piątek, 30 września 2016

Podsumowanie miesiąca | Wrzesień 2016

Zaskakująco udany miesiąc!

 


Wrzesień okazał się mniej zabiegany, niż się spodziewałem. Szkoła na razie dopiero się rozkręca, dlatego miałem całkiem sporo wolnego czasu. Ba, w trakcie pierwszego miesiąca szkoły przeczytałem więcej książek, niż podczas dwumiesięcznych wakacji! Oznacza to, że w końcu wróciłem do mojego normalnego tempa czytania. Jestem z tego bardzo zadowolony i mam nadzieję, że ten stan utrzyma się jak najdłużej. Co prawda, z każdym kolejnym tygodniem, będzie dochodzić coraz więcej zajęć, jednak jestem dobrej myśli.


We wrześniu przeczytałem:
  • Trawers - Remigiusz Mróz ★★★★★★★☆☆☆ (recenzja)
  • Mroczniejszy odcień magii - Victoria Schwab ★★★★★★★☆☆☆ (recenzja wkrótce)
  • Władca much - William Golding ★★★★★★★★☆☆
  • Jutro 7. Po drugiej stronie świtu - John Marsden ★★★★★★★☆☆☆
  • Wzburzenie - Philip Roth ★★★★★★★★☆☆ (recenzja)
  • Księga ryb Williama Goulda - Richard Flanagan ★★★★★★★★☆☆ (recenzja wkrótce)
  • Dziady cz. III - Adam Mickiewicz
  • Myszy i ludzie - John Steinbeck ★★★★★★★★☆☆



Najlepsza książka:
Wrzesień obfitował w kilka naprawdę dobrych pozycji. Na szczególną uwagę zasługują zwłaszcza: Władca much, Księga ryb Williama Goulda oraz Myszy i ludzie.

Najgorsza książka:
W tym miesiącu obyło się beż żadnej złej lub rozczarowującej lektury.


We wrześniu obejrzałem:
  • Drive ★★★★★★☆☆☆☆
  • Widzę, widzę ★★★★★★★★☆☆
  • Wszystko o Ewie ★★★★★★★☆☆☆
  • Dyrygent ★★★★★☆☆☆☆☆
  • Niesamowita Marguerite ★★★★★★☆☆☆☆
  • Kochankowie z księżyca ★★★★★★★★☆☆
  • Pociąg do Darjeeling ★★★★★★★☆☆☆
  • Tańcząc w ciemnościach ★★★★★★★★★★
  • Basen ★★★★★★★☆☆☆
  • Mary i Max ★★★★★★★★★☆
  • Pies andaluzyjski
  • Zabiłem moją matkę ★★★★★★★★☆☆
  • Wyśnione miłości ★★★★★★★★★☆
  • Annie Hall ★★★★★★★★★☆
  • Narcos (druga połowa 1. sezonu) ★★★★★★★★☆☆




Najlepszy film/serial:
Sporo tytułów wartych jest uwagi, jednak cztery zdecydowanie wyróżniają się na ich tle: Wyśnione miłości, Tańcząc w ciemnościach, Widzę,widzę oraz Mary i Max. Gorąco polecam Wam te filmy.

Najgorszy film/serial:
Muszę przyznać, że zawiodłem się nieco na Dyrygencie w reżyserii Andrzeja Wajdy. Ten genialny reżyser ma w swoim repertuarze zdecydowanie lepsze filmy.


Na blogu pojawiły się recenzje książek:

Pozostałe posty:

TBR na październik:
  • Ślady - Jakub Małecki
  • Siedem minut po północy - Patrick Ness
  • Wszystko, co lśni - Eleanor Catton 


Na początku roku Jakub Małecki zachwycił mnie swoim Dygotem. Odtąd z niecierpliwością wyczekiwałem kolejnej powieści tego autora... i oto jest. Już się nie mogę doczekać lektury Śladów, zwłaszcza, że zapowiada się równie genialnie. Siedem minut po północy to książka, która intryguje mnie już od jakiegoś czasu, ale nigdy nie miałem okazji, by po nią sięgnąć. Jednakże zmotywowany ekranizacją, która ukaże się w grudniu, planuję zabrać się za tę powieść już w tym miesiącu. Natomiast Wszystko, co lśni to początek moich przygotowań do Festiwalu Conrada, na który wybieram się pod koniec października do Krakowa. Eleanor Catton jest jedną z jego gwiazd, dlatego nie mogłem sobie odmówić lektury jej najbardziej uznanej powieści. Szykuje się kawał dobrej literatury.


Dodatkowo:
  • Nawiązałem współpracę z Wydawnictwem Vesper! Jej wynikiem są dwie recenzje, które ukażą się prawdopodobnie pod koniec października.
  • Wziąłem udział w 26. Festiwalu im. Adama Didura w Sanoku. W ramach tego wydarzenia, byłem m.in. na operze, balecie i musicalu. Mile wspominam tę edycję festiwalu i jestem pewien, że za rok również się na niego wybiorę.
  • Wybieram się na Targi Książki do Krakowa! Prawdopodobnie będę w sobotę oraz niedzielę. Zapowiada się mnóstwo ciekawych spotkań oraz wydarzeń towarzyszących, dlatego już się nie mogę doczekać. Z kim się zobaczę? :)

Jak spędziliście wrzesień?
Ile książek udało się wam przeczytać w tym miesiącu?

