sobota, 10 września 2016

Orange Is the New Black | Pora na serial! #2

Pamięta ktoś jeszcze o tej serii?

 


Dziś chciałbym Wam przybliżyć serial, który darzę ogromną sympatią. Nie bez przyczyny, jest przecież jednym z moich ulubionych. Zacząłem go oglądać po namowie kilku osób, a już po kilkudziesięciu minutach seansu, wciągnąłem się bez reszty. Można powiedzieć, że pokochałem go od pierwszego odcinka. Mimo kilku słabszych momentów, na myśl o nim, zawsze się uśmiecham. Przy okazji, przepraszam, że tak długo nie pojawiał się żaden post z tej serii. Mam nadzieję, że od teraz takie wpisy będą się ukazywać znacznie częściej.


Więzienie w Litchfield to damski zakład karny o złagodzonym rygorze. Pewnego dnia trafia tam Piper Chapman - dobrze usytuowana mieszkanka Brooklynu, która po dziesięciu latach od popełnienia przestępstwa, zostaje skazana na 15 miesięcy pozbawienia wolności. Będzie musiała szybko przyzwyczaić się do panujących w więzieniu warunków oraz pozostałych osadzonych. Zamienienie wygodnego życia w Nowym Jorku u boku narzeczonego na więzienny kombinezon nie będzie wcale takie łatwe...

Tytuł: Orange Is the New Black
Twórca: Jenji Kohan
Lata: od 2013r.

Podstawą tego serialu są genialnie wykreowane postacie. Każda z więźniarek to unikatowa osobowość, które w połączeniu tworzą istną mieszankę wybuchową. Zupełnie różne, a jednak pod pewnymi względami niezwykle do siebie podobne. Tworzą fundament całej historii i są jego główną siłą napędową. Każda postać została mistrzowsko zagrana, a dzięki dobremu scenariuszowi, możemy w pełni przyjrzeć się im profilom. Ciekawym zabiegiem są retrospekcje z pozawięziennego życia bohaterów. Dzięki nim poznajemy postacie od podszewki i lepiej je rozumiemy. Poznajemy ich motywacje, ambicje, cele oraz genezę popełnianych przez nie wyborów. Sprawia to, że z odcinka na odcinek, stają nam się coraz bliższe.


Co ważne, w przypadku tego typu fabuły, nie jest to teatr jednej postaci. Na początku oczywiście, cała akcja skupia się na Piper. To ona jest w końcu naszą przewodniczką po więzieniu i to dzięki niej, poznajemy kolejne postacie. Jednak z czasem ta granica powoli zanika. Wydarzenia nie skupiają się wokół jednego bohatera (lub grupy), ale są po równo podzielone pośród każdego. Wszystkie wątki stoją na równi, a każda osadzona i każdy strażnik dochodzą tu do głosu. Z czasem, akcja wychodzi także poza mury zakładu. Widoczne jest to przede wszystkim w trzecim i czwartym sezonie, kiedy więzienie przechodzi poważne zmiany. Wtedy także najlepiej poznajemy strażników i administrację, którzy również nie są tasy jednopłaszczyznowi.

Liczba wątków jest ogromna, dlatego nie ma mowy o monotonności czy nudzie. Z każdym sezonem dochodzą nowe postacie, tworzą się następne historie. Poruszany zostaje tu niemalże każdy serialowy motyw: zemsta, miłość, przyjaźń, walka o władzę, rywalizacja pomiędzy bohaterami, podział na grupy i sojusze. Producenci wzięli na tapet także trudniejsze tematy: odmienność, dyskryminacja na tle rasowym i religijnym, homoseksualizm czy wykluczenie społeczne.  Okazuje się przy tym, że nie ma tu podziału na dobrych i złych. Każdy ma swoje za uszami, nawet stróże prawa, przez co nigdy nie możemy być czegoś pewni lub bezgranicznie komuś ufać. Dochodzi nawet do sytuacji, gdy zastanawiamy się, kto tu powinien być za kratkami...


Orange Is the New Black to słodko-gorzki serial o losach kobiet, które kiedyś popełniły złe decyzje. Z jednej strony humorystyczny, czasem wręcz komiczny, a z drugiej niezwykle dramatyczny i do bólu prawdziwy. Pod przykrywką nietuzinkowego humoru, skrywają się liczne tragedie oraz ciężkie losy każdej z postaci. Serial porusza niełatwą tematykę, ale podaje ją w sposób lekki i niepozbawiający powagi jednocześnie. Na przemian śmiejemy się i płaczemy, jednak cały czas wierzymy w prawdziwość tej historii. Gorąco polecam!

★★★★★★★★★☆

Oglądaliście Orange Is the New Black?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

9 komentarzy:

  1. Uwielbiam ten serial :) Pierwsze odcinki nie do końca mnie wciągnęły, ale z każdym kolejnym angażowałam się coraz bardziej. Jestem dopiero po trzech sezonach i zdecydowanie mogę zaliczyć go do grona moich ulubionych seriali :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Oo, właśnie szukałam jakiegoś ciekawego serialu, który będzie wymówka od nauki. Ten wydaje się być idealny na to miejsce. Wchodzę w to!
    Pozdrawiam, pozeram-ksiazki-jak-ciasteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Obejrzałam wszystkie sezony. Nie cierpię Chapman, za to najbardziej lubię Murzynki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja nie słyszałam o tym serialu. Ciekawa fabuła.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dużo słyszałam o tym serialu i były to same dobre opinie. Muszę w końcu się za niego zabrać, ale nie wiem kiedy mi się to uda, bo mam naprawdę dużo seriali do obejrzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele osób mnie zachęca do tego serialu, a ja coraz bardziej chcę go obejrzeć... :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam już pierwszy sezon „Orange is the new black”. Od razu przykuł moją uwagę, chociaż muszę przyznać, że początkowo trochę odrzucała mnie bezceremonialna golizna. Szybko jednak się przyzwyczaiłam i wciągnęłam, mimo, że miałam już dość „babskich” historii. Postacie są rzeczywiście fenomenalne, a humor powala. Mam nadzieję, że uda mi się wkrótce zacząć następny sezon :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę przyznać, że brzmi całkiem nieźle. Mój ulubiony serial obecnie to The Big Bang Theory. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę koniecznie sięgnąć po ten serial, choć na razie skupiam si na "Grze o tron". Bardzo mnie zainteresował i już trafia na kolejkę do oglądania ;)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania :)