sobota, 30 kwietnia 2016

Podsumowanie miesiąca | Kwiecień 2016

Kwiecień w liczbach :)

 


Jak to zwykle bywa, ten miesiąc minął mi zdecydowanie za szybko. Mam wrażenie, że jeszcze wczoraj pisałem podsumowanie marca, a tu już... 30. kwietnia. Czas bardzo szybko leci - trzeba się z tym po prostu pogodzić. Ma to jednak jeden plus - coraz bliżej do wakacji! :D Kwiecień zaliczam do tych udanych, choć z pewnością nie zapisze się jakoś szczególnie w mojej pamięci. Najważniejsze, że nic przykrego się nie wydarzyło. Nie przedłużając, zapraszam na podsumowanie kwietnia!

W kwietniu przeczytałem:
  • Oddam ci słońce Jandy Nelson ★★★★★★★★★☆ (recenzja)
  • Chłopak, który stracił głowę John Corey Whaley ★★★★★★★☆☆☆ (recenzja)
  • Uległość Michelle Houellebecq ★★★★★★☆☆☆☆
  • Ekspozycja Remigiusz Mróz ★★★★★★★☆☆☆ (recenzja)
  • Królowie Dary Ken Liu ★★★★★★★★★☆ (recenzja)
  • Jutro 6. Cienie John Marsden ★★★★★★☆☆☆☆


Najlepsza książka: 
W tym miesiącu ten zaszczytny tytuł wędruje do genialnych Królów Dary autorstwa Kena Liu. Minimalnie za nimi plasuje się równie wspaniałe, choć w zupełnie inny sposób, Oddam ci słońce Jandy Nelson. Obie te powieści były niesamowite i coś czuje, że znajdą swoje miejsce w czołówce najlepszych książek tego roku.
Najgorsza książka:
W kwietniu nie było żadnej okropnej książki, jednak nieco zawiodłem się na Uległości Michella Houllebecq. Liczyłem po prostu na coś więcej.

W kwietniu obejrzałem:
  • Mustang ★★★★★★★★★☆
  • Stowarzyszenie umarłych poetów ★★★★★★★☆☆☆
  • Fargo (końcówka 2. sezonu) ★★★★★★★★☆☆


Najlepszy film/serial:
Bez wątpienia Mustang. Genialny, poruszający, dający do myślenia. Mogę szczerze powiedzieć, że to jeden z najlepszych filmów, jakie obejrzałem w życiu.

Najgorszy film/serial:
Tak jak w przypadku książek, w tym miesiącu również nie było żadnych słabych filmów. Zawiodłem się jednak minimalnie na Stowarzyszeniu umarłych poetów, które, jak dla mnie, było po prostu zbyt naiwne.

Na blogu pojawiły się recenzje książek:
Pozostałe posty:
TBR na maj:
  • Inna dusza Łukasz Orbitowski
  • Przewieszenie Remigiusz Mróz
  • Fatum i furia Lauren Groff


Za Inną duszę zabieram się głównie ze względu na Warszawskie Targi Książki, na których odbędzie się spotkanie z autorem, Łukaszem Orbitowskim. Jestem niesamowicie ciekawy tej powieści i mam nadzieję, że, podobnie jak większość, również się nią zachwycę. Przewieszenie, czyli drugi tom Ekspozycji Remigiusza Mroza, również czytam w dużej mierze ze względu na Targi. Pierwszy tom zakończył się w takim momencie, że odczuwam ogromną potrzebę, by poznać dalsze losy komisarza Forsta. Już się nie mogę doczekać lektury! Za to Fatum i furia chodzi za mną od dobrych kilku miesięcy. Myślałem nad sięgnięciem po nią jeszcze przed polską premierą. Jestem strasznie podekscytowany na myśl o czytaniu tej książki, jednak ciągle się za nią nie zabrałem. Wierzę, że w maju w końcu mi się to uda. Trzymajcie kciuki! :D


Moje konto na Instagramie


Dodatkowo:
  • Rozpocząłem nową serię, a mianowicie Pora na serial! Od jakiegoś czasu oglądam sporą ilość seriali, dlatego pomyślałem, że zrecenzowanie ich na blogu, podzielenie się z Wami moją opinią, będzie dobrym pomysłem. Na pierwszy ogień poszedł mistrzowski House of Cards, który uwielbiam, a którego recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Planuję kontynuować tę serię i myślę, że w maju pojawi się przynajmniej jeden post z tego cyku.
  • W tym miesiącu nawiązałem kolejną współpracę recenzencką! Tym razem jest to współpraca z Wydawnictwem Sine Qua Non, z czego bardzo się cieszę. Efektem tej kolaboracji jest recenzja Królów Dary, która niedawno pojawiła się na blogu (możecie ją znaleźć TUTAJ).
  • Oprócz tego na moim blogu wystartowało pierwsze ROZDANIE! Zorganizowałem je w podziękowaniu za stu obserwatorów oraz 10 000 wyświetleń. Do wygrania są trzy, ostatnio bardzo popularne, książki: Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender, Chłopak, który stracił głowę oraz Magonia. Rozdanie trwa do 15. maja, dlatego ciągle można się zgłaszać. Zapraszam do udziału!

http://mybooktown.blogspot.com/2016/04/rozdanie.html

Jak spędziliście kwiecień?
Ile książek udało się Wam przeczytać w tym miesiącu?

Piszcie w komentarzach :)

czwartek, 28 kwietnia 2016

Book Haul | Kwiecień 2016

Zdobycze książkowe kwietnia :)

 


Po obfitującym w nowości marcu, kwiecień był miesiącem uspokojenia. Moje półki wzbogaciły się o 7 książek, co uważam za przyzwoity wynik. Na wszystkie ze zdobyczy mam ogromną ochotę, a część z nich zdążyłem już nawet przeczytać! Bardzo się cieszę, że w tym miesiącu przybyło do mnie stosunkowo mało tytułów, ponieważ w końcu będę mieć okazję nadrobić powieści, które czekają w biblioteczce na swoją kolej od wieków. Niemniej jednak, jestem bardzo zadowolony z publikacji, które ostatnio do mnie przybyły :)

Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender - Leslye Walton
Z wymiany na lubimyczytać.pl. Jest to jeden z tytułów, którego polskiej premiery najbardziej nie mogłem się doczekać. Mimo to ciągle się za niego nie zabrałem! Mam jednak nadzieję, że w maju w końcu uda mi się sięgnąć po tę, wszędzie tak wychwalaną, powieść :) 

Chłopak, który stracił głowę - John Corey Whaley
Egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Otwartego. Przyjemna powieść młodzieżowa o niewykorzystanym potencjale (recenzja do poczytania TUTAJ). 

