czwartek, 30 czerwca 2016

Podsumowanie miesiąca | Czerwiec 2016

Czerwiec w liczbach.

 

 
Kolejny pracowity miesiąc za mną. Zaczęło się od masy sprawdzianów, kartkówek i zaliczeń, bo przecież końcówka roku szkolnego. Potem przyszła pora na, długo wyczekiwaną, wycieczkę szkolną do Grecji. Oraz w końcu - rozpoczęcie wakacji! Mogłoby się wydawać, że w obliczu tylu zajęć, moje czytelnicze statystki ucierpią, a jednak poszło naprawdę dobrze. Muszę skromnie przyznać, że jestem z siebie dumny, że podczas tak zabieganego miesiąca udało mi się przeczytać tyle książek. Mimo wszystko mam nadzieję, że w wakacje pójdzie mi jeszcze lepiej i że uda mi się sięgnąć po jeszcze większą liczbę książek.


W czerwcu przeczytałem:
  • Fatum i furia - Lauren Groff  ★★★★★★★★★☆ (recenzja)
  • Alive. Żywi - Scott Sigler ★★★★★☆☆☆☆☆ (recenzja)
  • Fobos - Victor Dixen ★★★★★★★☆☆☆ (recenzja)
  • Grimm City. Wilk! - Jakub Ćwiek ★★★★★★☆☆☆☆ (recenzja)
  • Rok 1984 - George Orwell ★★★★★★★★★★
  • Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender - Leslye Walton ★★★★★★★★★☆ (recenzja wkrótce)
  • Z szynką raz! - Charles Bukowski ★★★★★★☆☆☆☆
  • Wegetarianka - Han Kang ★★★★★★★★☆☆



Najlepsza książka:
Zdecydowanie Rok 1984. To genialna, wybitna, brutalnie prawdziwa i ciągle aktualna powieść. To książka, która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie i która z rzędu dołączyła do listy moich ulubionych powieści wszech czasów.

Najgorsza książka:
W tym miesiącu ten "zaszczytny" tytuł przypadł książce Alive. Żywi. Nie spodziewałem się niczego wybitnego, a powieść i tak mnie rozczarowała. Wciągająca akcja nie uratowała schematyczności oraz braku logiki.

 
W czerwcu obejrzałem:
  • Młodość ★★★★★★★☆☆☆
  • Zaginiona dziewczyna ★★★★★★★☆☆☆
  • Orange Is the New Black (połowa 4. sezonu) ★★★★★★★☆☆☆


Najlepszy film/serial:
Jak widać po ocenach, wszystkie produkcje wypadły w moich oczach na takim samym poziomie. Każda inna i na swój sposób dobra.

Najgorszy film/serial:
W tym miesiącu obyło się bez żadnej złej produkcji. Trzeba jednak przyznać, że dwa filmy i połowa sezonu serialu nie jest zbyt dobrym wynikiem...

 
Na blogu pojawiły się recenzje książek:

Pozostałe posty:

TBR na lipiec:
  • Droga do domu - Yaa Gyasi
  • Nasze szczęśliwe czasy - Gong Ji-Young
  • Kobiety w kąpieli - Tie Ning


Jak widać, w tym miesiącu bardzo orientalnie. Kolejno: Ghana, Korea Południowa, Chiny. Mowa tu oczywiście o narodowościach autorów tychże książek. Droga do domu oraz Kobiety w kąpieli to egzemplarze recenzenckie, dlatego to za nie zabiorę się w pierwszej kolejności. W planach mam również sięgnąć po Nasze szczęśliwe czasy, bo po bardzo interesującej i oryginalnej Wegetariance, mam ochotę na więcej literatury tego azjatyckiego kraju.

 
Dodatkowo:
  • Nawiązałem współpracę z Wydawnictwem Literackim! Jestem z tego powodu bardzo zadowolony, ponieważ uwielbiam to wydawnictwo i książki, jakie wydają. Wynikiem tej współpracy będzie recenzja Drogi do domu, której możecie się spodziewać w pierwszej połowie lipca.
  • Nawiązałem współpracę z Wydawnictwem Znak Literanova! Na początku lipca swoją premierę ma książka Kobiety w kąpieli, za którą niebawem się zabieram. Mojej recenzji możecie się spodziewać w połowie lipca.
  • 20 czerwca zakończył się pierwszy konkurs, jaki miałem okazję zorganizować na moim blogu. Razem z Grupą Helion przygotowaliśmy konkurs, w którym do wygrania były trzy egzemplarze powieści Oblubienice wojny autorstwa Helen Bryan. Jeśli ktoś jest zainteresowany, a jeszcze nie widział, to wyniki pojawiły się TUTAJ.

Jak spędziliście czerwiec?
Ile książek udało się Wam przeczytać w tym miesiącu?

Piszcie w komentarzach :)

wtorek, 28 czerwca 2016

Book Haul | Czerwiec 2016

Moje zdobycze książkowe ostatnich tygodni.