Piszcie w komentarzach :)

czwartek, 29 września 2016

Book Haul | Wrzesień 2016

Zdobycze książkowe września

 


Tegoroczne wakacje obfitowały w dużą ilość nowych książek, dlatego przez wrzesień starałem się nieco ograniczać. I na szczęście się udało! Co prawda, to wciąż kolejne dziewięć powieści (podczas robienia zdjęcia, zapomniałem o jednym tytule), jednak to zdecydowanie mniej niż w poprzednich miesiącach. Co więcej, jedynie trzy z nich zostały kupione; pozostałe pozycje to egzemplarze recenzenckie. Muszę przyznać, że jestem dumny z tego, że potrafiłem się powstrzymać z kupnem nowych książek. Mam tylko nadzieję, że taki stan utrzyma się jak najdłużej.


Upolowane na promocji:
  • Sekretne życie pszczół - Sue Monk Kidd
  • Czarne skrzydła - Sue Monk Kidd
  • Próba - Eleanor Catton

Egzemplarze recenzenckie:
  • Księga ryb Williama Goulda - Richard Flanagan
  • Wzburzenie - Philip Roth
  • Siedem minut po północy - Patrick Ness
  • Magiczne lata - Robert McCammon
  • Ślady - Jakub Małecki
  • Mroczniejszy odcień magii - Victoria Schwab (nieuwzględniony na zdjęciu)

Jestem ogromnie podekscytowany na wszystkie te powieści. Trzy z nich zdążyłem już przeczytać (Mroczniejszy odcień magii, Księga ryb Williama Goulda, Wzburzenie), a po pozostałe zamierzam jak najszybciej sięgnąć. Zdecydowanie najbardziej nie mogę się doczekać lektury Śladów Jakuba Małeckiego, którego Dygot zrobił na mnie ogromne wrażenie. Mam nadzieję, że jak najszybciej uda mi się przeczytać wszystkie książki z tego stosiku, a muszę przyznać, że co do każdej z nich mam całkiem spore oczekiwania...


Ile książek trafiło do Was w tym miesiącu?
O jakie tytuły wzbogaciła się Wasza biblioteczka?

Piszcie w komentarzach :)

poniedziałek, 26 września 2016

Wzburzenie - Philip Roth

Szczerze do bólu, jednak bez pazura

 


Lata 50. XX wieku, Newark w stanie New Jersey. Marcus jest jedynym dzieckiem Pana Messnera - lokalnego koszernego rzeźnika. Stres związany z wyjazdem na studia potęguje nadwrażliwość oraz nadopiekuńczość ojca, który panicznie boi się o swojego syna. W efekcie, w chłopaku narasta wzburzenie, które w połączeniu z młodzieńczym gniewem, będzie miało ogromny wpływ na jego zachowanie, sposób myślenia oraz stosunek do innych ludzi.

Tytuł: Wzburzenie
Autor: Philip Roth
Wydawnictwo: Literackie

Twórczość Philipa Rotha intryguje mnie od bardzo dawna. Kiedy kilka tygodni temu sięgałem po moją pierwszą książkę jego autorstwa (Kompleks Portnoya), byłem bardzo podekscytowany. To, co otrzymałem, zrobiło na mnie ogromne wrażenie oraz wielce mnie zaintrygowało, ale co ważniejsze - rozbudziło apetyt na kolejne książki tego pisarza. Dlatego gdy dowiedziałem się, że Wydawnictwo Literackie wznawia następną powieść Rotha - nie mogłem się powstrzymać i czym prędzej zabrałem się za lekturę.

We Wzburzeniu, Philip Roth bierze na tapet, tak dobrze już znany, model inteligentnego, młodego bohatera wychowywanego w żydowskiej rodzinie przez nadopiekuńczych rodziców. Podobnie, jak w przypadku Kompleksu Portnoya, ukazuje konflikt pokoleń oraz różnice poglądowe pomiędzy członkami rodziny. Portretuje tym samym nie tylko familię Messnerów, ale całą amerykańską społeczność. Świadomie przerysowując pewne cechy, wytyka wady oraz wskazuje przywary każdego z nas.

Marcus Messner to bohater bardzo złożony. Pełen sprzeczności oraz kompletnie niepasujący do społeczeństwa. Nieprzeciętna inteligencja miesza się tu z nietolerancją, a opanowanie z nadpobudliwością. Z początku próbujemy usprawiedliwiać jego zachowanie trudnym dzieciństwem lub irracjonalnym zachowaniem ojca, jednak ostatecznie i tak dajemy za wygraną. Wszelkie zrozumienie motywów działania Marcusa jest po prostu niemożliwe. Pokornie akceptujemy jego postawę, na przemian kochając i nienawidząc go.

Philip Roth ma niebywałą zdolność do pisania o rzeczach ważnych w bardzo lekki i prosty sposób. Z niezwykłą łatwością, wplata w wypowiedzi i myśli swoich bohaterów kwestie istotne i dające do myślenia. Na kartach swojej powieści przemyca wiele prawd i rozważań, które na pierwszy rzut oka, mogą zostać niezauważone. Trzeba się mocno skupić, by spośród wielu z pozoru błahych i prostych sytuacji, wyłowić właśnie te perły, które są kwintesencją oraz istotą całej powieści.

Sięgając po Wzburzenie spodziewałem się tego, co przy poprzednim spotkaniu najbardziej urzekło mnie w stylu tego autora, a mianowicie - niepohamowanej swobody i szczerości w wyrażaniu tego, co chce przekazać. Kompleks Portnoya był wulgarny, śmiały, miejscami wręcz niesmaczny. Roth nie bał się mówić o kontrowersyjnych tematach, używając przy tym bezpruderyjnego i odważnego stylu. Natomiast Wzburzenie jest do bólu grzeczne. Oczywiście nie brak tu śmiałych scen czy zbereźnego języka, jednak to już nie ten sam Roth. Tej książce zwyczajnie brakuje pazura.

Wzburzenie Philipa Rotha to smutnie krótka, lecz niezwykle wartościowa powieść. Poruszająca wiele istotnych kwestii, mówi o rzeczach ważnych w bardzo prosty sposób. Philip Roth, w charakterystycznym dla siebie stylu, pisze o kontrowersyjnych tematach, używając przy tym odważnego i bezpruderyjnego języka. Wzburzenie, mimo że z pozoru łudząco podobne do Kompleksu Portnoya, jest jego ugrzecznioną wersją. Może i miejscami brakuje tej powieści pazura, jednak nie można odmówić jej szczerości oraz oryginalności. Gorąco polecam!

★★★★★★★★☆☆
 
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu
http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

Czytaliście już Wzburzenie?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

piątek, 23 września 2016

TBR | Jesień 2016

Moje czytelnicze plany na najbliższe miesiące



Kalendarzowa jesień oficjalnie się rozpoczęła. Najcieplejsze miesiące roku już za nami, co oznacza, że pora wyposażyć się w ciepły koc, termos z herbatą, ale przede wszystkim - dobrą lekturę. Po rozczarowujących, pod względem czytelniczym, wakacjach, mam nadzieję, że jesień będzie dla mnie bardziej łaskawa. Już po tych trzech tygodniach września widzę, że wróciłem do normalnego trybu czytania. Wierzę, że taki stan się utrzyma i że w przeciągu najbliższych trzech miesięcy uda mi się sięgnąć po jak najwięcej pozycji. Tak jak w przypadku wiosny i lata, postanowiłem zrobić listę dziewięciu książek, po które zamierzam sięgnąć w pierwszej kolejności na przestrzeni trzech miesięcy.


Jednak najpierw - rozliczenie letniego TBR'u:

Przeczytane:
  • Kompleks Portnoya - Philip Roth
  • Drach - Szczepan Twardoch
  • Trawers - Remigiusz Mróz

Nieprzeczytane:
  • Ścieżki północy - Richard Flanagan
  • Zakon mimów - Samantha Shannon
  • Królowa Tearlingu - Erika Johansen
  • Małe życie - Hanya Yanagihara
  • Amerykańscy bogowie - Neil Gaiman
  • Miasto cieni - Ransom Riggs

Jak widać - poległem na całej linii. Przez wakacje praktycznie nie czytałem, skąd taki słaby rezultat. Teraz starałem się bardziej rozważnie dobrać tytuły, dlatego myślę, że na koniec jesieni wynik będzie znacznie lepszy. A po jakie książki planuję sięgnąć?


Tak oto prezentuje się mój jesienny TBR:





Jak zwykle panuje tu pełna różnorodność, choć tym razem dominują przede wszystkim premiery wydawnicze najbliższych tygodni (Król, Słowik, Ślady i Szóstka wron). Znalazło się także miejsce na literaturę współczesną (Magiczne lata, Siedem minut po północy i Godziny) oraz klasykę literatury XX wieku (Zabić drozda i Lot nad kukułczym gniazdem). Na wszystkie te powieści mam ogromną ochotę, choć najbardziej nie mogę się chyba doczekać Śladów Małeckiego, którego Dygot całkowicie mnie oczarował oraz Króla Twardocha, którego poprzednie książki (Drach i Morfina) zrobiły na mnie ogromne wrażenie.


Tworzycie tego typu listy czy wybieracie książki na bieżąco?
Jakie są wasze plany czytelnicze na jesień?

Piszcie w komentarzach :) 

wtorek, 20 września 2016

TOP 3 Serie młodzieżowe, które mnie rozczarowały

Znane i (nie)lubiane serie młodzieżowe



Z seriami młodzieżowymi jest pewien kłopot - istnieje bardzo dużo prawdopodobieństwo, że się na nich zawiedziemy. Poprzez dobry marketing, kreowane są one często jako bestsellery i książki, które wprost musisz przeczytać. Jest to ten typ literatury, który trafia do mas i jest najchętniej wybierany przez czytelników. Jednak nie zawsze ma to swoje odzwierciedlenie w jakości treści danej książki. Dlatego też przed sięgnięciem po wybraną serię, trzeba się jej dokładnie przyjrzeć i dwa razy zastanowić, czy faktycznie może to być coś wartego naszej uwagi. Jednak nie zawsze udaje się trafić. Swego czasu czytałem bardzo dużo wszelkiego rodzaju serii młodzieżowych i część z nich niestety nie trafiła w mój gust. Zwyczajnie mnie rozczarowała.

Wszystkie trzy serie, o których dzisiaj piszę, czytałem w całości (tzn. wszystkie wydane w Polsce aktualnie części). Oprócz nich jest oczywiście wiele cyklów, których pierwszy tom mi się nie podobał i nie sięgnąłem po kolejne, jednak nie o nich dzisiaj mowa. Pragnę jednak zaznaczyć, że rozpatruję te serie wyłącznie w kategorii książek skierowanych do młodzieży. Powieści, które miały mi dostarczyć przede wszystkim rozrywki. Nie spodziewam się po nich nie wiadomo czego, ani nie mam wygórowanych oczekiwań. Jeśli w jakiś sposób mnie zawiodły, oznacza to, że jak na swoją kategorię, były po prostu rozczarowujące.



Piąta fala
Rick Yancey

W tym przypadku nie mogę powiedzieć, że jest to seria beznadziejna. Jest po protu do bólu przeciętna. Popularny motyw, jakim jest inwazja kosmitów, został tym razem wpleciony w ramy powieści młodzieżowych. Z jednej strony to ciekawy pomysł, jednak z drugiej traci na tym sama realizacja. Wszystko tu jest takie ugładzone i grzeczne na potrzeby młodzieżowego odbiorcy, przez co kompletnie brakuje realizmu. Co więcej, skoro jest to poniekąd science fiction, to dlaczego nie ma tu ani krzty tego "science"? Niezbędne dla tego gatunku, podłoże naukowe, w tym przypadku wręcz nie istnieje. Oprócz tego, miałem wrażenie, jakby autor nie do końca wiedział, do czego zmierza. Cała historia jest bardzo chaotyczna, co jeszcze bardziej nas od niej odrzuca.
Na uwagę zasługują dwie rzeczy - ciekawie poprowadzona narracja (z punktu widzenia trzech osób) oraz dość lekki i przyjemny styl autora. Sprawia to, że książki czyta się dość szybko i przyjemnie, a nawet jeśli nie utkwią nam dłużej w głowie, to w sumie... niewielka strata.



Niezgodna
Veronica Roth

Piekielnie wciągająca, lecz niezwykle płytka seria. Napakowana akcją historia z jedną z najbardziej irytujących i bezmyślnych głównych bohaterek. Tris to oficjalnie najgorsza postać w literaturze młodzieżowej - tak niesamodzielnej, niezdecydowanej i denerwującej bohaterki do tej pory nie spotkałem. Ta trylogia nie wnosi nic nowego do świata literatury i tylko powiela, znane już wszystkim motywy. W znaczącym stopniu inspirowana Igrzyskami śmierci, bazuje na tym, co ludzie znają, lubią i chętnie kupują. Pierwsza część jest w miarę znośna, jednak z tomu na tom jest coraz gorzej, a zakończenie zostawia po sobie jedynie rozczarowanie.
Jednym z niewielu plusów tej serii jest to, że czyta się ja bardzo szybko. Mimowolnie angażujemy się w losy bohaterów i chcąc, nie chcąc pragniemy poznać, jak zakończą się ich losy.



Więzień labiryntu
James Dashner

Seria z kompletnie niewykorzystanym potencjałem. Pierwszy tom, a zwłaszcza jego zakończenie, dawał nadzieję na naprawdę dobrą trylogię. Nuta tajemniczości i niewiedza sprawiły, że chcemy odkryć wszystkie tajemnice oraz poznać ten świat. Jednak, gdy przychodzi co do czego - ciekawość zostaje zastąpiona rozczarowaniem. Wraz z rozpoczęciem drugiego tomu, wszystko zaczęło się psuć. Mam wrażenie, że autor nie miał pomysłu na kolejne części, dlatego wciskał do nich wszystko, co możliwe. Widać to zwłaszcza w Próbach ognia, w których nic do siebie nie pasuje, a o logice możemy jedynie pomarzyć. Szkoda, bo zapowiadało się naprawdę dobrze...
Na uwagę zasługuje jedynie język, jakim posługują się nasi bohaterowie. Osobliwy slang to jedna z niewielu rzeczy, jakie udała się autorowi. Do tej pory pamiętam niektóre powiedzenia czy poszczególne frazy wypowiadane przez postacie.

Czytaliście którąś z tych serii?
Sięgacie po cykle młodzieżowe?

Piszcie w komentarzach :)

wtorek, 13 września 2016

Trawers - Remigiusz Mróz

Godny finał Trylogii z Komisarzem Forstem

 


Na szlaku prowadzącym na Czerwone Wierchy zostają odnalezione zwłoki turysty i wszystko wskazuje na to, że Bestia z Giewontu wróciła. Sprawę komplikuje jednak pojawienie się w Kościelisku grupy uchodźców, która wchodzi w konflikt z tamtejszą społecznością. Z czasem pojawią się kolejne ofiary, a wraz z nimi rodzi się coraz więcej pytań bez odpowiedzi. Dokąd doprowadzi śledztwo prowadzone przez Dominikę Wadryś-Hansen?

Tytuł: Trawers
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Filia

Po zakończeniu Przewieszenia wprost nie mogłem się doczekać, aż sięgnę po kolejny tom. Autor zostawił nas w takim momencie, że nie było możliwości, bym nie przeczytał kolejnej części. Tyle niepozamykanych wątków oraz niedokończonych spraw narobiło mi wielki apetyt, ale także sporo oczekiwań. Na szczęście Remigiusz Mróz podołał, a Trawers - nie zawiódł.

Podobnie jak poprzednie tomy, Trawers przepełniony jest akcją. Jednakże tym razem - z umiarem. Wszystko zostało dokładnie przemyślane, dzięki czemu nie ma tu żadnych niepotrzebnych elementów "pod publiczkę". Znalazło się miejsce zarówno na pościg, jak i chwilę uspokojenia. Ciąg przyczynowo-skutkowy ani raz nie zostaje zachwiany, a każde wydarzenie ma swoje uzasadnienie. Sprawia to, że powieść czyta się właściwie jednym tchem.

Tym, co jest jednocześnie zmorą i zaletą tej powieści, to jej aktualność. Nie ulega wątpliwościom, że akcja ma miejsce w czasach współczesnych (ba, w bieżącym roku), gdyż autor niejednokrotnie odnosi się do sytuacji politycznej naszego kraju oraz porusza, obecnie popularne, tematy. Trybunał konstytucyjny czy kryzys uchodźczy to tylko niektóre kwestie, jakie wplata w swoją powieść Remigiusz Mróz. Kiedy czytamy tę książkę dzisiaj, taki zabieg faktycznie może być dobry - jest swego rodzaju puszczeniem oka do czytelnika. Jednak, gdy ktoś sięgnie po Trawers za jakiś czas, powiedzmy dwa lata, te tematy nie będą już takie aktualne. Mało kto będzie wręcz o nich pamiętał.

W tym tomie bardzo dogłębnie przyglądamy się psychice naszych bohaterów. W poprzednich częściach poznaliśmy ich charakter, jednak teraz skupiamy się bardziej na ich portretach psychologicznych. Autor poświęca sporo czasu sferze uczuciowej swoich postaci, dotyka najdelikatniejszych strun ich podświadomości. Wręcz obnaża ich przed czytelnikami. Dzięki temu bohaterowie nie są już tacy jednopłaszczyznowi, stają się bardziej ludzcy, a nam łatwiej jest ich zrozumieć.

Powieść Remigiusza Mroza, jako finał trylogii, jest kumulacją wszystkich występujących wcześniej wątków. Przez poprzednie dwa tomy intryga powoli nabierała tempa, a sieć powiązań stale się rozrastała. Sprawiło to, że w ostatnim tomie jest mnóstwo otwartych wątków oraz niedokończonych spraw. Naprawdę ciężko było z tego wybrnąć, ale autor poradził sobie. Sprytnie wszystko powiązał oraz pozamykał, co dowodzi tylko, jak dobrym pisarzem jest Remigiusz Mróz.

Trawers Remigiusza Mroza to godny finał Trylogii z Komisarzem Forstem. Absorbujący i wciągający do granic możliwości, a jednocześnie umiarkowany i miejscami nadzwyczaj spokojny. Autor nareszcie pozwolił nam wejść do podświadomości bohaterów, dzięki czemu w pełni ich poznajemy. Inteligentnie poprowadzona akcja w połączeniu z bogatą siecią intryg i powiązań, to gotowy przepis na dobrą powieść sensacyjno-kryminalną, jaką jest Trawers. Ta trylogia zasłużyła na taki finał.

★★★★★★★☆☆☆

Czytaliście już Trawers?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

sobota, 10 września 2016

Orange Is the New Black | Pora na serial! #2

Pamięta ktoś jeszcze o tej serii?

 


Dziś chciałbym Wam przybliżyć serial, który darzę ogromną sympatią. Nie bez przyczyny, jest przecież jednym z moich ulubionych. Zacząłem go oglądać po namowie kilku osób, a już po kilkudziesięciu minutach seansu, wciągnąłem się bez reszty. Można powiedzieć, że pokochałem go od pierwszego odcinka. Mimo kilku słabszych momentów, na myśl o nim, zawsze się uśmiecham. Przy okazji, przepraszam, że tak długo nie pojawiał się żaden post z tej serii. Mam nadzieję, że od teraz takie wpisy będą się ukazywać znacznie częściej.


Więzienie w Litchfield to damski zakład karny o złagodzonym rygorze. Pewnego dnia trafia tam Piper Chapman - dobrze usytuowana mieszkanka Brooklynu, która po dziesięciu latach od popełnienia przestępstwa, zostaje skazana na 15 miesięcy pozbawienia wolności. Będzie musiała szybko przyzwyczaić się do panujących w więzieniu warunków oraz pozostałych osadzonych. Zamienienie wygodnego życia w Nowym Jorku u boku narzeczonego na więzienny kombinezon nie będzie wcale takie łatwe...

Tytuł: Orange Is the New Black
Twórca: Jenji Kohan
Lata: od 2013r.

Podstawą tego serialu są genialnie wykreowane postacie. Każda z więźniarek to unikatowa osobowość, które w połączeniu tworzą istną mieszankę wybuchową. Zupełnie różne, a jednak pod pewnymi względami niezwykle do siebie podobne. Tworzą fundament całej historii i są jego główną siłą napędową. Każda postać została mistrzowsko zagrana, a dzięki dobremu scenariuszowi, możemy w pełni przyjrzeć się im profilom. Ciekawym zabiegiem są retrospekcje z pozawięziennego życia bohaterów. Dzięki nim poznajemy postacie od podszewki i lepiej je rozumiemy. Poznajemy ich motywacje, ambicje, cele oraz genezę popełnianych przez nie wyborów. Sprawia to, że z odcinka na odcinek, stają nam się coraz bliższe.


Co ważne, w przypadku tego typu fabuły, nie jest to teatr jednej postaci. Na początku oczywiście, cała akcja skupia się na Piper. To ona jest w końcu naszą przewodniczką po więzieniu i to dzięki niej, poznajemy kolejne postacie. Jednak z czasem ta granica powoli zanika. Wydarzenia nie skupiają się wokół jednego bohatera (lub grupy), ale są po równo podzielone pośród każdego. Wszystkie wątki stoją na równi, a każda osadzona i każdy strażnik dochodzą tu do głosu. Z czasem, akcja wychodzi także poza mury zakładu. Widoczne jest to przede wszystkim w trzecim i czwartym sezonie, kiedy więzienie przechodzi poważne zmiany. Wtedy także najlepiej poznajemy strażników i administrację, którzy również nie są tasy jednopłaszczyznowi.

Liczba wątków jest ogromna, dlatego nie ma mowy o monotonności czy nudzie. Z każdym sezonem dochodzą nowe postacie, tworzą się następne historie. Poruszany zostaje tu niemalże każdy serialowy motyw: zemsta, miłość, przyjaźń, walka o władzę, rywalizacja pomiędzy bohaterami, podział na grupy i sojusze. Producenci wzięli na tapet także trudniejsze tematy: odmienność, dyskryminacja na tle rasowym i religijnym, homoseksualizm czy wykluczenie społeczne.  Okazuje się przy tym, że nie ma tu podziału na dobrych i złych. Każdy ma swoje za uszami, nawet stróże prawa, przez co nigdy nie możemy być czegoś pewni lub bezgranicznie komuś ufać. Dochodzi nawet do sytuacji, gdy zastanawiamy się, kto tu powinien być za kratkami...


Orange Is the New Black to słodko-gorzki serial o losach kobiet, które kiedyś popełniły złe decyzje. Z jednej strony humorystyczny, czasem wręcz komiczny, a z drugiej niezwykle dramatyczny i do bólu prawdziwy. Pod przykrywką nietuzinkowego humoru, skrywają się liczne tragedie oraz ciężkie losy każdej z postaci. Serial porusza niełatwą tematykę, ale podaje ją w sposób lekki i niepozbawiający powagi jednocześnie. Na przemian śmiejemy się i płaczemy, jednak cały czas wierzymy w prawdziwość tej historii. Gorąco polecam!

★★★★★★★★★☆

Oglądaliście Orange Is the New Black?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

czwartek, 8 września 2016

Mechaniczny - Ian Tregillis

Clockpunk pełną parą!

 


Jax to klakier - mechaniczny człowiek napędzany mocą alchemii. Tak jak jego bracia, został stworzony, by służyć ludziom, a dzięki okrutnemu geas, metafizycznej więzi ze swoim panem, nie ma możliwości przeciwstawienia się ich rozkazom. Jednak pewnego dnia los się do niego uśmiecha. Niepozorny wypadek sprawia, że Jax po raz pierwszy w życiu poczuję, czym jest prawdziwa wolność. Nie wszystko jednak jest takie proste, jak mogłoby się wydawać...

Tytuł: Mechaniczny
Seria: Wojny alchemiczne (tom 1.)
Autor: Ian Tregillis
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Gdy chodzi o fantastykę, znacznie częściej wybieram klasyczne fantasy. Wbrew pozorom, po science fiction sięgam stosunkowo rzadko. Między innymi właśnie dlatego nie wiedziałem, jak wiele podgatunków skrywa ta literatura. Jednak, gdy nadarza się okazja, by poznać coś nowego, bardzo chętnie z niej korzystam. Taką właśnie możliwością była lektura Mechanicznego Iana Tregillisa, która była moim pierwszym, i pewnie nie ostatnim, spotkaniem z clockpunkiem.

Świat stworzony przez Iana Tregillisa to dla mnie coś zupełnie nowego. Czasy przywodzące na myśl średniowiecze w połączeniu ze sztuczną inteligencją stworzyły coś bardzo osobliwego i interesującego zarazem. Wygląda to tak, jakby świat zatrzymał się w XVI wieku, a zamiast elektryki i pary, wykorzystywał tajemniczą alchemię. Wszystko tętni tu od maszyn, trybików, mechaniki, a ci, którzy potrafią panować nad pierwiastkami są u władzy. Kreacja świata była w tym przypadku kluczowa. Wszystko musiało zostać tak nakreślone, by nie było żadnych niejasności i autor doskonale sobie z tym poradził. Miejscami aż słyszymy w głowie trybiki maszyn...

Mechaniczny mówi, o tak dobrze już znanym, buncie maszyn. Mogłoby się wydawać, że nic nowego nie można już z tego motywu wykrzesać, jednak autorowi się to udaje. Porusza go od innej strony, a dzięki umieszczeniu akcji w osobliwym świecie clockpunku, nadaje mu unikatowości. Przy czym warto zwrócić uwagę na to, że nic nie jest tu czarno-białe. Żaden z bohaterów nie jest jednoznacznie dobry lub zły. Historia nabiera dzięki temu realizmu oraz, co ważniejsze, nie osądza. Nie wskazuje, co jest godne pochwały, a co pogardy. Daje tym samym duże pole do przemyśleń dla czytelnika, który ma możliwość indywidualnego podejścia do tematu.