Vernon Subutex - Virginie Despentes
Upolowane na znak.com.pl. Jedna z ostatnich premier, na które mam ogromną ochotę. Szykuje się mocna, odważna literatura, której już się nie mogę doczekać. 

Mówiąc Inaczej - Paulina Mikuła
Zakup własny. Jako że Paulina to jedna z moich ulubionych vlogerek, nie mogłem się obejść bez jej książki. Szykuje się coś śmiesznego i mądrego zarazem. Kto wie, może w końcu nauczę się mówić i pisać poprawnie... :P 
 
Naśladowcy - Ingar Johnsrud
Finalny egzemplarz książki, którą w marcu recenzowałem dzięki współpracy z Wydawnictwem Otwartym. Moje pierwsze, i jakże udane, spotkanie ze skandynawskim kryminałem (recenzja do poczytania TUTAJ). 

Królowie Dary - Ken Liu
Egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Sine Qua Non. Powieść fantasy na najwyższym poziomie, w której całkowicie się zakochałem (recenzja do poczytania TUTAJ). 

Trzej muszkieterowie - Alexander Dumas
Upolowane na znak.com.pl. Klasyk literatury, z którym bardzo chcę się zapoznać. A że akurat był w promocji, to nie mogłem się powstrzymać i kupiłem :)


Mimo że plany czytelnicze na maj mam już zrobione, to postaram się wcisnąć tam kilka książek z tego stosu. Najbardziej zależy mi na przeczytaniu Osobliwych i cudownych przypadków Avy Lavender, dlatego to po nie sięgnę w pierwszej kolejności. Jeśli się uda, to w następnym miesiącu chciałbym także przeczytać Vernon Subutex. Jak jednak wyjdzie - zobaczymy w maju.

Mam przeczucie, że w maju przybędzie do mnie sporo książek. Ich głównym źródłem będą oczywiście Warszawskie Targi Książki, na które się wybieram. Mam jednak nadzieję, że wykażę się silną wolą i kupię jedynie te tytuły, na których najbardziej mi zależy. Coś mi się jednak wydaje, że moja silna wola nie będzie wystarczająco silna :D


Ile książek przybyło do Was w tym miesiącu?
O jakie tytuły wzbogaciła się Wasza biblioteczka?

Piszcie w komentarzach :)


Przypominam o trwającym na moim blogu ROZDANIU!

http://mybooktown.blogspot.com/2016/04/rozdanie.html

wtorek, 26 kwietnia 2016

Królowie Dary - Ken Liu (Przedpremierowo)

Powieść fantasy na najwyższym poziomie.

 


Wyspy Dary - siedem królestw podporządkowanych bezlitosnemu cesarzowi Xany - Mapidere'mu. Po latach tyrani i okrutnych rządów mieszkańcy zaczynają się buntować. Na czele rebeliantów staje Kuni Garu - kiedyś lekkomyślny, beztroski hulajdusza, teraz rozważny, odpowiedzialny mąż i przywódca. Z czasem jego drogi krzyżują się z Matą Zyndu - ostatnim potomkiem Klanu Zyndów, który nie cofnie się przed niczym, by obalić cesarza. Mężczyźni niespodziewanie zaprzyjaźniają się i razem postanawiają przywrócić porządek w królestwie. Obu przyświeca ten sam cel, jednak sposób jego osiągnięcia mają zupełnie inny. 

Tytuł: Królowie Dary
Seria: Pod sztandarem dzikiego kwiatu (tom 1)
Autor: Ken Liu
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Data premiery:
27.04.2016r.

Powieść Kena Liu wywołała niemałe zamieszanie w kręgu fanów literatury fantastycznej. Zgarniając najważniejsze nagrody dla tego gatunku, zyskała spory rozgłos wśród czytelników na całym świecie. Autor wychwalany na każdym kroku, książka, którą zachwycają się krytycy - aż dziw bierze, że to debiut literacki Kena Liu. Nie ma co ukrywać - miałem ogromne oczekiwania względem tego tytułu. Na szczęście, ku mojej uciesze oraz satysfakcji, książka spełniła je wszystkie.

Dzieło Kena Liu to opowieść przepełniona duchem orientu. Niesamowity klimat aż wylewa się z kart tej powieści. Autor odszedł od średniowiecznego schematu, na którym najczęściej opierane są książki fantasy i stworzył coś zgoła innego. Tym samym, Ken Liu wyniósł fantastykę na nowy poziom, któremu trudno będzie komukolwiek dorównać. Wyspy Dary do złudzenia przypominają cesarstwo chińskie, a niesamowity nastrój tej części świata towarzyszy nam przez całą książkę. Amerykański pisarz przeniósł mnie do Państwa Środka i sprawił, że z chęcią zostałbym tam na dłużej.

Tym, co zrobiło na mnie największe wrażenie w tej powieści, jest jej szczegółowość i złożoność. Autor stworzył zupełnie nowy świat, pełen krain, królestw oraz niespotykanej wcześniej religii i mitologii. Dzięki licznym barwnym opisom, mamy wrażenie, jakbyśmy przenieśli się na Wyspy Dary i razem z bohaterami przemierzali ich ziemie. Jednakże Ken Liu nie poprzestał wyłącznie na tym. Pisarz opracował całe drzewa genealogiczne poszczególnych rodów, opisał ich wielowiekowe dzieje. Tu wszystko zostało szczegółowo zaplanowane i misternie dopracowane, co z pewnością budzi podziw, a za co autorowi należą się ogromne słowa uznania. 

Królowie Dary to przede wszystkim mądra i niezwykle uniwersalna powieść. Polityka, układy, strategie, intrygi, zarządzanie. Wszystko tu jest na najwyższym poziomie. Widać, że autor zna się na rzeczy, ponieważ od strony technicznej wypada to niezwykle przekonująco i profesjonalnie. Wątek polityczno-militarny to istna uczta dla oka, która zadowoli każdego fana tych zagadnień. Jednak Królowie Dary to nie tylko polityka. To cała masa rozbudowanych wątków, a każdy z nich jest tak samo ważny oraz mający bezpośredni wpływ na rozwój akcji.

Pomiędzy licznymi opisami oraz wartką akcją znajdziemy także sporo wątków moralno-etycznych. Autor stawia sporo ważnych pytań, na które warto poświęcić chwilę. Pojęcie sprawiedliwości, jednostka a ogół, rola kobiet w społeczeństwie, czy znaczenie zemsty to jedynie kilka z wielu aspektów, nad jakimi zastanawia się autor. Ken Liu jednako zmusza nas do myślenia, gdyż w trakcie lektury i my rozważamy te kwestie. Próbujemy odpowiedzieć na pytania, które dotyczą także dzisiejszych czasów. Czyni to powieść Kena Liu niezwykle uniwersalną oraz taką, z której możemy sporo wynieść.
Całe życie to jeden wielki eksperyment - rzekł Kuni. - Wszyscy jesteśmy jak muchy lecące w czasie burzy i jeśli wylądujemy bezpiecznie, zawdzięczać będziemy to po równo szczęściu i umiejętnościom.
Królowie Dary to powieść wyjątkowa. Wielowątkowa, dopracowana, inteligentna, ale przede wszystkim niezwykle uniwersalna. Bardzo rzadko spotykamy się z tak genialnymi i mądrymi książkami fantasy. Powieść Kena Liu swoim rozmachem przywodzi na myśl takie tytuły jak saga Pieśń Lodu i Ognia, czy Władca pierścieni. Jednak, mimo wszystko, jest od nich zupełnie inna. Nuta orientu oraz niesamowity klimat czynią tę powieść nieszablonową oraz wyróżniają ją na tle wielu innych. To po prostu pozycja obowiązkowa dla każdego fana fantasy.
★★★★★★★★★☆

Za możliwość przeczytania Królów Dary serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN
 
 
Zainteresowała Was ta książka?
Zamierzacie sięgnąć po Królów Dary?

Piszcie w komentarzach :)

sobota, 23 kwietnia 2016

ROZDANIE! [ZAKOŃCZONE]

W podziękowaniu za 100 obserwacji oraz 10 000 wyświetleń :)

 



Z dniem 15.05.2016r. rozdanie zakończyło się.
Wyniki zostały ogłoszone TUTAJ.


Jakiś czas temu licznik na moim blogu przekroczył 100 obserwatorów oraz 10 000 tysięcy wyświetleń! DZIĘKUJĘ! Chciałbym z całego serca podziękować wszystkim, którzy odwiedzają mój blog, czytają wpisy, zostawiają komentarze. To wiele dla mnie znaczy. Każde wyświetlenie, każdy komentarz ogromnie motywuje do działania oraz sprawia, że aż chce się pisać kolejne posty. Nie spodziewałem się, że moje wywody na temat książek (i nie tylko) mogą kogoś zainteresować, a co więcej, sprawić, żeby ktoś chciał zostać tu na dłużej :)

W ramach podziękowania przygotowałem ROZDANIE. Trwa ono od 23.04.2016r. do 15.05.2016r. (do 23:59). Aby było ważne musi zgłosić się minimum 20 osób. Do wygrania są trzy nowe egzemplarze jednych z najgłośniejszych premier ostatnich tygodni, a mianowicie:
  • Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender Leslye Walton 
  • Chłopak, który stracił głowę John Corey Whaley 
  • Magonia Maria Dahvana Headley


Zasady są proste:
 Trzy książki - troje zwycięzców  

Można wybrać tylko jedną powieść (jedna osoba - jedno zgłoszenie). Dla każdej książki będzie przeprowadzone oddzielne losowanie, które wskaże zwycięzcę.


Aby wziąć udział w rozdaniu należy:
- wybrać jedną z trzech proponowanych książek
- być publicznym obserwatorem bloga My BookTown
- polubić fanpage My BookTown na Facebooku (skrót po prawej)
- udostępnić na swoim blogu lub Facebooku/Google+ (publicznie) baner konkursowy podlinkowany do tego postu
- zostawić swój adres e-mail
WZÓR ZGŁOSZENIA
Tytuł książki, którą chcę wygrać:
Mój adres e-mail:
Obserwuję jako:
Lubię na FB jako:
Udostępniam baner: (link)
baner konkursowy

Regulamin rozdania:
1. Organizatorem rozdania jestem ja, Wiktor Bury, autor bloga mybooktown.blogspot.com.
2. Nagrodami w konkursie są nowe egzemplarze książek "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" Leslye Walton, "Chłopak, który stracił głowę" Johna Corey Whaleya oraz "Magonia" Marii Dahvany Headley.
3. Rozdanie trwa od 23.04.2016 r. do 15.05.2016 r. do godziny 23:59. Zgłoszenia, które pojawią się później, nie będą brane pod uwagę.
4. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest dołączenie do publicznych obserwatorów bloga mybooktown.blogspot.com oraz polubienie fanpage'a bloga na facebooku: facebook.com/mybooktown.
5. Należy umieścić baner konkursowy na swoim blogu lub udostępnić go na FB/Google+.
6. Uczestnikiem może być każdy, kto posiada adres korespondencyjny na terenie Polski.
7. Wygrywają trzy osoby. Zwycięzcy zostaną wyłonieni na drodze losowania.
8. Wyniki konkursu zostaną opublikowane w osobnym poście, w ciągu 7 dni od daty zakończenia rozdania.
9. Jeśli zgłosi się mniej niż 20 osób - rozdanie zostanie anulowane.
10. Ze zwycięzcami skontaktuję się mailowo. W przypadku braku odpowiedzi w ciągu 5 dni, wylosuję inną osobę.
11. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr4, poz. 27 z późn. zm.).
12. Jako Organizator - zastrzegam sobie prawo wprowadzenia zmian w regulaminie w trakcie trwania konkursu.

13. Wzięcie udziału w konkursie jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.


Zapraszam do udziału i życzę powodzenia!

wtorek, 19 kwietnia 2016

Ekspozycja - Remigiusz Mróz

Wiktor Forst, czyli James Bond po polsku.

 


Zwłoki nagiego mężczyzny powieszone na krzyżu - z pewnością nie jest to częsty widok na Giewoncie. Okazuje się, że zabójca nie zostawił żadnych śladów, a z dnia na dzień pojawiają się kolejne ofiary. Właśnie do tej sprawy zostaje przydzielony, nieco ekscentryczny, komisarz Wiktor Forst. Śledztwo, prowadzone wraz z dziennikarką Olgą Szrebską, doprowadzi go do przerażających odkryć, na które znaczący wpływ ma odległa przeszłość...

Tytuł: Ekspozycja
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Filia

Remigiusz Mróz to obecnie jedno z najgłośniejszych nazwisk polskiej literatury. Na dobre zagościł na polskim rynku wydawniczym, a każda kolejna powieść zbiera coraz większą rzeszę fanów. Wszyscy zgodnie zachwycają się jego talentem do budowania napięcia oraz wychwalają jego styl. Dość długo zwlekałem z sięgnięciem po jakiś tytuł tego autora, nie byłem pewien, czy to do końca moje klimaty. Jednak w końcu tego dokonałem. I nie żałuję!

Ile tu się dzieje! Ekspozycja wciąga już od pierwszych stron, a autor zręcznie wciąga nas w wir wydarzeń, z których nie wypuszcza nas do samego końca. Powieść Remigiusza Mroza jest jak istny rollercoaster. Akcja nie zwalnia tu ani na moment, nie mamy żadnych przestojów, czy czasu na wytchnienie. Co chwilę tylko rozdziawiamy usta i wytrzeszczamy oczy ze zdziwienia, a czasem wręcz z przerażenia. Pragniemy dowiedzieć się więcej i więcej, i nim się obejrzymy przewrócimy ostatnią stronę. Istne szaleństwo!

Na tę niebywałą szybkość czytania bez wątpienia ma wpływ mistrzowskie pióro autora. Remigiusz Mróz pisze w bardzo porywający sposób, który sprawia, że nie jesteśmy w stanie oderwać się od lektury. Jest to jednocześnie niezwykle dojrzały i inteligentny styl, który zadowoli każdego czytelnika. Pomiędzy licznymi makabrycznymi opisami, relacjami pościgów i komentarzy Forsta znajdziemy niebywały humor. Autor wie, jak wprawić czytelnika w dobry nastrój i sprawić, by na jego twarzy pojawił się ogromny banan. Niektóre dialogi są po prostu tak zabawne, że nie sposób powstrzymać się od śmiechu.

Przez blisko 500 stron mamy sporo czasu, by dogłębnie poznać naszego głównego bohatera. Komisarz Wiktor Forst to nieustępliwy, niecierpliwy i uparty mężczyzna, który zrobi wszystko, by dopiąć swego. Jest jednak przy tym niezwykle dokładny i rozważny, a jego działania są z reguły przemyślane i wcześniej zanalizowane. Ponadto, mimo swojej uszczypliwości i zgryźliwości, jest niesamowicie zabawny. Jego po prostu nie da się nie lubić.

Sposób poprowadzenia akcji w Ekspozycji nieodzownie skojarzył mi się z filmami o Jamesie Bondzie. Pościgi, strzelaniny, wartka akcja oraz niezniszczalny główny bohater. Kiedy do pierwszych trzech nie mogę się w żaden sposób przyczepić, tak na ten ostatni aspekt muszę trochę ponarzekać. Wiktor Forst jest chyba ze stali. Tyle razy, ile go biją i znęcają się na nim fizycznie, tyle razy on się wylizuję i natychmiast dochodzi do siebie. Nie powiem, trochę mnie to raziło. Uprzedzam, że porównując Ekspozycję do filmów o Bondzie (które jakie są, wszyscy wiemy), nie mam na celu jej zniesławienia. Po prostu takie skojarzenia mi się nasunęły podczas lektury.

Ekspozycja to kryminał na najwyższym poziomie. Wciągająca akcja, zawiła intryga oraz niebanalni bohaterowie. Autor w genialnym stylu połączył wszystkie te elementy, tworząc mądrą, przemyślaną i dopracowaną powieść. Muszę przyznać, że tą książką, autor narobił mi niemały apetyt na swoje pozostałe tytuły. Ekspozycja była moim pierwszym, i z pewnością nie ostatnim, spotkaniem z twórczością Remigiusza Mroza. Już się nie mogę doczekać, aż w moje ręce wpadnie drugi tom - Przewieszenie. Coś czuję, że to dopiero będzie coś!

A Wy?
Czytaliście już Ekspozycję?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

niedziela, 17 kwietnia 2016

House of Cards | Pora na serial! #1

Z miłości do seriali... powstała nowa seria!

 


Słowem wstępu...

Szczerze mówiąc, to już od dłuższego czasu myślałem nad wprowadzeniem na bloga recenzji seriali. Nie wiedziałem tylko w jakiej formie to zrobić. Po długich namysłach i kilku próbach doszedłem do wniosku, że rozpoczęcie nowego cyklu będzie najlepszym pomysłem. Chciałbym, aby posty z tej serii pojawiały się w miarę regularnie (ok. raz na miesiąc), ale niczego nie mogę obiecać. Na pewno będę się jednak mocno starać, żeby tak właśnie było.

Jeszcze kilka lat temu pojęcie serial kojarzyło mi się wyłącznie z Klanem i innymi tego typu produkcjami, które oglądamy przy obiedzie, głównie dla zabicia czasu. Myślałem o nich, jako niskobudżetowych, małowartościowych telenowelach, które z taką namiętnością oglądają starsze panie. Dopiero w pewnym momencie uświadomiłem sobie, w jak wielkim błędzie byłem. Seriale to przecież często ogromne przedsięwzięcia, w które zaangażowani są znani reżyserzy i producenci oraz światowej klasy aktorzy. Niejednokrotnie są to wysokobudżetowe produkcje, które swoim zapleczem przewyższają nawet hollywoodzkie filmy. Przy tym potrafią być prawdziwymi dziełami sztuki filmowej...