 


Ostatnie dwa miesiące obfitowały w dużą ilość nowych książek. W czerwcu starałem się powstrzymywać przed ich kupowaniem, jednak nie do końca mi się to udało. Niemniej jednak jest ich mniej niż ostatnio, co można uznać za swego rodzaju sukces. Część z tych powieści zdążyłem już przeczytać, co jeszcze bardziej mnie cieszy. Przynajmniej nie będę miał (aż takich dużych) wyrzutów sumienia odnośnie książek, które stoją na mojej półce miesiącami... Bez zbędnego przedłużania, zapraszam na czerwcowy stosik!


Upolowane na promocjach/okazjach:

Ćwiartka raz - Karolina Korwin Piotrowska
Bardzo lubię i cenię Karolinę Korwin Piotrowską, dlatego z chęcią sięgnę po jej książkę. Spodziewam się szalenie interesującej podróży przez ostatnie 25 lat polskiej popkultury.

Morfina - Szczepan Twardoch
Mimo że kilka miesięcy temu czytałem tę powieść (wypożyczoną z biblioteki), to nie mogłem się obejść bez własnego egzemplarza. Jest zbyt genialna, by nie mieć jej na półce.

Wyspa Łza - Joanna Bator
O tej autorce słyszałem sporo dobrego, dlatego jestem pozytywnie nastawiony do tej powieści. Wcześniej jednak postaram się sięgnąć po Ciemno, prawie noc jej autorstwa...

Kasacja - Remigiusz Mróz
Po bardzo przyjemnej Trylogii z Komisarzem Forstem przyszła pora na serię o Chyłce. Muszę przyznać, że już się nie mogę doczekać lektury.

Kraina czarów - Sylwia Chutnik
Kolejna polska autorka, o której słyszałem mnóstwo pozytywnych rzeczy. Na tych wakacjach postaram się zapoznać z jej najbardziej znaną powieścią.

Londyn NW - Zadie Smith
Zadie Smith, autorka m.in. Białych zębów, to obecnie jedna z najbardziej cenionych brytyjskich pisarek. W tym roku planuję sięgnąć po przynajmniej dwie jej książki.


Egzemplarze recenzenckie:

Alive. Żywi - Scott Sigler
Przeciętna młodzieżówka z wieloma powielonymi schematami, której recenzję możecie przeczytać TUTAJ.
 
Fobos - Victor Dixen
Całkiem przyjemna, wciągająca i niezobowiązująca powieść młodzieżowa z bardzo oryginalnym pomysłem na fabułę. Recenzja do poczytania TUTAJ.

Grimm City. Wilk! - Jakub Ćwiek
Kolejne spotkanie z Jakubem Ćwiekiem, jednak tym razem nie do końca udane. Recenzję tego kryminału noir możecie znaleźć TUTAJ.


Wygrana w konkursie:

Nasze szczęśliwe czasy - Gong Ji-Young
Kolejna koreańska powieść na mojej półce. Muszę przyznać, że jestem jej ogromnie ciekawy.

Najgorszy człowiek na świecie - Małgorzata Halber
Debiutancka powieść Małgorzaty Halber, za którą planuję się zabrać na jesieni tego roku.



11 książek! Mimo sporej ilości, jestem zadowolony z tego, jak wygląda ten stosik. Tak jak wspominałem, część książek już przeczytałem, a na pozostałe mam ogromną ochotę. Nie gwarantuję, że wszystkie uda mi się przeczytać w ciągu najbliższych miesięcy, jednak kiedyś na pewno się za nie zabiorę. Z pewnością najdłużej zajmie mi przeczytanie Ćwiartki raz, która liczy sobie blisko 800 stron, jednak nie poddaję się. Myślę, że będę sobie tę książkę powoli dawkował. Trzymajcie kciuki, żeby udało mi się przeczytać wszystkie te publikacje!

 
Ile książek przybyło do Was w tym miesiącu?
O jakie tytuły wzbogaciła się Wasza biblioteczka?

Piszcie w komentarzach :)

niedziela, 26 czerwca 2016

Grimm City. Wilk! - Jakub Ćwiek

Jakub Ćwiek autorem kryminału?

 


Grimm City - miasto zbudowane na ciele olbrzyma, który niegdyś siał spustoszenie w tej okolicy. Pełna zakamarków, ciemnych uliczek metropolia nie jest zbyt bezpiecznym miejscem. Przestępczość jest tu na początku dziennym, jednak gdy masowo giną taksówkarze, a główny oficer policji zostaje brutalnie zamordowany, zaczyna się robić naprawdę niebezpiecznie. Wszystko wygląda na to, że na przestępczą scenę wkroczył Nowy Gracz...