W tej niepozornej powieści znalazło się także miejsce na dość rozbudowany wątek etyczno-moralny. Wielokrotnie poruszane są tematy wolnej woli, niewolnictwa czy oddania własnym przekonaniom. Autor nieraz pokusił się o filozoficzne rozważania, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. Nie spodziewałem się, że w tej, z pozoru błahej, powieści poruszone zostaną tak ważne i aktualne nam tematy. Czyni to powieść niezwykle uniwersalną oraz jeszcze bardziej wartościową.


Jest właściwie tylko jedna rzecz, do której mógłbym się przyczepić, a mianowicie - styl autora. Nie chodzi tu o warsztat sam w sobie, bo Ian Tregillis pisze bardzo dobrze, ale o dysonans między poszczególnymi partiami. Z jednej strony autor pisze w sposób niezwykle lekki i niezobowiązujący, opisuje wydarzenia w bardzo wrażliwy sposób, a z kolei na następnej stronie jest w stanie opisać rzeź z najdrobniejszymi i najdrastyczniejszymi szczegółami. Używając przy tym bardzo dosadnego (a nawet wulgarnego) języka... Nie ukrywam, trochę mi to zgrzytało. Moim zdaniem autor powinien obrać jeden styl i do końca się go trzymać.

Mechaniczny Iana Tregillisa to książka niezobowiązująca i dająca do myślenia jednocześnie. Mimo szybkiego tempa akcji, znalazło się tu miejsce na interesujący wątek etyczno-moralny, a autor nieraz pokusił się o filozoficzne rozważania. Z pewnością jest to idealna powieść dla znawców tematu, którzy docenią jej potencjał, ale i osób, które nie miały wcześniej styczności z clockpunkiem. Uprzedzam jednak że, jest to specyficzny rodzaj literatury i nie każdemu przypadnie do gustu. Mimo wszystko - warto dać jej szansę.

★★★★★☆☆☆ 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.


A Wy?
Czytaliście już Mechanicznego?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

poniedziałek, 5 września 2016

Najciekawsze premiery kinowe jesieni 2016

Na jakie filmy warto wybrać się do kina tej jesieni?

 



Jak wiadomo, lato to okres "posuchy filmowej". Mało produkcji wtedy wychodzi, a jeśli już, to są to najczęściej animacje, bądź kino familijne. Na szczęście, wraz z zakończeniem wakacji, do kin zaczynają wchodzić coraz to lepsze filmy. Obok początku roku, to właśnie jesień jest okresem, kiedy swoją premierę mają najciekawsze produkcje. Dziś chciałbym Wam przybliżyć właśnie kilka z nich. Na jakie filmy warto wybrać się do kina we wrześniu, październiku i listopadzie tego roku?


Julieta
2 września

W swoim nowym filmie Pedro Almodóvar wraca do rzeczywistości, w której czuje się najlepiej: świata kobiet i ich namiętności. Tytułowa Julieta mieszka w Madrycie, ma kochającego partnera. Ale nie umie zapomnieć o przeszłości, o dawnej miłości i niezabliźnionych ranach. Po latach próbuje odnaleźć córkę, która pewnego dnia całkowicie się od niej odcięła. (źródło)



THX GOD
9 września

"THX GOD" to filmowy kalejdoskop. Impresja z podróży dookoła świata dwóch przyjaciół, którzy wyruszyli bez planu i bez budżetu, a w drodze spędzili ze sobą prawie pół roku.Oprócz Indii, odwiedzili m.in. Nepal, Tajlandię, Malezję, Kambodżę, Birmę, Bangladesz, Peru, Meksyk, USA, Singapur, Etiopię, Egipt i Izrael. Odbyli podróż przez kultury, państwa, metropolie i ulice. "THX GOD" to zaproszenie do wspólnej podróży. Do odkrycia dróg, którymi Człowiek podąża między dwoma biegunami, od narodzin do śmierci. (źródło)



Serce psa
30 września

Serce psa to przesłanie miłości skierowane do wszystkich istot. Przewodniczką po dokumencie-eseju Anderson jest terierka Lolabelle, a wątkiem przewodnim tego na pozór niezobowiązującego niczym przechadzka z psem filmu jest śmierć. Przede wszystkim odchodzenie Lolabelle, które przypomina także o innych odejściach – tragediach osobistych i zbiorowych. Poruszające, osobiste, zadziwiające lekkością Serce psa wydaje się fragmentem dziennika, pełnego luźnych notatek, jednak im bliżej końca, tym wyraźniej odsłania się oryginalna forma i przemyślana struktura całości. (źródło)



Ostatnia rodzina
30 września

Akcja filmu zaczyna się w 1977 roku, gdy Tomek Beksiński wprowadza się do swojego mieszkania. Jego rodzice mieszkają tuż obok, na tym samym osiedlu, przez co ich kontakty pozostają bardzo intensywne. Nadwrażliwa i niepokojąca osobowość Tomka powoduje, że matka – Zofia, wciąż martwi się o syna. W tym samym czasie Zdzisław Beksiński próbuje całkowicie poświęcić się sztuce. Po pierwszej nieudanej próbie samobójczej Tomka, Zdzisław i Zofia muszą podjąć walkę nie tylko o syna, ale także o przywrócenie kontroli nad swoim życiem. (źródło)