Około dwa lata temu rozpocząłem moją przygodę z serialami i trwa ona nieprzerwanie do dziś. Na przestrzeni tego okresu uzbierało się kilka godnych polecenia produkcji, na które warto zwrócić uwagę. Właśnie dlatego zapraszam na pierwszy post z cyklu Pora na serial! Na pierwszy ogień postanowiłem wybrać serial, od którego zaczęła się moja miłość do nich, a mianowicie... genialny House of Cards. Zapraszam!


Francis Underwood to doświadczony polityk z wieloletnim stażem. Zbliża się czas obsadzania stanowisk, a on jest jednym z głównych kandydatów na urząd sekretarza stanu. Wszyscy są niemal pewni, że to on zasiądzie na tym stanowisku, dlatego kiedy prezydent nie wybiera go, cały rząd jest zaskoczony, a Francis wręcz wzburzony. Polityk poprzysięga zemstę głowie państwa. Od teraz nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć zamierzony cel.

Tytuł: House of Cards
Twórca: Beau Willimon
Lata: od 2013r.

House of Cards to obecnie jeden z najpopularniejszych seriali na świecie. Możemy go śmiało postawić obok takich sław jak Gra o Tron, czy Breaking Bad. Miliony ludzi śledzi z zapałem historię Francisa Underwooda, a każdy kolejny sezon zbiera coraz większą rzeszę fanów. I trudno się temu dziwić. House of Cards to po prostu genialny serial!

Dzieło Beau Willimona to przede wszystkim świetnie zagrany serial. Zresztą, nie ma się co dziwić, skoro w obsadzie znajdziemy takie gwiazdy jak, zdobywca dwóch Oscarów, Kevin Spacey, czy nagrodzona Złotym Globem Robin Wright. Francis Underwood nie cofnie się przed niczym, włącznie z mobbingiem, manipulacją i oszustwami, by osiągnąć zamierzony cel, a Spacey perfekcyjnie wcielił się w jego rolę. Jako pozbawiony skrupułów i bezwzględny polityk, amerykański aktor prezentuje się niezwykle autentycznie. Stworzył niezapomnianą i jedną z najbardziej charakterystycznych kreacji kina, a już na pewno jedną z najlepszych ról w swojej karierze.

Cała obsada House of Cards gra mistrzowsko i nie ma tu ani jednego słabego ogniwa. Myślę, że to głównie dzięki temu serial jest tak genialny i wyjątkowy oraz zbiera same dobre recenzje. W każdym sezonie inni bohaterowie odgrywają większą lub mniejszą rolę, dzięki czemu nie ma tu mowy o jakiejkolwiek monotonii. Tylko dwie postacie pozostają niezmienne - Francis i Clare, ale w ich wypadku niemożliwym jest znudzenie. Są zbyt ekscentryczni, pewni siebie, nieustępliwi i bezkompromisowi. Tworzą idealną parę, której mimo swojego paskudnego charakteru, kibicujemy z całego serca.

Kiedy dwa lata temu rozpoczynałem pierwszy sezon, nie spodziewałem się, że tak mocno wkręcę się w ten serial. Tak mnie pochłonął, że pierwsze dwadzieścia epizodów pochłonąłem w kilka dni. Z zapartym tchem śledziłem każdy kolejny odcinek, które mimo swojej sporej długości, nie zanudziły mnie ani razu. Losy małżeństwa Underwoodów są tak uzależniające, że nie sposób powstrzymać się od oglądania.

House of Cards to serial pełen polityki, władzy, manipulacji, tajemnic, intryg, korupcji i układów. Ta amerykańska superprodukcja to dzieło unikatowe. To mądre, realistyczne i niezwykle wciągające kino, które pokochały miliony. Tu wszystko jest na najwyższym poziomie: reżyseria, zdjęcia, scenariusz, a przede wszystkim gra aktorska. Każdy sezon jest inny i na swój sposób wyjątkowy. Jeśli raz zaczniesz House of Cards, to nie będziesz już w stanie przestać. Gorąco polecam!

A Wy?
Oglądacie House of Cards?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

PS. Koniecznie dajcie znać, czy mój pomysł na nową serię się Wam spodobał. Jeśli macie jakieś zastrzeżenia lub coś byście poprawili, koniecznie mi o tym napiszcie. W zanadrzu mam jeszcze sporo seriali, z którymi chciałbym się podzielić, dlatego jestem ogromnie ciekawy Waszej opinii :)

wtorek, 12 kwietnia 2016

Chłopak, który stracił głowę - John Corey Whaley [przedpremierowo]

Raz kozie śmierć. No, może dwa.



16-letni Travis ma nieuleczalnego raka. Jego ostatnią szansą jest udział w eksperymentalnej operacji, która polega na przeszczepie jego głowy do zdrowego ciała. Niestety, medycyna nie potrafi jeszcze tego dokonać, dlatego chłopak żegna się z bliskimi i zostaje wprowadzony w śpiączkę. Budzi się po pięciu latach. Z nowym ciałem, w nowych czasach, jednak ciągle jako 16-letni Travis. Gdy pół dekady wcześniej decydował się na wzięcie udziału w medycznym eksperymencie, nie spodziewał się, że powrót do świata żywych będzie taki ciężki. Okazuje się bowiem, że jego przyjaciele są już na studiach, a dziewczyna... ma narzeczonego.

Tytuł: Chłopak, który stracił głowę
Autor: John Corey Whaley
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive

Data premiery:
13.04.2016r.

Gdy pierwszy raz usłyszałem o tej powieści, od razu wiedziałem, że chcę ją przeczytać. Z tak absurdalnym i dziwnym pomysłem, jakim niewątpliwie jest przeszczep głowy, nie spotykamy się przecież na co dzień! Pomysł na fabułę tak mnie zaintrygował, że natychmiast chciałem się przekonać, co autor zawarł na kartach tej książki. Do Chłopaka, który stracił głowę podchodziłem bardzo entuzjastycznie i liczyłem na coś przynajmniej dobrego. Czy jednak powieść Johna Coreya Whaleya spełniła moje oczekiwania?

Niewątpliwie największym plusem tej powieści jest jej koncept. Tak jak wspominałem, pomysł z przeszczepem głowy bardzo mnie zaintrygował i zainteresował. Jest to coś wcześniej niespotykanego i zupełnie nowego. Autor wprowadził do literatury młodzieżowej coś, z czym nigdy wcześniej osobiście się nie spotkałem. Ta koncepcja, mimo że jest fundamentem całej powieści, to nie jest jej głównym wątkiem. John Corey Whaley wyłącznie posłużył się przeszczepem głowy, żeby na nim oprzeć całą fabułę. Wydaje mi się to dobrym posunięciem, jednak osobiście brakowało mi trochę informacji o przeszczepie ze stricte medycznego punktu widzenia.