Tytuł: Grimm City. Wilk!
Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Jakub Ćwiek to pisarz znany głównie jako autor książek fantasy. Jego cykle o Kłamcy i Chłopcach są jednymi z najpopularniejszych i najbardziej oryginalnych powieści fantasy na polskim rynku. Osobiście czytałem jedynie dwie książki jego autorstwa (dwa pierwsze tomy, wspomnianych wcześniej, Chłopców) i muszę przyznać, że jego styl przypadł mi do gustu. Gdy usłyszałem, że Jakub Ćwiek pisze kryminał, mocno się zdziwiłem. Nie byłem pewien, czy ten pisarz poradzi się z tym gatunkiem. Po lekturze muszę stwierdzić, że moje obawy niestety się potwierdziły.

Grimm City to miasto inspirowane latami dwudziestymi i trzydziestymi Stanów Zjednoczonych. To wręcz idealna baza, by zbudować na niej tajemniczy, brudny świat o niesamowitym klimacie. Wręcz prosi się o to, by wykreować coś naprawdę spektakularnego i zapadającego w pamięć. Jednak tu pojawia się pierwszy problem. Jakub Ćwiek nie podołał temu wyzwaniu. Starał się nakreślić miasto mroczne, po którym balibyśmy się spacerować, jednak nie do końca mu się to udało. Grimm City po prostu brakuje charakteru oraz klimatu.

Jakub Ćwiek ma ogromny talent do budowania postaci i w Grimm City dał popis swoich umiejętności. Każdy bohater został precyzyjnie wykreowany i o nikim nie można powiedzieć, że jest papierowy. Mimo że jest ich sporo, to nie miałem problemu z ich zapamiętaniem czy rozróżnieniem. Każda postać jest inna, ma unikalną osobowość. W porównaniu z samym Grimm City jego mieszkańcy mają znacznie więcej charakteru, którym nadrabiają braki w kreacji miasta oraz nadają mu specyficzny klimat.

Z kryminałami jest taki problem, że albo wciągnie cię intryga i nie będziesz w stanie odłożyć książki, albo fabuła będzie Cię nużyć przez całą powieść. Jednak w wypadku Grimm City. Wilk! było jeszcze inaczej. Z jednej strony nie wciągnąłem się zbytnio w fabułę, tajemnica nie zaintrygowała mnie na tyle, żebym mógł dla niej zerwać noc. Z drugiej jednak strony książkę przeczytałem bardzo szybko i nie mogę powiedzieć, żeby mnie kiedykolwiek znużyła. Doprawdy nie wiem, czym mogło być to spowodowane. W efekcie Grimm City. Wilk! to dla mnie książka, której fabuła mnie nie wciągnęła, jednak której lektura przysporzyła mi sporo przyjemności.

Po lekturze Grimm City. Wilk! odczuwam spory niedosyt, ale z pewnością nie zawód. Mimo braku zaintrygowania fabułą, całkiem przyjemnie spędziłem przy niej czas. Może i nie poczułem tego klimatu, jakiego niewątpliwie miałem doznać, jednak doskonale wykreowani bohaterowie mi to wynagrodzili. Mimo wszystko uważam, że Jakub Ćwiek znacznie lepiej radzi sobie z fantastyką niż kryminałem i moim zdaniem powinien skupić się tylko na tym gatunku.

★★★★★★☆☆☆ 
 
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.
http://www.wsqn.pl/

A Wy?
Czytaliście już Grimm City. Wilk?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

piątek, 24 czerwca 2016

WYNIKI KONKURSU z książką Oblubienice wojny!

Ciekawi, kto wygrał?

 


Kilka dni temu na moim blogu zakończył się konkurs, który organizowałem wspólne z Grupą Helion. Wybór zwycięzców był niezwykle trudny, ponieważ wiele odpowiedzi zrobiło na mnie wrażenie. Najchętniej nagrodziłbym Was wszystkich, jednak nagrody są tylko trzy. A kto je zgarnął?


Powieść "Oblubienice wojny" autorstwa Helen Bryan powędruje do:

Anieli M
Sunny Snowflake
Nie tylko Bestsellery

Gratuluję!


Wszystkim uczestnikom dziękuję za udział oraz życzę powodzenia w kolejnych konkursach :)

środa, 22 czerwca 2016

TBR | Lato 2016

Pierwszy dzień kalendarzowego lata!

 


Pod koniec marca ułożyłem sobie listę dziewięciu książek, po które chciałem sięgnąć podczas tegorocznej wiosny (możecie znaleźć ją TUTAJ). Z zaplanowanych książek przeczytałem sześć, czyli dokładnie 2/3 wszystkich. Uważam, że to całkiem dobry wynik, choć oczywiście mogło być lepiej. Będąc zadowolonym z rezultatu postanowiłem zrobić taką listę także na lato.

