nick i Amy wiodą z pozoru udane i radosne życie. Szczęśliwi małżonkowie właśnie obchodzą piątą rocznicę ślubu. Jednak nim zdążą ja naprawdę uczcić, Amy niespodziewanie znika. W obliczu tej sytuacji Nick nie wydaje się zbyt przejęty ani zdruzgotany. Ponadto, salon ich domu przypomina miejsce porwania. Rozpoczynają się poszukiwania, a głównym podejrzanym staje się Nick. Czy mąż zdoła odeprzeć zarzuty? Po czyjej stronie staną rodzice dziewczyny? Co tak naprawdę stało się z Amy?

Tytuł: Zaginiona dziewczyna
Autor: Gillian Flynn
Wydawnictwo: Burda książki

Gillian Flynn to ostatnio jedna z najpopularniejszych i najbardziej rozchwytywanych autorek. Jej książki biją rekordy popularności oraz zdobywają coraz to większą rzeszę fanów na całym świecie. Zaginiona dziewczyna jest chyba jej najbardziej znaną powieścią, którą w dodatku ostatnio zekranizowano. Nasłuchałem i naczytałem się wielu pozytywnych opinii na jej temat, dlatego miałem względem niej dość duże oczekiwania. Jednocześnie obawiałem się, że jak przyjdzie co do czego, to książka nie spełni moich wymagań i się na niej zwyczajnie rozczaruję. Tak się na szczęście nie stało. Co więcej, Zaginiona dziewczyna dzierży obecnie tytuł najlepszej książki w swoim gatunku, jaką miałem okazję przeczytać!

Ciekawym zabiegiem, wykorzystanym na kartach powieści, jest dwuosobowa narracja. Część rozdziałów została napisana z perspektywy Nicka, a część przedstawiona z punktu widzenia Amy. Dzięki temu mamy pełen obraz na sytuację i wiemy to, czego małżonkowie sobie nawzajem nie mówią. Ponadto, dzięki takiemu rozwiązaniu, możemy lepiej przyjrzeć się poszczególnym bohaterom i wyrobić sobie o nich własne zdanie. Pomaga w tym bardzo plastyczny i bogaty język, jakim posługuje się Gillian Flynn. To właśnie on sprawia, że bohaterowie nie są papierowi, tylko posiadają barwną osobowość, o której możemy naprawdę dużo powiedzieć.

Czytając o Nicku i Amy dowiadujemy się sporo o psychice ludzkiej. To przerażające, jak wiele człowiek jest w stanie zrobić, by osiągnąć zamierzony cel. Jak bardzo potrafimy być zdeterminowani w dążeniu do czegoś. Nick i Amy są od siebie zupełnie różni, to swoje całkowite przeciwności. Dzięki temu małżonkowie posiadają zestaw cech, które każdy z nas również z pewnością posiada. Podczas lektury mamy wrażenie, że wgłębiając się w umysł bohaterów, poznajemy także nas samych. Zastanawiamy się, jak byśmy postąpili w danej sytuacji, co my byśmy zrobili na ich miejscu. Niejednokrotnie przekonujemy się, że podejmowane przez nas decyzje, świadczą o nas samych, o tym jak jesteśmy spostrzegani przez otoczenie.

Zaginiona dziewczyna to przede wszystkim thriller psychologiczny. Nie znajdziemy tu zatem ani zawrotnej akcji, ani przerażających scen. Autorka kładzie nacisk przede wszystkim na głównych bohaterów. Poświęca im największą część książki, co sprawia, że w pewnym momencie mamy wrażenie, jakbyśmy znali Nicka i Amy od bardzo dawna. Flynn skupia się na dogłębnej analizie psychologicznej postaci oraz stara się ukazać motywy ich działania. Częściej zadawanym pytaniem jest tutaj: dlaczego on to zrobił? niż jak on to zrobił? Może zabrzmi to dość dziwnie, jednak fabuła nie gra w tej książce największej roli. Znaczna część akcji dzieje się w umyśle naszych głównych bohaterów i to właśnie ich przemyślenia i refleksje stanowią bazę dla całej historii.

Jedną z rzeczy, która zasługuje na naprawdę spory podziw i uznanie jest konstrukcja książki. Szczegółowo dopracowana i dogłębnie przemyślana. Od pierwszej do ostatniej strony wiemy, że mamy do czynienia ze spójną i logiczną całością. Gillian Flynn wszystko drobiazgowo zaplanowała i misternie dopracowała, dzięki czemu nie ma tu mowy o jakichkolwiek niedopowiedzeniach, niezakończonych wątkach czy sprzecznościach z fabułą. Przy czym ani na moment książka nie traci tempa. Przez cały czas absorbuje uwagę czytelnika i nie pozwala na przerwanie lektury. Stworzyć coś takiego, i to w tak genialnym stylu, jest naprawdę wielką sztuką. 

Lektura Zaginionej dziewczyny była niesamowitym przeżyciem i jeszcze długo będę ją wspominać. Jest to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałem w tamtym roku i bez wątpienia najlepszy thriller psychologiczny, po jaki miałem okazję sięgnąć. To powieść, którą jak raz zaczniesz, to już nie będziesz w stanie odłożyć. Ponadto, czytając o Nicku i Amy możemy dowiedzieć się wiele o samych sobie. Zaginiona dziewczyna to po prostu powieść kompletna. Jestem pewien, że jeszcze długo będę o niej myśleć.

A Wy?
Czytaliście już Zaginioną dziewczynę?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)