Travis, nasz główny bohater, to taki chłopak, którego zna każdy z nas. Miły, skromny, trochę zdystansowany. Sprawia to, że chcąc nie chcąc, wzbudza naszą sympatię. Mimo że chwilami bywa lekko nadpobudliwy lub nie do końca podzielamy jego zdanie oraz podejmowane przez niego decyzje, to koniec końców i tak mu kibicujemy. Ogólnie rzecz biorąc, bohaterowie Chłopaka, który stracił głowę są jego niezwykle istotną częścią. To właśnie oni tworzą tę powieść. Mimo że niektórzy pojawiają się na jej kartach sporadycznie, to każdy z osobna odgrywa w niej dużą rolę i ma ogromny wpływ na całą historię.
 
Największym problemem tej powieści jest to, że jest ona jedynie ładna. Nie: piękna, wyjątkowa, łapiąca za serce. Po prostu ładna. Widać, że autor starał się wydobyć coś więcej z tej historii, jednak nie do końca mu mu się to udało. Niby John Corey Whaley próbuje poruszyć ważniejsze tematy, ale tak naprawdę jedynie się po nich ślizga. Nie zabiera się za głębsze rozważania, czy dokładniejszą analizę. Miałem wrażenie, jakby przez swoją powieść autor chciał przekazać coś czytelnikowi, jednak sam do końca nie wiedział co i w jaki sposób.

Wszyscy spotykamy na swojej drodze ludzi, którzy nadają naszemu życiu sens. Trzeba ich tylko przy sobie zatrzymać.
Chłopak, który stracił głowę jest jak dobry serial, do którego z przyjemnością wracamy. Akcja nie pędzi tu w zawrotnym tępię, jest raczej poprowadzona spokojnie, bez niepotrzebnego pośpiechu. Losy Travisa śledzimy jednocześnie z zaparciem i pewnego rodzaju spokojem. Nie oznacza to jednak, że powieść nie jest wciągająca! Kolejne rozdziały wprost pochłaniamy w zawrotnym tempie i nim się obejrzymy przewrócimy ostatnią stronę.

Powieść Johna Coreya Whaleya, mimo że nie wniosła nic do mojego życia, była przyjemną młodzieżówką, której fabuła wyjątkowo przypadła mi do gustu. Nie jest to powieść wybitna i raczej nie zapisze się w annałach literatury obyczajowej, jednak jak najbardziej jest to tytuł godny uwagi. Jeśli szukacie przyjemnej, niezobowiązującej powieści młodzieżowej z ciekawymi bohaterami i innowacyjnym pomysłem to Chłopak, który stracił głowę jest właśnie dla Was!
★★★★★★★☆☆☆


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu

http://otwarte.eu/

Zainteresowała Was ta książka?
Zamierzacie sięgnąć po Chłopaka, który stracił głowę?

Piszcie w komentarzach :)

sobota, 9 kwietnia 2016

Oddam ci słońce - Jandy Nelson

Nowy poziom powieści młodzieżowych.

 


Noah i Jude - bliźniacy - kiedyś nierozłączni, teraz zupełnie różni. Jeszcze kilka lat temu spędzali ze sobą każdą chwilę, jedynie w swoim towarzystwie czuli się tak swobodnie. Jednak dziś unikają się jak ogień i woda. Wystarczył jeden moment, by to wszystko odwrócić. Co się takiego wydarzyło? Czy rodzeństwo pogodzi się ze sobą? I wreszcie - kto komu odda słońce?

Tytuł: Oddam ci słońce
Autor: Jandy Nelson
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive

Powieść Jandy Nelson w sierpniu ubiegłego roku wywołała niemały szum wśród polskich czytelników. Niemal każdy zachwycał się tą książką. Zarówno młodzież, jak i osoby dorosłe. Rzadko  zdarza się, żeby powieść młodzieżowa odbiła się tak szerokich echem i uzbierała praktycznie same dobre recenzje wśród przedstawicieli różnych pokoleń. Oddam ci słońce to po porostu jeden wielki fenomen! Jako że największy okres popularności tej książki już minął, to i ja postanowiłem sprawdzić, czy też się nią zachwycę. Teraz mogę powiedzieć tylko jedno - zostałem oczarowany.

Pierwsze, co się rzuca w oczy to subtelny i delikatny styl pisania autorki. Jandy Nelson posługuje się niezwykle lekkim i plastycznym językiem, który idealnie pasuje do tego typu literatury. Poza tym, autorka ma chyba naturalną zdolność do pisania o uczuciach. Bardzo zręcznie i naturalnie opisuje emocje, z jakimi muszą się mierzyć nasi bohaterowie. Wszystko jest tu odpowiednio wyważone i nieprzejaskrawione, dzięki czemu każdy dialog i każda myśl jest niezwykle realistyczna i bardzo naturalna.

Bliźnięta są połączone niezwykle silną więzią, którą trudno zlekceważyć i zniszczyć. Mówi się, że znają nawzajem swoje myśli, wiedzą, co druga osoba chce właśnie powiedzieć. Dotyczy to także Noah i Jude. Kiedyś z łatwością potrafili znaleźć wspólny język, doskonale się dogadywali. Mimo wszystko z czasem poróżnili się. On to delikatny, wrażliwy chłopak o duszy artysty, a ona to powszechnie lubiana imprezowiczka świetnie czująca się wśród rówieśników. W pewnym momencie nasi bohaterowie pogubili się. Kilka nałożonych na siebie wydarzeń sprawiło, że oddalili się od siebie, poszli w dwóch różnych kierunkach. Dzięki temu, że powieść opowiedziana jest z perspektywy obojga bliźniaków, mamy pełen obraz na sytuację. Nie prowadzi to jednak do podziału na zwolenników June i zwolenników Noah. Do końca kibicujemy obojgu, chcemy, aby w końcu odnaleźli się nawzajem.
 
Musisz dostrzec cuda, żeby się działy cuda.

Oddam ci słońce to przede wszystkim piękna i wyjątkowa powieść. Rzadko zdarza się, żeby jedna książka wywołała u mnie tyle emocji i zmusiła do tak wielu przemyśleń. Lektura powieści Jandy Nelson sprawiła, że zacząłem zastanawiać się nad kwestiami, na które nigdy wcześniej nie poświęcałem czasu. Autorka w bardzo zręczny sposób porusza ważne tematy, na które warto poświecić kilka chwil. Mimo to Oddam ci słońce nie jest powieścią ciężką, ani specjalnie trudną. Dzięki umiejętnościom pisarskim Nelson, tak ważne kwestie jak samotność, tolerancja, odrzucenie są podane w bardzo przystępny i zrozumiały sposób, niepozbawiający przy tym ich wagi i znaczenia. Wartości, jakie niesie za sobą ta książki zrobią wrażenie zarówno na młodzieży, jak i na koneserach literatury.

Jak to ktoś powiedział - Oddam Ci Słońce to powieść namalowana słowami. Całkowicie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Na każdej stronie wyczuwalny jest niesamowity klimat, który towarzyszy nam przez całą książkę. Każde słowo zostało tu umiejętnie dobrane, dzięki czemu wszystko tworzy niezwykle dopracowaną i barwną powieść. To książka, która ocieka pasją, sztuką i kolorami. Dzieło Jandy Nelson jest jak obraz, który można oprawić w ramkę i powiesić na ścianie. Oddam ci słońce to nie tylko powieść o sztuce, to powieść, która sama w sobie jest sztuką.

Powieść Jandy Nelson to pięknie napisana, poruszająca ważne tematy, refleksyjna książka. To tytuł, który wyniósł literaturę młodzieżową na nowy poziom. Po tych wszystkich ckliwych romansidłach, w końcu nastała pora na inteligentną, przejmującą i wzruszającą książkę z przesłaniem. Niezwykle rzadko spotykamy się z tego typu powieściami. Powieściami, które wywierają na nas ogromne wrażenie, i do których nie raz będziemy chcieli powrócić. A Oddam ci słońce jest właśnie jedną z nich.

★★★★★★★★★☆

A Wy?
Czytaliście już Oddam ci słońce?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

środa, 6 kwietnia 2016

Wszechświat kontra Alex Woods - Gavin Extence

Bezapelacyjnie jedna z najlepszych książek tego roku.

 


Alex Woods to skromny, spokojny, czasem nieco dziwny chłopiec. Nie ma w nim nic nadzwyczajnego. Wyróżnia go tylko jedna rzecz - w wieku dziesięciu lat został trafiony odłamkiem meteorytu. To wydarzenie przysparza mu sporej popularności oraz kładzie cień na jego dalsze losy. Wychowywany przez samotną matkę, w otoczeniu kota oraz kart do tarota, próbuje wieść w miarę normalne życie. W wyniku zbiegu okoliczności poznaje Pana Patersona - starszego, samotnego człowieka o dość ekscentrycznym usposobieniu. Pomiędzy mężczyznami niespodziewanie rodzi się wielka przyjaźń. Dwie kompletnie różne osoby, których połączyła niespotykana więź - oto bohaterowie debiutanckiej powieści Gavina Extence'a.

Tytuł: Wszechświat kontra Alex Woods
Autor: Gavin Extence
Wydawnictwo: Literackie

O książce Wszechświat kontra Alex Woods było swego czasu bardzo głośno. W 2014r. zrobiła niemały szum na polskim rynku wydawniczym i uzbierała sobie całkiem szerokie grono fanów. Wszyscy się nią zachwycali, a głównego bohatera porównywano nawet do Holdena Caulfielda z Buszującego w zbożu. Muszę przyznać, że sięgając po tę powieść miałem względem niej niemałe oczekiwania. Takie porównania nie mogą być przecież rzucane na wiatr, w odniesieniu do przypadkowych postaci. Czy jednak powieść Gavina Extence'a sprostała moim wymaganiom?

Dzięki pierwszoosobowej narracji historię Alexa poznajemy przez pryzmat swoistego pamiętnika. Chłopak na przestrzeni kilku lat opowiada nam, jakże niecodzienne, opowieści ze swojego dotychczasowego życia. Razem z nim uciekamy przed gnębicielami, poznajemy coraz to nowe zagadnienia astronomii oraz towarzyszymy Panu Patersonowi w codziennych czynnościach. Z biegiem czasu Alex staje się dla nas jak brat, mamy wrażenie, jakbyśmy znali go od urodzenia. Swoją drogą, z naszym głównym bohaterem wcale nie jest się tak trudno zaprzyjaźnić. Alexa Woodsa po prostu nie da się nie lubić.

Książka, mimo że skierowana do młodzieży, porusza bardzo ważne tematy. Samotność, odrzucenie, alienacja, a nawet śmierć. Gavin Extence zawierając tak trudne kwestie na kartach swojej powieści, podejmuje próbę nawiązania rozmowy o nich. Nie boi się ich użycia. Jednak mimo to Extence nie atakuje nas wyszukanymi sloganami, nie wpaja nam swojego sposobu myślenia. Do końca pozostawia nam wolną wolę, chce, abyśmy sami rozpatrzyli pewne sprawy i wyrobili sobie o nich własne zdanie.

Pod przykrywką przyjemnej historii, autor przekazuje nam wiele mądrości i rad, które możemy wykorzystać we własnym życiu. Wszechświat kontra Alex Woods pełen jest filozoficznych przemyśleń, rozważań na temat natury człowieka. To nie jest zwykła obyczajówka, przy której jedynie miło spędzimy czas. To powieść, która niejednokrotnie zmusi nas do refleksji, wzbudzi w nas emocje. Jedno jest pewne - ta książka wywrze na Ciebie niemały wpływ i sprawi, że jeszcze długo nie będziesz w stanie o niej zapomnieć.
Zawsze łatwiej podporządkować się ogółowi, ale wiara w zasady zakłada, że należy robić to, co słuszne, a nie to, co łatwe. Chodzi o wewnętrzną spójność, a to jest coś, co możesz sam kontrolować.
Wszechświat kontra Alex Woods to po wieść piękna, wzruszająca, unikatowa oraz ponadczasowa. To powieść, która uczy, daje wiele do myślenia oraz sprawia, że zaczniemy zastanawiać się nad kwestiami, o których wcześniej nawet byśmy nie pomyśleli. To nie tylko bardzo przyjemna i wzruszająca historia przyjaźni chłopca oraz starszego pana, ale przede wszystkim niezwykle trafne studium ludzkich zachowań i emocji oraz obraz współczesnego świata.
Odpowiedzią na wcześniej zadane przeze mnie pytanie jest oczywiście "TAK!". Wszechświat kontra Alex Woods okazał się przepiękną powieścią o przyjaźni, poświęceniu, samotności i odrzuceniu. Książka sprostała wszystkim moim oczekiwaniom, a nawet je przerosła. Muszę skrycie przyznać, że nie spodziewałem się aż tak genialnej i mądrej powieści. Jestem pewien, że jeszcze nieraz wrócę do tego tytułu, by móc na nowo zakochać się w tej historii.

A Wy?
Czytaliście już Wszechświat kontra Alex Woods?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

sobota, 2 kwietnia 2016

Podsumowanie miesiąca | Marzec 2016

Marzec w liczbach :)

 


Aż trudno uwierzyć, że to już kwiecień. Marzec minął mi niespodziewanie szybko (zresztą tak samo jak dwa poprzednie miesiące). W końcu nastała wiosna, z czego się bardzo cieszę, bo już miałem dość tej pseudo zimy. Mimo że marzec nie obfitował w jakieś spektakularne wydarzenia, to i tak zaliczam te 4 tygodnie do bardzo udanych. Przeżyłem kilka miłych chwil, przeczytałem parę świetnych książek, a mój blog bardzo się rozwinął (ale o tym później). Nie przedłużając, zapraszam na podsumowanie marca!


W marcu przeczytałem:
- Morfina Szczepan Twardoch ★★★★★★★★★☆
- Mistrz i Małgorzata Michaił Bułhakow ★★★★★★★★★★
- Od urodzenia Elisa Albert ★★★★★★☆☆☆☆ (recenzja)
- Zero Marc Elsberg ★★★★★★★☆☆☆ (recenzja)
- Naśladowcy Ingar Johnsrud ★★★★★★★☆☆☆ (recenzja)
- Wszechświat kontra Alex Woods Gavin Extence ★★★★★★★★☆☆ (recenzja wkrótce)


Najlepsza książka: 
Muszę przyznać, że w tym miesiącu konkurencja była dość duża, choć ostatecznie bezapelacyjnie wygrywa Mistrz i Małgorzata. Powieść Michaiła Bułhakowa z rzędu stała się moim ulubionym klasykiem oraz ulubioną lekturą szkolną. Na uwagę zasługuje również genialna Morfina Szczepana Tawrdocha oraz bardzo przyjemny Wszechświat kontra Alex Woods.
Najgorsza książka: 
W tym miesiącu na szczęście nie było żadnej złej lub rozczarowującej książki.


W marcu obejrzałem:
- Spotlight ★★★★★★★★★☆
- Dziewczyna z portretu ★★★★★★★☆☆☆
- Lobster ★★★★★★★★☆☆
- Body/Ciało ★★★★★★★★☆☆
- House of Cards (4. sezon) ★★★★★★★★★☆
- How to Get Away with Murder (końcówka 2. sezonu) ★★★★★★★☆☆☆


Najlepszy film/serial: 
Nie ma wyjścia, muszę wymienić aż cztery tytuły: Spotlight, Lobster, Body/Ciało i House of Cards. Każdy inny i na swój sposób genialny. Gorąco polecam Wam wszystkie te produkcje.
Najgorszy film/serial: 
W tym miesiącu również nie było żadnego złego filmu, choć muszę przyznać, że zawiodłem się nieco na Dziewczynie z portretu (ale tylko odrobinę :D).


Na blogu pojawiły się recenzje książek:

Pozostałe posty:
TBR na kwiecień:
- Chłopak, który stracił głowę John Corey Whaley
- Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender Leslye Walton
- Ekspozycja Remigiusz Mróz


Za Chłopaka, który stracił głowę zabieram się na dniach, dlatego niedługo możecie spodziewać się recenzji. Następnie sięgnę prawdopodobnie po Ekspozycję, którą będę czytać w ramach Kryminalnego Klubu Książki. Już się nie mogę doczekać mojego pierwszego spotkania z piórem Remigiusza Mroza! W tym miesiącu chciałbym także w końcu przeczytać Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender, o których słyszałem same dobre opinie. Wszyscy pokochali tę książkę, dlatego i ja chciałbym się nią zachwycić. Oczywiście, mam nadzieję, że w kwietniu uda mi się przeczytać więcej niż te trzy tytuły, jednak to właśnie na nie mam największą ochotę, i to po nie sięgnę w pierwszej kolejności :)
Dodatkowo:
W marcu licznik na blogu przekroczył 100 obserwatorów! Dziękuję Wam za to z całego serca :) Nie spodziewałem się, że w tak krótkim czasie uda mi się osiągnąć taką liczbę. Wciąż nie mogę uwierzyć, że ktoś chce czytać moje "bazgroły" :P Mogę zdradzić, że w ramach podziękowania szykuję dla Was konkurs... (szczegóły niebawem :D). Oprócz tego, w tym miesiącu udało mi się nawiązać moje pierwsze współprace! Rozpocząłem współpracę z dwoma wydawnictwami: Wydawnictwem Kobiecym oraz Wydawnictwem Otwartym! Efektem tego są dwie przedpremierowe recenzje (Od urodzenia oraz Naśladowców), które ukazały się niedawno na blogu. Ponadto otrzymałem egzemplarz recenzencki Chłopaka, który stracił głowę (o którym niebawem napiszę). Jestem niesamowicie zadowolony i bardzo cieszę się z nawiązania tych współprac. Mam nadzieję, że My BookTown będzie się coraz bardziej rozwijał :)

Marzec był dla mnie bardzo udanym miesiącem, obfitującym w wiele ciekawych wydarzeń. Mam nadzieję, że kwiecień będzie jeszcze lepszy, i że będę miał okazję sięgać po same dobre tytuły :)


A Wy?
Jak spędziliście marzec?
Ile książek udało się Wam przeczytać w tym miesiącu?

Piszcie w komentarzach :)