Ale najpierw - rozliczenie wiosennego TBR'u:

Przeczytane:
  • Dygot - Jakub Małecki (recenzja)
  • Fatum i furia - Lauren Groff (recenzja)
  • Ekspozycja - Remigiusz Mróz (recenzja)
  • Oddam ci słońce - Jandy Nelson (recenzja)
  • Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender - Leslye Walton (recenzja wkrótce)
  • Naśladowcy - Ingar Johnsrud (recenzja)

Nieprzeczytane:
  • Radio Armageddon - Jakub Żulczyk
  • Białe zęby - Zadie Smith
  • Vernon Subutex - Virginie Despentes

Na wszystkie te książki ciągle mam ochotę, dlatego myślę, że chociaż do końca roku uda mi się je przeczytać. Jednak teraz czas przejść do właściwej części postu, a mianowicie listy książek na lato. Zapraszam!


Tak oto prezentuje się mój letni TBR:




Jak widać - na liście panuje spora różnorodność, ale tego się w sumie spodziewałem. Ostatnio sięgam po dużo różnych gatunków. Sporo z tych książek (Zakon mimów, Miasto cieni, Trawers) to kontynuacje serii, do których bardzo chcę wrócić. Część z nich to z kolei powroty do autorów, których wcześniejsze powieści bardzo mi się spodobały (Gaiman - Amerykańscy bogowie, Twardoch - Drach). Pojawiło się także miejsce na klasykę XX wieku (Kompleks Portnoya) oraz niedawne bestsellery (Małe życie, Ścieżki północy, Królowa Tearlingu). Do wyboru, do koloru!

Rzecz jasna, myślę, że przez te trzy miesiące uda mi się przeczytać znacznie więcej niż dziewięć powieści. Książki z tej listy to po prostu tytuły, po które mam zamiar sięgnąć w pierwszej kolejności. Jestem świadom, że pewnie i tak nie wszystkie z nich uda mi się przeczytać, jednak będę się mocno starać. Muszę przyznać, że najbardziej obawiam się Małego życia, które liczy sobie ponad 800 stron... Mimo wszystko mam nadzieję, że i tę książkę uda mi się przeczytać. Trzymajcie kciuki!

Tworzycie tego typu listy czy wybieracie książki na bieżąco?
Jakie są wasze plany czytelnicze na lato?

Piszcie w komentarzach :)

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Fobos - Victor Dixen

Reality show w kosmosie?

 


Spośród milionów zgłoszeń wyselekcjonowana zostaje grupa dwunastu nastolatków, którzy wezmą udział w kolonizacji Marsa. Podczas 6-miesięcznej podróży, przy pomocy krótkich randek, będą musieli zadecydować, z kim zwiążą się oraz założą rodzinę po przybyciu na Czerwoną Planetę. Co więcej - każda sekunda ich życia będzie transmitowane na żywo. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się być idealne, jednak program Genesis skrywa więcej tajemnic, niż mogłoby się wydawać...

Tytuł: Fobos
Autor: Victor Dixen
Wydawnictwo: Otwarte

Muszę przyznać, że gdy pierwszy raz usłyszałem o tej książce, nie przekonała mnie ona do siebie. Wręcz odpychała. Reality show? I to jeszcze w kosmosie? Nie chcę nic mówić, ale... zalatuje to trochę kiczem. Pomyślałem sobie jednak później, że przecież nigdy się z czymś takim wcześniej nie spotkałem, więc może warto by dać tej książce szansę? Potraktowałem to jako ciekawe doświadczenie i z takim właśnie nastawieniem przystąpiłem do lektury.

Tak jak wspominałem, nigdy się z takim pomysłem na fabułę nie spotkałem. Jest to coś nowego i bardzo nietypowego. Koncept z jednej strony nieco kiczowaty, jednak z drugiej niezwykle intrygujący. Mimo początkowych zastrzeżeń i wątpliwości, muszę przyznać, że z czasem przestał mi on tak bardzo przeszkadzać. Już mnie tak bardzo nie raził i nie zwracałem na niego większej uwagi. Być może po prostu przyzwyczaiłem się do niego, jednak koniec końców wyszło mi to na dobre.

Fabułę Fobosu poznajemy z punktu widzenia wielu osób. Zarówno tych z Ziemi, jak i uczestników ekspedycji. To według mnie bardzo przemyślane posunięcie, ponieważ w tej historii ważną rolę odgrywa nie tylko to, co dzieje się na statku kosmicznym, ale także to, co ma miejsce na Ziemii. Dzięki takiemu zabiegowi mamy pełen obraz na wszystkie wydarzenia oraz na to, jak one są odbierane przez poszczególne osoby. Oprócz tego, taki motyw niezwykle wzbogaca powieść, a krótkie, urozmaicone rozdziały nadają jej rytm i nie zanudzają czytelnika.

Pisząc tę recenzję nie mogłem nie zwrócić uwagi na pewną rzecz. A mianowicie - tej powieści nie należy brać na poważnie. Pomysł na fabułę, bohaterowie czy poszczególne elementy książki aż wieją tandetą i kiczem. Ale tak właśnie miało być! Fobos nie powstał po to, by coś przekazać, czegoś nas nauczyć, zmusić do myślenia. Został napisany tylko i wyłącznie dla rozrywki. Sam autor zaznacza, że właśnie w takiej kategorii trzeba rozpatrywać jego powieść. Dlatego jeśli nastawiamy się na inteligentną książkę z przesłaniem, na pewno się na Fobosie zawiedziemy. Trzeba po prostu do niego podejść z należytym dystansem i cieszyć się z lektury.

Mimo że cała otoczka książki jest bardzo infantylna i miejscami całkowicie niepoważna, wcale nie oznacza, że tak też została napisana. Victor Dixen posługuje się prostym, acz inteligentnym stylem. Potrafi zainteresować czytelnika, sprawić, że nie będziemy w stanie odłożyć książki na bok. Fobos to także dobrze przemyślana i szczegółowo dopracowana książka. Wielowątkowa, pełna zagadek i intryg, taka, przy której trzeba się skupić.

Fobos Victora Dixena to powieść, do której trzeba podejść z odpowiednim nastawieniem. Przede wszystkim nie należy brać jej na poważnie! Nie jest to książka filozoficzna, a służyć ma głównie rozrywce i odstresowaniu czytelnika. Ja się przy niej świetnie bawiłem. Wydaje mi się, że Fobos sprawdzi się doskonale jako przerywnik pomiędzy cięższymi, wymagającymi myślenia, powieściami. Jeśli macie ochotę na coś lekkiego i niezobowiązującego, a jednocześnie wciągającego i nietypowego, Fobos będzie dla Was idealny.

★★★★★★★☆☆☆

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte.
http://otwarte.eu/

A Wy?
Czytaliście już Fobos?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

sobota, 18 czerwca 2016

Alive. Żywi - Scott Sigler

Czyżby kolejna schematyczna dystopia?

 


Em budzi się w całkowitych ciemnościach. Nie wie, gdzie jest, ani jak się tu znalazła. Pamięta jedynie, że dziś są jej dwunaste urodziny. Okazuje się, że oprócz niej w sali znajdują się także inni nastolatkowie. Pozbawieni wszelkich wspomnień oraz jakichkolwiek wskazówek, wyruszają w poszukiwaniu wyjścia.

Tytuł: Alive. Żywi
Autor: Scott Sigler
Wydawnictwo: Feeria Young

W ostatnich latach zostaliśmy zalani przez wszelkiego rodzaju młodzieżowe dystopie. Od popularnych Igrzysk śmierci i Niezgodnej aż po późniejsze publikacje, które chciały powtórzyć sukces swoich poprzedników. Doprowadziło to do tego, że wszystkie te książki stały się do siebie niezwykle podobne, trudno było wymyślić coś nowego. Scott Sigler w Alive. Żywi podejmuje próbę przełamania schematu i wprowadzenia nowego pomysłu do literatury młodzieżowej. Czy jednak z pozytywnym skutkiem?
 
Rozpoczynając lekturę Alive. Żywi, wiemy mniej więcej tyle co bohaterowie. Czyli właściwie nic. Dopiero z każdym kolejnym rozdziałem dowiadujemy się poszczególnych rzeczy (choć nawet pod koniec nie możemy powiedzieć, że wszystkie tajemnice zostały przed nami odkryte). Z początku było to nieco frustrujące, jednak z perspektywy czasu odbieram to jako ciekawe doświadczenie. Taki zabieg dodawał powieści tajemniczości oraz czynił ją jeszcze bardziej nieprzewidywalną. 
 
Niestety autorowi nie udało się przełamać schematów młodzieżowej dystopii. Motyw labiryntu, walka o przetrwanie, silna główna bohaterka – to wszystko już było. Być może w trochę innej formie, ale jednak. Nie uważam, żeby to znacząco ujmowało powieści, ale przez to możemy z łatwością przewidzieć, w jakim kierunku potoczy się akcja. 
 
Główną wadą Alive jest jej nierówność. Z jednej strony zdaje się inteligentną, przemyślaną powieścią, a z drugiej miałem wrażenie, jakbym czytał coś niepoważnego i na wskroś dziecinnego. Ta niekonsekwencja wyjątkowo mnie rozpraszała, wręcz denerwowała. Wydaje mi się, że autor sam do końca nie wiedział, co chce osiągnąć. 
 
Jedno trzeba jednak autorowi przyznać – pisze w niezwykle porywający sposób. Lektura tak nas pochłania, że ani na moment nie jesteśmy w stanie się od niej oderwać. Tempo akcji jest zawrotne, a liczne zwroty jedynie je potęgują. Fabuła książki może się podobać lub nie, ale jedno jest pewne: ta historia pochłonie każdego.
 
Alive. Żywi to wciągająca i tajemnicza, choć niekoniecznie wyjątkowa, powieść. Chwilami niezwykle inteligentna, a miejscami bardzo infantylna. Widać, że to powieść stricte młodzieżowa i wydaje mi się, że w tej roli spisuje się całkiem dobrze. Nie jest to książka wyjątkowa ani niczym się specjalnie nie wyróżnia. Warto mieć jednak nadzieję, że kolejne tomy tej trylogii będą choć trochę lepsze.
 
★★★★★

Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Feeria (za pośrednictwem Redakcji Essentia).
 
A Wy?
Czytaliście już Alive. Żywi?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?
 
Piszcie w komentarzach :)

środa, 15 czerwca 2016

Chłopcy - Jakub Ćwiek

Zagubieni Chłopcy w wersji HARD.

 

 
Wszyscy znamy bajkę o Piotrusiu Panie. Historia walecznego chłopca, który u boku Zaginionych Chłopców i Dzwoneczka dzielnie stawiał czoła Kapitanowi Hakowi, była nam niejednokrotnie czytana przez rodziców. Zazwyczaj wyobrażaliśmy sobie bohaterów jako przyjacielskie postacie z licznymi nadnaturalnym zdolnościami oraz wiecznie uśmiechniętymi twarzami. Co gdyby figlarni Zaginieni Chłopcy, czy radosna Dzwoneczek byli tak naprawdę odzianymi w skórzane kurtki zakapiorami należącymi do gangu motocyklowego? O tym właśnie opowiada książka jednego z najbardziej znanych polskich autorów – Jakuba Ćwieka.
 
Tytuł: Chłopcy
Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Już od pierwszych stron wiemy, że mamy do czynienia z książką nietypową. Tło wydarzeń jest bardzo oryginalne, gdyż fantastyczne postacie z Piotrusia Pana zostały osadzone w realiach współczesnej Polski. Nie ma już piratów, magicznych stworzeń, czy przyjaznych wróżek. Są za to uliczne gangi, harleyowcy oraz morze wulgaryzmów. Zaginieni Chłopcy, mimo że znacząco dorośli, to zdecydowanie nie dojrzeli. Ich życiem dalej rządzi brawura, spontaniczność i dobra zabawa, a takie cechy jak odpowiedzialność czy ugodowość są im zupełnie obce. Może i zamienili niewinne stroje na skórzane kurtki i harleye, jednak w środku to dalej dzieci. 
 
Ciekawą postacią jest niewątpliwie Dzwoneczek. Niegdyś wierna przyjaciółka Piotrusia Pana, teraz seksowna przywódczyni gangu motocyklowego. Dawno zapomniała już o kolorowych skrzydełkach i byciu pogodną wróżką. Od teraz liczy się dla niej przede wszystkim dobra zabawa, siłownia oraz zainteresowanie mężczyzn. Nie zapomina jednak o swoich chłopcach – jest dla nich praktycznie jak matka. Mimo groźnego wyglądu oraz wrednego nastawienia gangsterów jestem pewien, że każdy chociaż w małym stopniu zapała sympatią do Zaginionych Chłopców. W ich usposobieniu jest coś takiego, co wywołuje u czytelnika szczery uśmiech. Tych facetów po prostu nie da się nie lubić. 
 
Styl autora, mimo że czasami wulgarny i bezpruderyjny, idealnie oddaje klimat całej książki. Świetnie pasuje do jej charakteru oraz specyfiki bohaterów. Niektórych może zrazić język, jakim posługuje się Jakub Ćwiek, jednak mi on bardzo przypadł do gustu. Niejednokrotnie pomógł mi się wbić w ten świat oraz lepiej zrozumieć całą historię. Z pewnością nie będzie on jednak odpowiedni dla osób młodszych, czy czytelników, którzy poszukują w literaturze pięknych aforyzmów i złotych myśli. To po prostu bardzo męski i twardy styl. 
 
Nie da się ukryć, że Chłopcy Jakuba Ćwieka to przede wszystkim powieść rozrywkowa. Nie znajdziemy tu więc wątku etycznego, analizy psychologicznej bohaterów czy głębokich rozważań. Niekiedy mi tego brakowało, gdyż lubię, gdy powieść wywiera na mnie jakiś wpływ, niejako zmusza do refleksji. Jednak z drugiej strony, od czasu do czasu, przydaje się taka miła odskocznia od tych wszystkich ciężkich powieści, z którymi mamy styczność na co dzień. Trzeba jednak przyznać, że nawet wśród ryku silników i głośnych przekleństw, da się znaleźć miły i przyjemny wątek. Okazuje się bowiem, że Zaginieni Chłopcy są nie tylko wulgarni i wybuchowi, ale także troskliwi i współczujący, chociażby w stosunku do dzieci. 
 
Dzięki temu, że Chłopcy to zbiór opowiadań, książkę czyta się niezmiernie szybko. Już właściwie od pierwszej strony zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń i ani na chwilę nie możemy się z niego wydostać. Akcja pędzi na łeb na szyję, a my z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej wkręcamy się w powieść. Początkowo wydaje się, że wszystkie opowiadania są oddzielne i niezwiązane ze sobą, jednak gdy dobrniemy do końca książki, zauważymy, że historyjki łączą się ze sobą w jednym punkcie, tworząc dopracowaną i zwięzłą całość. 
 
Wkraczając w świat Zagubionych Chłopców, kompletnie nie wiedziałem, czego się po tej książce spodziewać. Oczywiście zdawałem sobie z grubsza sprawę, na co się piszę, jednak sama fabuła czy styl były dla mnie wielką tajemnicą. Jak się później okazało, Chłopcy całkowicie mnie oczarowali. To powieść jedyna w swoim rodzaju i nie sposób jej pomylić z niczym innym. Jestem świadom, że ta książka nie przypadnie wszystkim do gustu. Przez swoją specyficzność albo się ją pokocha, albo znienawidzi. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy.
 
★★★★★★★☆☆☆
 
A Wy?
Czytaliście już Chłopców?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?
 
Piszcie w komentarzach :)

sobota, 11 czerwca 2016

Fatum i furia - Lauren Groff

Tragedia, komedia... To tylko kwestia punktu widzenia.

 


On – uwodzicielski, czarujący, towarzyski Lotto, którego pragnie każda kobieta. Ona – tajemnicza, zdystansowana, zniewalająco piękna Mathilde, która skrywa niejeden sekret. Jeden moment sprawia, że zostają połączeni do końca życia. Natychmiastowe małżeństwo, wymarzone życie… A jednak nie wszystko układa się tak, jak powinno. Okazuje się, że ten sam związek w oczach dwóch osób to zupełnie różne historie.

Tytuł: Fatum i furia
Autor: Lauren Groff
Wydawnictwo: Znak

Najgłośniejsza amerykańska powieść 2015 roku, książka roku, bestseller. Chyba zgodzicie się, że o Fatum i furii nie dało się nie słyszeć. Czytelnicy za granicą już zachwycili się dziełem Lauren Groff, teraz przyszła kolej na Polskę. Z tego, co widzę, zdania się podzielone. Jedni się nią zachwycają, drudzy są rozczarowani. Ja nie miałem żadnego problemu z oceną – od razu się w tej powieści zakochałem. 

Fatum i furia podzielona jest na dwie odmiennie fabularne części. W pierwszej śledzimy losy Lotta – od czasów dzieciństwa, przez studia, aż po spotkanie z Mathilde, która na zawsze zmieni jego życie. Z pozoru niezależny i pewny siebie, tak naprawdę manipulowany przez trzy najważniejsze kobiety jego życia: matkę Antoinette, siostrę Rachel oraz żonę. W oczach każdej z nich jest innym człowiekiem, jednak to właśnie one tworzą jego osobę. Niczym trzy greckie Mojry z mitologii greckiej kształtują jego życie oraz osobowość na takie, jakimi same chciałyby je widzieć.
 
Natomiast Furia, czyli grecka Erynia, to bogini zemsty oraz wyrzutów sumienia. Druga część to historia z perspektywy Mathilde – kobiety, która pod maską oddanej, kochającej żony kryje w sobie prawdziwego diabła. To właśnie ona najmocniej wpływa na życie męża. Doskonale pociągając za sznurki, postępuje z Lottem, jak tylko pragnie. Okazuje się, że nic w ich małżeństwie nie było przypadkowe, za wszystko odpowiadała Mathilde. I to właśnie w tej części dokonuje swojej zemsty, rozlicza małżeństwo, jednocześnie mierząc się z demonami własnej przeszłości.

Powieść Lauren Groff jest jak sztuka teatralna. Niczym starożytny dramat opisuje historię Lotta i Mathilde, którzy z góry są skazani na porażkę. Przez całe życie ciąży nad nimi tytułowe fatum, które bezpośrednio wpływa na ich codzienność. Również cała fabuła zbudowana jest na zasadzie antycznego dramatu. Złożona z ekspozycji, zawiązania akcji, rozwinięcia, punktu kulminacyjnego i wreszcie – zakończenia. Sama autorka, niczym chór, za pomocą kwadratowych nawiasów komentuje poszczególne wydarzenia. Pokazuje tym samym kolejny wymiar swojej historii, tworzy jeszcze więcej niedopowiedzeń i pytań bez odpowiedzi.

W tej książce nie ma żadnego zbędnego akapitu. Tu wszystko jest doskonałe. Dogłębnie przemyślane i idealnie wyważone. Mam wrażenie, że bez choćby jednego słowa cała powieść utraciłaby na wartości. Jest to ten typ książki, którą możemy podziwiać jedynie w całości. Pojedyncze fragmenty czy rozdziały nie oddadzą istoty tego dzieła. Dopiero patrząc z perspektywy pełnej lektury, dostrzeżemy jej piękno.

Fatum i furia Lauren Groff to powieść wybitna, pełna literackich aluzji, przywodząca na myśl antyczny dramat. Taka, w której nie ma nic oczywistego. Niby prosta historia małżeńska, a jednak unikatowa, piękna i mająca ogromny wpływa na czytelnika. Myślę, że to jedna z takich powieści, które zyskują z czasem. Im będziemy starsi i bardziej doświadczeni, tym więcej z niej wyniesiemy. Jestem pewien, że jeszcze nie raz do niej powrócę.

★★★★★★★★★☆

Egzemplarz recenzencki otrzymany od Księgarni Tania Książka (za pośrednictwem Redakcji Essentia).
 
A Wy?
Czytaliście już Fatum i furię?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

niedziela, 5 czerwca 2016

Liebster Blog Award #11



Jakiś czas temu zostałem nominowany do LBA przez Weronikę z bloga Fan of books (za co serdecznie dziękuję). Wydaje mi się, że ktoś jeszcze nominował mnie do tej zabawy, ale w żaden sposób nie potrafię sobie przypomnieć, kto to, ani nawet znaleźć odpowiedniego komentarza. Z góry tę osobę przepraszam, jeśli jednak jesteś nią właśnie Ty, daj znać :D Nie przedłużając, zapraszam do lektury!


1. Data, kiedy założyłeś blog. Pamiętasz?
Dokładnej daty niestety nie pamiętam. Blog założyłem na przełomie czerwca i lipca 2015 roku, jednak na poważnie zacząłem się nim zajmować dopiero kilka miesięcy później.

2. Dlaczego postanowiłeś nazwać tak swój blog?
Właściwie to nie wiem :D Pewnego razu przyszła mi ta nazwa do głowy i tak już po prostu zostało. Teraz nie do końca mi ona odpowiada, ale wydaje mi się, że nie ma sensu jej już zmieniać.

3. Co zamierzasz zrobić w ciągu najbliższych 24 godzin?
Odpocząć, trochę poczytać, może w końcu rozpocząć sezon rowerowy. Zobaczymy... :)

4. Masz duszę artysty czy matematyka?
Trudno powiedzieć. Jestem chyba jedną z niewielu osób, które łączą obie te dusze.

5. Cytat z którym się utożsamiasz.
Nie wiem, czy się z nim "utożsamiam", ale na pewno bardzo go lubię:
Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła. Wisława Szymborska

6. Książka, przy której płakałeś.
Tak się składa, że ja przy książkach nie płaczę. Niemniej jednak dużo emocji wzbudził we mnie niewątpliwie Motyl Lisy Genovy.

7. LBA to też okazja, aby twoi czytelnicy dowiedzieli się czegoś o tobie. Napisz w 2-3 zdaniach, kim jesteś w rzeczywistości.
Hmm to może tak: introwertyczny umysł ścisły z zamiłowaniem do literatury i dobrego kina. Nieco zdystansowany, a jeszcze częściej po prostu nieśmiały. Realistycznie patrzący na świat, jednak starający się dostrzec jego pozytywne strony.

8. Najcieńsza książka, jaką masz.
Ucząc psa czytać Jonathan Carroll

9. Ulubiona ekranizacja.
Jest ich kilka. Na pewno: Harry Potter, Motyl Still Alice oraz głównie przez sentyment - Igrzyska śmierci.

10. Czytasz książki w internecie? Na wattpadzie, blogach...
Nie. Nie przepadam za tego typu "książkami".

11. Chciałbyś pisać profesjonalne recenzje czy być autorem?
Zdecydowanie być profesjonalnym recenzentem. Kompletnie nie nadaje się do pisania książek.

Do wykonania LBA nominuję autorów blogów:
- Bookowe-love
- Livingbooksx
- Biblioteczka na poddaszu
- Zaczytana Dolina
- Aleja czytelnika
- Chwile rozkoszy
- Z książką w kieszeni
- Addicted to books
- lifting pages
- Books N' Roses
- Sunny Snowflake


Moje pytania:
1. Najlepsza przeczytana przez Ciebie w tym roku książka (dotychczas).
2. Czy pasja do literatury wpływa na to, jak jesteś postrzegana przez rodzinę/znajomych?
3. Książka, która kojarzy Ci się z jakimś realnym miejscem.
4. Zdarzyło Ci się kiedyś w księgarni/bibliotece polecić książkę nieznanej osobie?
5. Jak planujesz spędzić tegoroczne wakacje?
6. Uważasz, że książki wpływają na to, jakim jesteś człowiekiem?
7. Zdarzyło Ci się przeczytać książkę jedynie ze względu na jej okładkę?
8. Czy czytanie książek/prowadzenie bloga ma wpływ na Twój kontakt z ludźmi?
9. Czytasz książki w obcych językach?
10. Czy wygląd/stan książki ma dla Ciebie znaczenie?
11. Gdyby nie książki, to co? Czym jeszcze się interesujesz?


I to już koniec na dziś!
Mam nadzieję, że moje odpowiedzi się Wam podobały :)