Osobliwy dom Pani Peregrine
7 października

Podążając za wskazówkami, które zostawił mu ukochany dziadek, Jake odkrywa, że istnieje niezwykły świat poza czasem i przestrzenią, a w nim niezwykłe miejsce, zwane "Osobliwym domem pani Peregrine". Jake poznaje niesamowite moce mieszkańców domu i dowiaduje się, że mają oni potężnych wrogów. Wkrótce przekona się, że jeśli chce ocalić swych nowych przyjaciół, musi nauczyć się korzystać z "osobliwości", którą sam został obdarzony. (źródło)



Dziewczyna z pociągu
7 października

Każdego dnia dokładnie o 8.04 wsiada do podmiejskiego pociągu i jedzie do pracy w Londynie. Każdego dnia spotyka tych samych ludzi i mija te same domy. Obserwuje. Rachel to samotna, uzależniona od alkoholu kobieta. Podczas podróży zaczyna obsesyjnie podglądać pewną parę i snuć ich wymyśloną historię. Pewnego dnia odkrywa, że w obserwowanym przez nią domu wydarzyła się tragedia... (źródło)



Wołyń
7 października

Akcja filmu "Wołyń" rozpoczyna się wiosną 1939 roku w małej wiosce zamieszkałej przez Ukraińców, Polaków i Żydów. Zosia Głowacka ma 17 lat i jest zakochana w swoim rówieśniku, Ukraińcu Petrze. Ojciec postanawia jednak wydać ją za bogatego polskiego gospodarza Macieja Skibę, wdowca z dwójką dzieci. Wkrótce wybucha wojna i dotychczasowe życie wioski odmienia najpierw okupacja sowiecka, a później niemiecki atak na ZSRR. (źródło)



Ja, Daniel Blake
21 października

Niesamowicie wzruszająca i pełna humoru historia dojrzałego mężczyzny, który decyduje się pomóc samotnej matce z dwójką dzieci stanąć na nogi. Jednak gdy sam zacznie starać się o rentę, trafi w tryby bezdusznej, biurokratycznej machiny niczym z powieści Franza Kafki. Pomimo obojętności urzędników i kolejnych wyzwań, jakim muszą sprostać w codziennym życiu, Daniel i Katie na nowo odnajdą radość życia i prawdziwą przyjaźń. (źródło)



Służąca
4 listopada

Służąca jest luźną adaptacją bestsellera Sary Waters - Złodziejki. Reżyser przenosi akcję do Korei lat 30. XX wieku. Oszust z nizin społecznych postanawia podstępem rozkochać w sobie bogatą japońską arystokratkę, aby przejąć jej majątek. W tym celu wprowadza do jej otoczenia posłuszną sobie naciągaczkę - tytułową służącą. Jednak relacja między kobietami intensyfikuje się. Widziana z różnych perspektyw intryga z minuty na minuty diametralnie się zmienia. (źródło)



Dzieciństwo wodza
11 listopada

Akcja toczy się tuż po pierwszej wojnie światowej na podparyskiej wsi, w domu amerykańskiego dyplomaty, który pracuje nad Traktatem Wersalskim, przez co rzadko bywa w domu. Jego żona to sfrustrowana kosmopolitka i konserwatywna protestantka w jednej osobie. Ich synek czuje się osamotniony – uwagę poświęca mu jedynie guwernantka. Wyobraźnia podszeptuje chłopcu coraz bardziej radykalne formy buntu. Obserwujemy narodziny tytułowego dyktatora. (źródło)



Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć
18 listopada

Akcja filmu "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" rozpoczyna się w 1926 roku. Newt Scamander wraca z wielkiej wyprawy, której celem było odnalezienie i opisanie szeregu fantastycznych zwierząt. Jego krótki pobyt w Nowym Jorku mógłby przejść niezauważony, gdyby nie pewien nie-czar (tj. amerykański mugol) o imieniu Jakub, źle skierowany magiczny przypadek oraz ucieczka kilku fantastycznych zwierząt Newta. Wszystko to może spowodować nie lada kłopoty, zarówno dla świata magicznego, jak i nie-czarów. (źródło)



Światło między oceanami
18 listopada

Bohater wojenny Tom Sherbourne przyjmuje posadę latarnika na bezludnej wyspie u wybrzeży Australii. Wkrótce przybywa do niego ukochana żona Isabel. Zakochani żyją tu szczęśliwie w rytmie przypływów i odpływów oceanu. Ich największym, niespełnionym pragnieniem jest dziecko. Miesiące bezowocnych starań, dwa poronienia i pogłębiające się uczucie oddalenia zaczyna wpędzać Isabel w depresję. I wtedy zdarza się cud: do wybrzeży wyspy dobija mała łódź, na której pokładzie Tom znajduje martwego mężczyznę i żywe niemowlę. (źródło)


Zainteresował Was jakiś tytuł z tego zestawienia?
Na premiery jakich filmów czekacie najbardziej?

Piszcie w komentarzach :)