wtorek, 29 marca 2016

Naśladowcy - Ingar Johnsrud [przedpremierowo]

Pierwsze, i jakże udane, spotkanie ze skandynawskim kryminałem :)

 


Komisarz norweskiej policji, Fredrik Beier, dostaje zlecenie odnalezienia Anette Wettre - córki działaczki politycznej Kari Lise Wetre. Kobieta od kilku miesięcy należy do prokatolickiej sekty Boskie światło, gdzie razem z dwudziestoma innymi osobami żyje w odosobnieniu, z dala od innych. Pewnego dnia, społeczność zostaje zaatakowana. W bestialski sposób zamordowanych zostaje 5 osób, a po pozostałych nie ma żadnego śladu. Kim jest tajemniczy zabójca? Gdzie podziała się reszta członków sekty? Czy Fredrikowi uda się odnaleźć Anette?

Tytuł: Naśladowcy
Seria: Fredrik Beier (tom 1)
Autor: Ingar Johnsrud
Wydawnictwo: Otwarte

Data premiery:
30.03.2016

Wstyd się przyznać, ale do tej pory nie czytałem żadnego skandynawskiego kryminału. Żadnego. Mimo że na półce już od kilku miesięcy stoi Lackberg, Nesbo czy Larsson, to jakoś nigdy nie było mi z nimi po drodze. Jestem świadom ich ogromnej popularności, jednak nigdy mnie do nich specjalnie nie ciągnęło. Jeśli jednak inne skandynawskie kryminały są tak samo genialne jak debiutancka powieść Ingara Johnsruda, to muszę je jak najszybciej nadrobić.

Naśladowcy Ingara Johnsruda wciągają już od pierwszych stron. Widać, że norweski autor wziął sobie do serca sławne powiedzenie Alfreda Hitchcocka Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć, ponieważ nie oszczędza nas i od razu funduje nam dawkę porządnych emocji. Powieść zaczyna się mocnym uderzeniem, a potem jest już tylko lepiej. Zostajemy wciągnięci w wir wydarzeń i nim się obejrzymy, przewrócimy ostatnią stronę książki. Akcja nie zwalnia tu ani na chwilę, co sprawia, że Naśladowców czyta się praktycznie jednym tchem.

Od razu widać, że powieść Ingara Johnsruda to typowo męski kryminał. Nie znajdziemy tu za dużo elementów obyczajowych, czy rozwodzenia się o ludzkiej naturze, a o jakimkolwiek romansie możemy sobie tylko pomarzyć. Naśladowcy to przede wszystkim akcja. Akcja pełna brutalnych scen, przemocy i licznych makabrycznych widoków. Z pewnością zadowoli to wielbicieli wyrazistej literatury, jednak osoby wrażliwe nie mają tu raczej czego szukać.

Naśladowcy to przede wszystkim bardzo dobrze przemyślana powieść. Widać, że autor przyłożył się i dokładnie wszystko zaplanował. Ciekawym zabiegiem jest wykorzystanie dwóch płaszczyzn czasowych. Aktualne wydarzenia poprzeplatane są z czasami II Wojny Światowej.  Początkowo mogłoby się wydawać, że te dwa okresy nie mają ze sobą nic wspólnego, jednak kiedy bardziej wgłębimy się w powieść, zauważymy, że przeszłość bardzo wyraźnie oddziałuje na teraźniejszość. Tworzy to dopracowaną i złożoną całość, a dzięki stylowi autora, nie ma tu mowy o jakimkolwiek zamieszaniu czy niezrozumieniu.

Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to bohaterowie. Praktycznie papierowi, a poza podstawowymi informacjami nie wiemy o nich właściwie niczego. Chwilami miałem wręcz wrażenie, jakby stanowili jedynie tło dla całej historii. Nie mamy przez to żadnej możliwości zaprzyjaźnienia czy utożsamienia się z nimi. Nie wiem, czy to celowy zabieg czy niedopatrzenie autora, jednak mam nadzieję, że w kolejnych tomach dowiemy się o nich czegoś więcej.

Naśladowcy to wciągająca, złożona, chwilami mrożąca krew w żyłach książka, która zadowoli każdego fana kryminałów. Mnogość wątków oraz ilość powiązań robi wrażenie i świadczy o wysokiej klasie autora. Lektura powieści Ingara Johnsruda była idealnym rozpoczęciem mojej przygody ze skandynawskimi kryminałami, a jej zaskakujące zakończenie daje gwarancje, że kolejne tomy będą równie dobre. Gorąco polecam!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu

http://otwarte.eu/
 
Zainteresowała Was ta książka?
Zamierzacie sięgnąć po Naśladowców?

Piszcie w komentarzach :)

9 komentarzy:

  1. Jakoś mnie nie ciągnie do tej książki, jakoś nie pałam wielką miłością do kryminałów, ale może kiedyś się skuszę :) Pozdrawiam <3

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi w bohaterach zabrakło przede wszystkim emocji, ale cała powieść bardzo przypadła mi do gustu, akcja toczyła się szybko i z chęcią przeczytam kolejną część. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za kryminałami...nie obracam się w tym gatunku, ale twoja recenzja dość mocno mnie zaintrygowała! :)


    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/03/misja-ivy.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię kryminały, chociaż dotychczas spotkałam się tylko z tymi, które wyszły spod pióra Christie. Dlatego nie mogę powiedzieć o sobie, że mam jakiekolwiek doświadczenie z tym gatunkiem, raczej znikome.
    Z tego co wiem, a wiem z dobrych źródeł, kryminały skandynawskie mają to do siebie, że są bardzo mroczne, z tego co słyszałam: "ma się wrażenie, że tam w ogóle nie świeci słońce". Może jako pierwszy przeczytam właśnie "Naśladowców"? Wolałabym trafić w jakąś co najmniej dobrą książkę, żeby później się nie zniechęcać. Ale też nie nastawiać na nie wiadomo co. Chociaż zapowiada się interesująco.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mojej strony jak najbardziej zachęcam do sięgnięcia po tę powieść. Mimo że jest to coś całkowicie różnego od kryminałów Christie, to wierzę, że Naśladowcy również przypadną Ci do gustu :)

      Usuń
  5. Często spotykałam się z tą książką i muszę przyznać, że na sam widok okładki nabrałam na nią ochoty! A po Twojej recenzji już w ogóle :D A za Larssona i Lackberg to i ja muszę się zabrać, bo cały czas kurzą się na półkach :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo że to nie mój gatunek recenzja jest niezwykle zachęcająca :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam pojęcia, czy to jest książka dla mnie. Jestem dość sentymentalną osobą, więc lubię przeciwieństwa tej powieści, jednakże lubię również czasami wpaść w wir akcji... Może jak będę miała odpowiedni nastrój, to przeczytam ją :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja czytałam kiedyś dużo skandynawskich kryminałów, teraz mniej, ale tego akurat nie

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania :)