poniedziałek, 31 października 2016

Book Haul | Październik 2016

Książkowe zdobycze października

 


Październik, głównie za sprawą Targów Książki w Krakowie, obfitował w kilkanaście nowych książek. Sporo z nich kupiłem przede wszystkim z myślą o spotkaniach z autorami, którzy ogłosili swoją obecność na tegorocznej edycji. Pozostałe pozycje to egzemplarze recenzenckie nowości wydawniczych, które najbardziej mnie zaciekawiły. Ostatecznie wyszło z tego dwanaście książek. Nie jest to może ogromna ilość, jednak ciągle całkiem sporo. Niemniej jednak, cieszę się z każdej z tych powieści.


Zakup własny:
  • Godziny - Michael Cunningham
  • Trzy po 33 - J. Bralczyk, J. Miodek, A. Markowski
  • Wszystko zależy od przyimka - J. Bralczyk, J. Miodek, A. Markowski
  • Prawiek i inne czasy - Olga Tokarczuk
  • Bieguni - Olga Tokarczuk
  • Wieczny Grunwald - Szczepan Twardoch
  • Polska odwraca oczy - Justyna Kopińska

Egzemplarze recenzenckie:
  • Krótka historia siedmiu zabójstw - Marlon James
  • Dziewczyny - Emma Cline
  • Król - Szczepan Twardoch
  • Mnich - Matthew Gregory Lewis
  • Portret Doriana Graya - Oscar Wilde

Póki co, przeczytałem jedynie Godziny oraz jestem w trakcie lektury Króla. Jeśli chodzi o pozostałe książki, to rzecz jasna, egzemplarze recenzenckie mają pierwszeństwo, dlatego to po nie sięgnę w pierwszej kolejności. Inne tytuły będą musiały niestety poczekać, choć Wieczny Grunwald czy Bieguni bardzo mnie intrygują. Obawiam się jednak, że w najbliższym czasie nie znajdę dla nich czasu...

Ile książek trafiło do Was w tym miesiącu?
O jakie tytuły wzbogaciła się Wasza biblioteczka?

Piszcie w komentarzach :)

czwartek, 27 października 2016

Liebster Blog Award #13 i #14

Co nieco o moich preferencjach czytelniczych

 


Jakiś czas temu zostałem nominowany, i to podwójnie, do Liebster Blog Award. Isleen z bloga Dzieła wyszperane i nie tylko oraz Sunny z Sunny Snowflake zadały mi kilka ciekawych pytań, na które właśnie teraz odpowiem. Czym jest Liebster Blog Award, nikomu tłumaczyć nie trzeba, dlatego od razu przejdę do udzielania odpowiedzi. Zapraszam do lektury!


Pytania od Isleen:

1. Twój ulubiony książkowy bohater to...?
Nie umiem wybrać jednego, dlatego wskażę dwóch, którzy jako pierwsi przyszli mi do głowy: Geralt z Wiedźmina oraz Alex z książki Wszechświat kontra Alex Woods.

2. Jakie pięć cech powinna posiadać książka idealna?
Idealna książka to taka, która jest genialna pod każdym względem, bez podziału na konkretne cechy.

3. W szkole wolisz czytać dramaty czy powieści?
Zdecydowanie powieści. Nie potrafię się skupić podczas czytania dramatów.

4. Która książka Cię zawiodła?
Było ich całkiem sporo. Dla przykładu podam Dawcę Lois Lowry.

5. Czytasz czasem jeszcze książki dla dzieci?
Niestety nie.

6. Czy jest jakiś typ bohatera literackiego, który podoba Ci się najbardziej?
Taki, w którego wiarygodność jestem w stanie uwierzyć.

7. Zdarza Ci się czytać w tajemnicy, np. w pracy, na zajęciach/lekcjach?
Oczywiście, że tak. Nie wychodzę do szkoły bez książki.

8. Najbardziej wzruszająca książka, którą przeczytałeś to...?
Na ten moment przychodzi mi do głowy jedynie Motyl Lisy Genovy.

9. Książka, która w jakiś sposób wpłynęła na Twój sposób postrzegania świata to...?
Rok 1984 Georga Orwella. Wybitna powieść!

10. Wolisz książki tradycyjne czy elektroniczne?
Tradycyjne, choć nie mam nic przeciwko ebookom.

11. Słuchasz audiobooków?
Bardzo rzadko, ale zdarza mi się.


Pytania od Sunny:

1. Książka w twardej czy miękkiej okładce?
Od strony użytkowej - miękka, estetycznej - twarda.

2. Jaka jest najtaniej kupiona książka na Twojej półce?
Nie mam zielonego pojęcia...

3. Twoje ulubione miejsce do czytania?
Moje łóżko.

4. Polecasz ludziom książki, czy to Tobie się je poleca?

Jako recenzent, głównie to ja polecam książki innym, choć i mnie ludzie często coś rekomendują.

5. Jaka jest według Ciebie najładniej wydana książka.

Jest takich mnóstwo. Ostatnio zachwyciła mnie na przykład okładka Osobliwych i cudownych przypadków Avy Lavender autorstwa Leslye Walton.

6. Czy jest bohater, którego wiele osób lubi, a Ty nie znosisz?
Tris z serii Niezgodna, Peeta z Igrzysk śmierci.

7. Wolisz, gdy główna postać jest mężczyzną czy kobietą?

Nie robi mi to różnicy.

8. Wolisz narrację pierwszoosobową czy trzecioosobową?

Zależy od rodzaju książki, ale odrobinę bardziej skłaniam się ku trzecioosobowej.

9. Czy nakłoniłeś kiedyś kogoś do czytania?

Może nie tyle co nakłoniłem do czytania, a bardziej zachęciłem do częstszego sięgania po książki.

10. Czy zwracasz dużą uwagę na stan i wygląd książki?

Lubię, gdy książka dobrze się prezentuje i jest zadbana, choć, gdy trochę się zniszczy, nie sprawia mi to problemu.

11. Czemu akurat czytanie?

Ponieważ Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła, cytując Wisławę Szymborską.


Wybaczcie, ale tym razem nie nominuję nikogo. Zwyczajnie nie mam pomysłu na pytania.

I to już koniec pytań!
Mam nadzieję, że moje odpowiedzi się Wam podobały. :)
 
W sobotę (29.10.) pojawię się na Targach Książki w Krakowie. Z kim się tam zobaczę?

sobota, 22 października 2016

How to Get Away with Murder | Pora na serial! #3

Kryminalno-prawniczy majstersztyk

 


Annalise Keating jest szanowanym prawnikiem z bogatym stażem. Co rok wybiera grupę ambitnych studentów, których w ramach stażu, zatrudnia w swojej kancelarii. Razem prowadzą śledztwa oraz reprezentują klientów na sali sądowej. Pewnego razu, Annalise wraz ze studentami, zostają uwikłani w przestępstwo, które wstrząśnie całym uniwersytetem oraz odciśnie piętno na ich życiorysach.


Tytuł: How to Get Away with Murder
Twórca: Peter Nowalk
Lata: od 2014r.
 
How to Get Away with Murder, czyli polski Sposób na morderstwo, to jeden z najpopularniejszych seriali amerykańskich ostatnich lat. Przez podobną tematykę, często porównywany do Scandalu, ściąga przed ekrany telewizorów miliony widzów z całego świata. Swego czasu słyszałem o tym serialu dosłownie wszędzie, jednak muszę przyznać, że początkowo nie zachęcał mnie on do siebie. Sądziłem, że to nie do końca moje klimaty, nie warto tracić czasu. Jednak kiedyś w końcu przemogłem się i obejrzałem pierwszy odcinek. Było warto.
 
 
Na uwagę zasługuje przede wszystkim budowa serialu. Mamy tu do czynienia z dwoma płaszczyznami czasowymi, które zgrabnie się przeplatają. Różnica między wydarzeniami z przeszłości i teraźniejszości z każdym odcinkiem jest coraz mniejsza, a wraz z końcem sezonu wątki łączą się. Producenci niezwykle umiejętnie zestawili obie perspektywy, co jakiś czas odkrywając przed widzem kolejne karty. Jest to dość rzadko spotykany i trudny do opanowania zabieg, a w tym serialu został mistrzowsko wykorzystany. Podsyca ciekawość oraz powoduje, że jak najszybciej chcemy obejrzeć kolejny odcinek.

Aktorsko, serial stoi na przyzwoitym poziomie. Nie są to genialne role, jednakże do nikogo nie można mieć zastrzeżeń. Bryluje tu przede wszystkim wspaniała Viola Davis, która perfekcyjnie wykreowała postać Annalise Keating. Mistrzowsko wcieliła się w swoją rolę, za co w zeszłym roku zgarnęła prestiżową Nagrodę Emmy dla najlepszej aktorki w serialu dramatycznym. To właśnie postać Davis możemy oglądać na ekranie najczęściej, jednakże pozostałych bohaterów również nie można pominąć. To wyraziste osobowości, które idealnie się nawzajem dopełniają i równoważą, tworząc zgrany, jednak różnorodny zespół. Jednym zdaniem - mistrzowsko dobrana obsada.


Nie ma co ukrywać - jest to serial typowo rozrywkowy. Jednak w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Historia przedstawiona w serialu nie jest zbyt skomplikowana, dlatego Sposób na morderstwo jest idealny na zrelaksowanie się. Główna intryga tak absorbuje widza, że wprost nie można oderwać się od oglądania. Oprócz tego, mamy tu mnóstwo wątków pobocznych. Ile bohaterów, tyle fascynujących historii, które zostały potraktowane na równi z głównym motywem. Ciągłe twisty i zawirowania fabularne, typowe dla kryminałów, nie pozwalają odwrócić naszej uwagi od serialu. W pełni angażujemy się w tę historię i jak najdłużej chcemy w niej trwać.

How to Get Away with Murder to szczegółowo przemyślany i doskonale zrealizowany serial kryminalno-prawniczy. Liczne zwroty akcji oraz fabularne twisty sprawiają, że nie sposób oderwać się od oglądania. Główna intryga absorbuje widza już od pierwszego odcinka, a akcja nie zwalnia do samego końca. To idealnie wyważona, mistrzowsko skonstruowana produkcja, której nie sposób nie lubić. Rozrywka na najwyższym poziomie!

★★★★★★★★☆☆

Oglądaliście How to Get Away with Murder?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie komentarzach :)

wtorek, 18 października 2016

Jesienny Tag Książkowy

Pięć książek idealnych na jesień

 


Jesień zdecydowanie nie jest moją ulubioną porą roku. Preferuję znacznie cieplejsze okresy, dlatego wszechobecny chłód, potężny wiatr i ciągłe ulewy do mnie nie przemawiają. Ta pora roku ma jednak jedną zaletę - jest wymarzonym czasem na czytanie. W mroźne dni możemy bez problemu zakopać się pod kocem, gdzie mróz nas nie dosięgnie, a my będziemy mogli w spokoju oddać się zaczytaniu. Właśnie dlatego, będąc w jesiennej aurze, postanowiłem wykonać tag, który swoimi pytaniami nawiązuje do tej pory roku. Podpatrzyłem go u Olgi z Wielkiego Buka, a stworzony został przez Książkopatię. Nikt mnie do niego nie nominował, jednak pytania są naprawdę ciekawe, dlatego i tak zdecydowałem się go wykonać. Zapraszam do lektury!


Kocyk, herbata i książka, czyli powieść idealna na jesienne wieczory.
 

Nie ma co ukrywać - głównym powodem, dla którego wybrałem tę książkę, jest fakt, że... właśnie ją czytam. I potwierdzam - Wszystko, co lśni to idealna powieść na jesienne wieczory. Klimatyczna, genialnie napisana i piekielnie wciągająca. Nie dajcie się przestraszyć gabarytom (ponad 900 stron) - jej zawartość warta jest każdej poświęconej chwili. Co więcej, im bliżej końca, tym bardziej nie chcemy, by książka się kończyła. Już teraz mogę Wam to powiedzieć - to jedna z najlepszych powieści, jakie czytałem. Monumentalne, wybitne dzieło!



Kalosze i kałuże, czyli książka, która zapewniła Tobie wiele frajdy.


Niezwykle przyjemna i lekka, a jednocześnie inteligentna powieść. Gavin Extence stworzył jednego z najlepszych bohaterów literatury młodzieżowej - Alexa Woodsa. Z biegiem czasu staje się on dla nas jak brat, mamy wrażenie, jakbyśmy znali go od urodzenia. Tego chłopaka po prostu nie da się nie lubić. Wszechświat kontra Alex Woods nie jest zwykłą obyczajówką, przy której jedynie miło spędzimy czas. To powieść, która niejednokrotnie zmusi nas do refleksji oraz wywoła silne emocje.



Hulający wiatr, czyli powieść, która targała Twoimi emocjami.


Szczepan Twardoch to jeden z moich ulubionych pisarzy, a jego książki wiele dla mnie znaczą. Nikt, tak jak on, nie potrafi wzbudzić we mnie najgłębszych oraz najbardziej skrywanych emocji. Jego powieści są ciężkie i trudne, dlatego nie do każdego trafiają. Do mnie w pełni przemawiają, a najlepszym tego przykładem jest Morfina, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Mimo że czytałem ją kilka miesięcy temu, ciągle nie mogę przestać o niej myśleć. Wybitna powieść.



Deszczowa pogoda, czyli ogromny wyciskacz łez.
 

Nie jestem typem osoby, która wzrusza się podczas czytania, jednak ta książka naprawdę mnie poruszyła. Motyl to z pozoru prosta opowieść o kobiecie chorej na Alzheimera, jednak za tą historią kryje się znacznie więcej. To dramatyczna powieść, w której każdy odnajdzie cząstkę siebie. Szczera, prawdziwa i nie grająca w tani sposób na uczuciach czytelnika. Nie sposób przejść obok tej książki obojętnie.



Złota polska jesień, czyli królowa trzeciej pory roku!


Bez wątpienia, jedna z najbardziej wyczekiwanych polskich premier tej jesieni. Kilka miesięcy temu Jakub Małecki zachwycił mnie swoim Dygotem, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Ślady natomiast są potwierdzeniem klasy oraz kunsztu literackiego autora. Jakub Małecki utrzymał poziom, pisząc kolejną, równie genialną, książkę. Realizm magiczny, niezwykły klimat, poetyki język - to wszystko sprawia, że Ślady są jak baśń, w której czytelnik zakochuje się od pierwszej strony.

Do tagu nominuję:
Sunny z bloga Sunny Snowflake
Martę z bloga Let's read books
Arancione z bloga Książkoholizm Postępujący 
Judytę z bloga House of Readers
Natalię z bloga Fantastic books
 

I to już koniec!
Mam nadzieję, że moje odpowiedzi Wam się podobały.
Koniecznie dajcie znać, czy czytaliście lub zamierzacie przeczytać którąś z tych powieści :)

czwartek, 13 października 2016

Mroczniejszy odcień magii - Victoria Schwab

W podróży między Londynami

 


Kell jest antarim - jednym z dwóch ostatnich podróżników między poszczególnymi Londynami. Obecnie istnieją ich trzy: Szary, zupełnie pozbawiony magii; Czerwony, gdzie magia jest przez wszystkich szanowana i traktowana z godnością; oraz Biały, w którym magia stała się bronią oraz okrutnym narzędziem władzy. Kiedyś był jeszcze Czarny Londyn, jednak teraz ktokolwiek boi się o nim wspominać...

Tytuł: Mroczniejszy odcień magii
Autor: Victoria Schwab
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Victoria Schwab to obecnie jedna z najpoczytniejszych i najpopularniejszych autorek fantasy w Stanach Zjednoczonych. Każda jej kolejna książka zbiera coraz większą rzeszę fanów oraz sprzedaje się w milionowych nakładach. Mroczniejszy odcień magii jest jedną z jej najpopularniejszych powieści i niejednokrotnie została okrzyknięta najlepszą książką fantasy 2015 roku. Po miesiącach oczekiwań my, polscy czytelnicy, w końcu możemy poznać ten bestseller. Jednak czy książka faktycznie zasługuje na to miano?

Autorka porusza w swojej powieści dość popularny motyw, jakim są równoległe wszechświaty. Tym razem jednak bierze na tapet, nie cały wszechświat, a zaledwie jedno miasto: Londyn. Mogłoby się wydawać, że przez to ograniczenie, kreacja świata będzie kulała, jednak absolutnie tak się nie stało. Victoria Schwab świetnie wybrnęła z tej sytuacji i wyciągnęła z Londynu wszystko, co najlepsze. Mroczne zakamarki, podejrzane uliczki oraz obskurne puby tworzą niesamowity klimat oraz sprawiają, że to miasto żyje. Aura tajemniczości oraz niepokoju towarzyszy nam przez całą lekturę, powodując, że podczas czytania powieści całkowicie przenosimy się do jej świata. Wsiąkamy w niego kompletnie i za nic nie chcemy go opuścić.

Gdy mówi się o twórczości Victorii Schwab, zaznacza się jej niebywałą zdolność do tworzenia postaci. I w Mroczniejszym odcieniu magii to widać. Każdy z bohaterów to unikatowa osobowość, w którą jesteśmy w stanie uwierzyć. Autorka poświęciła sporo czasu na wykreowanie bohaterów, dzięki czemu żaden z nich nie jest płaski lub jednowymiarowy. Przy czym jednocześnie nie przesadziła - nikt nie został przerysowany, o co w tym wypadku było bardzo łatwo. Przez to, że żaden z bohaterów nie jest nieskazitelnie dobry lub zły, tylko wszyscy mają swoje lepsze i gorsze strony, wydają się nam oni ludzcy oraz niezwykle bliscy.

Mroczniejszy odcień magii to przede wszystkim bardzo dynamiczna powieść. Akcja pędzi tu w niebywałym tempie i nim się obejrzymy, przewrócimy ostatnią stronę. Ma to jednocześnie swoje wady i zalety. Z jednej strony niezwykle angażujemy się w lekturę i bardzo przyjemnie spędzamy przy niej czas, jednak z drugiej – miałem wrażenie, jakby oprócz akcji nic w tej powieści nie było. Wszystko skupia się wyłącznie na głównej osi wydarzeń, przez co wątki poboczne są praktycznie pominięte. A szkoda, bo część z nich miała potencjał i można byłoby z nich wykrzesać naprawdę sporo.

Nie jestem w stanie pokochać tej książki. To prawda, czyta się przyjemnie, wykreowany świat oraz bohaterowie robią wrażenie, jednak czegoś tu ciągle brakuje: jakiejś iskry, która pociągnęłaby całą powieść i sprawiła, że byłbym w stanie się nią zachwycić. Bez tego Mroczniejszy odcień magii to tylko (i aż) przyjemna książka fantasy, którą pochłania się w dwa-trzy wieczory. Nie mówię, że to źle, jednak, gdyby coś zmienić, odrobinę poprawić, mogłoby być jeszcze lepiej. A tak – to bardzo dobra, jednak niczym niewyróżniająca się powieść fantasy.

Mroczniejszy odcień magii Victorii Schwab to fantasy w klasycznym wydaniu. Pełne mrocznej i potężnej magii, zawiłych intryg oraz tajemniczych zdarzeń. Mistrzowsko nakreślony świat dopełniają intrygujący bohaterowie, którzy ze strony na stronę stają się coraz bardziej tajemniczy. Akcja pędzi tu w niebywałym tempie, przez co nie jesteśmy w stanie oderwać się od lektury. Może i nie jest to dzieło wybitne ani wyjątkowe, jednak nie sposób tej książki nie lubić. Jest w niej coś takiego, co wywołuje szczery uśmiech. Jestem pewien, że jeszcze długo będę miło wspominać jej lekturę.
★★★★★★★

Recenzja powstała we współpracy z Redakcją Essentia.

Czytaliście już Mroczniejszy odcień magii?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

wtorek, 11 października 2016

Ślady - Jakub Małecki

Jakub Małecki powraca w wielkim stylu.

 


Tadeusz Markiewicz ginie na wojnie, ale nie umiera cały. Pada na ziemię z rozerwaną głową, aby od tej pory trwać w życiach innych. Jego daleka krewna, Bożena Czerska, zostaje po wojnie światowej sławy modelką i uciekając przed samą sobą, odciska ślad na każdym, kogo spotka. Jej ojciec, Ludwik, każdego dnia budzi się, nie wiedząc kim jest, a jednak próbuje być kimś. Kolejne życiorysy przeplatają się coraz gęściej, tworząc niepokojącą mozaikę radości, tęsknoty i strachu. (źródło)
Tytuł: Ślady
Autor: Jakub Małecki
Wydawnictwo: Sine Qua Non

W zeszłym roku, Dygot Jakuba Małeckiego wywołał niemałe zamieszanie wśród polskich czytelników. Zbierając same pochlebne recenzje, odbił się szerokim echem zarówno wśród czytelników, jak i krytyków. Mnie również Dygot zachwycił i obecnie jest jedną z moich ulubionych polskich powieści. Jednakże Jakub Małecki nie spoczął na laurach i rok później - powraca. Czy jednak Śladom udało się powtórzyć sukces jego poprzedniej książki?

Styl Jakuba Małeckiego urzeka już od pierwszych stron. Jest w piórze tego pisarza coś hipnotyzującego i niezwykle intrygującego. Coś, co sprawia, że mimowolnie się nim zachwycamy i nie jesteśmy w stanie oderwać się od lektury. Dzięki niemu, przez książkę się wręcz płynie. Małecki zapewnia nam pełen kalejdoskop literackich zabiegów oraz nietypowych i intrygujących rozwiązań. Poetycki język, plastyczne opisy oraz przemyślanie poprowadzona akcja, sprawiają, że lektura Śladów to czysta przyjemność.

Jakub Małecki, jak mało kto, potrafi stworzyć tak niesamowity klimat. Podobnie jak w Dygocie, tak i teraz pisarzowi idealnie udało się przemycić elementy metafizyczne, duchowe do świata realnego. Mimo że w Śladach realizmu magicznego nie jest wcale tak dużo, to i tak wyczuwalna jest  specyficzna atmosfera, która w pełni pochłania czytelnika. Jakub Małecki zabiera nas do świata snów i marzeń, z którego już nigdy nie będziemy chcieli wyjść.

Ślady, w bardzo umiejętny sposób, wpędzają nas w stan zadumy i refleksji. Czytając poszczególne opowiadania, myślimy nie tylko o losach bohaterów, ale przede wszystkim - o własnym życiu. Książka zmusza nas do refleksji, jednak nie robi tego w sposób nachalny. Jakub Małecki wyłącznie porusza jakiś temat i zostawia nas z nim samych. Daje nam możliwość zadumy i kontemplacji, jednak nie wpaja w nas swojego myślenia, zostawiając tym samym pole do własnej interpretacji.

Mogłoby się wydawać, że krótka forma, jaką są opowiadania, nie może wywrzeć wielkiego wpływu na czytelnika. A jednak - Śladom się to udaje! Małecki niejednokrotnie bierze na tapet niewygodne i trudne kwestie, mocno wpływając tym samym na czytelnia. Jednakże ani razu nie stara się zrobić z tego przygnębiającego, tragicznego dzieła. Porusza dość ciężkie tematy, ale pisze o nich w bardzo przystępny sposób. Sprawia to, że książka, mimo poruszanej tematyki, nie jest aż tak ciężka.

Ślady to zbiór intrygujących opowiadań o niezwykłym klimacie. Jakub Małecki połączył w nich metafizyczny świat snów i marzeń z brutalną rzeczywistością. Ciężka tematyka spotyka się tu z plastyczną narracją, a poetycki styl idealnie je dopełnia. To pięknie napisana, zmuszająca do refleksji historia wielu osób, wśród których każdy odnajdzie siebie. Jakub Małecki utrzymuje wysoki poziom, jaki zaprezentował z Dygocie. Tym samym potwierdza swój kunszt oraz klasę, jako autora, oraz utwierdza swoją pozycję wśród najlepszych polskich pisarzy młodego pokolenia. Tę prozę warto poznać!
★★★★★★★★☆☆

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

 
Czytaliście już Ślady?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

wtorek, 4 października 2016

Księga ryb Williama Goulda - Richard Flanagan

Przerażająco piękna, fascynująco osobliwa.



Tasmania, lata dwudzieste XIX wieku. William Buelow Gould zostaje skazany na dożywotnie pozbawienie wolności w jednej z najokrutniejszych kolonii karnych Imperium Brytyjskiego. Katorżnicza praca na małej wysepce jest dla niego całym światem. Odkupieniem staje się propozycja złożona przez więziennego lekarza, który zleca Williamowi sporządzenie albumu z rysunkami ryb zamieszkujących okoliczne wody. Uzdolniony artystycznie więzień, w celu poprawienia swojej sytuacji, podejmuje wyzwanie, jednocześnie chcąc zostawić po sobie jakiś ślad. Sporządza rysunki zwierząt, przy okazji spisując przejmującą historię swoją i całej kolonii, opowieść pełną okrucieństwa i brzydoty, ale mimo wszystko piękną i wzruszającą.

Tytuł: Księga ryb Williama Goulda
Autor: Richard Flanagan
Wydawnictwo: Literackie

Richard Flanagan to obecnie jedno z najgorętszych nazwisk światowej literatury. Uznawany za jednego z najbardziej obiecujących współczesnych pisarzy, Australijczyk, ma już na swoim koncie kilka bardzo prestiżowych nagród. Jego Ścieżki północy, nagrodzone Bookerem, odbiły się szerokim echem wśród czytelników na całym świecie oraz zdobyły uznanie wśród krytyków literackich. Księga ryb Williama Goulda to kolejna, równie uznana, książka Flanagana, która pojawia się na polskim rynku wydawniczym. A ja, mimo że nie czytałem Ścieżek północy, to lektury tej powieści wprost nie mogłem sobie odmówić.

Rozpoczynając lekturę Księgi ryb Williama Goulda, od razu wiemy, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Koncept na fabułę z początku wydaje się przede wszystkim absurdalny, lecz także - intrygujący. Z każdą kolejną stroną przekonujemy się, że czytamy coś osobliwego i innego niż wszystkie. Coraz bardziej wciągamy się w historię, a nietypowa tematyka coraz bardziej nas pociąga. Dzięki niesamowitemu stylowi Flanagana, jesteśmy wręcz zafascynowani losami bohaterów. Lektura książki sprawia, że mamy wrażenie zupełnego odrealnienia. Tę książkę wręcz pragnie się czytać.

Jednakże nie tylko wydarzenia są tu osobliwe... ale także sposób, w jaki zostały podane. Richard Flanagan posługuje się niezwykle ciekawym stylem. Pisze na przemian poetyckim i potocznym (wręcz gwarowym) językiem. Pisarz po mistrzowsku bawi się formą, eksperymentuje, miesza narracje, jednocześnie nie tracąc przy tym spójności całej powieści. Lektura książki jest przez to nie tylko wyzwaniem dla czytelnika, ale przede wszystkim prawdziwą ucztą dla zmysłów. Księga ryb Williama Goulda to eksperyment literacki. I to eksperyment bardzo udany.

Dzieło Flanagana to także powieść o niesamowitym klimacie. Wyczuwalny na każdej stronie, sprawia, że powieść całkowicie nas pochłania, fascynuje. Autorowi idealnie udało się odwzorować charakter oraz specyfikę Tasmanii, sprawiając, że na czas lektury, czytelnik całkowicie przenosi się do świata książki. Razem z bohaterami, przemierzamy wyspę Sary oraz podziwiamy wspaniałe krajobrazy XIX-wiecznej Australii. Powieść Flanagana w pełni oczarowuje czytelnika oraz sprawia, że jeszcze długo po lekturze nie jesteśmy w stanie przestać o niej myśleć.

Nie można jednak zapominać, że Księga ryb Williama Goulda to powieść ciężka, miejscami niezwykle trudna. Autor pod nietypową tematyką oraz osobliwym stylem, przemycił wiele ważnych i przejmujących kwestii. Okazuje się, że pod tą z pozoru błahą historią, kryje się mnóstwo niedopowiedzeń oraz ukrytych znaczeń. Trzeba się mocno skupić, by wyłapać wszystkie drugie dna oraz nieoczywiste odniesienia, które są niezbędne do pełnego zrozumienia całej książki. Richard Flanagan celowo nie wyeksponował ich na pierwszym planie, a inteligentnie poukrywał między wierszami. Dowiódł tym samym swojej klasy oraz niebywałego kunsztu literackiego.

Księga ryb Williama Goulda to urzekająco piękna, jednak niezwykle trudna powieść. Napisana z rozmachem, traktuje o okrucieństwie, strachu, brzydocie, ale i miłości oraz pasji. Ta, przesycona niesamowitym klimatem XIX-wiecznej Australii, książka, pełna jest ukrytych znaczeń, niedopowiedzeń oraz nieoczywistych odniesień. Richard Flanagan po mistrzowsku bawi się formą, eksperymentuje, tworząc z lektury, prawdziwą ucztę dla zmysłów. Księga ryb Williama Goulda to dzieło kompletne, które przeraża, fascynuje, ale przede wszystkim – zachwyca.

★★★★★★★★☆☆

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu


Czytaliście już Księgę ryb Williama Goulda?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)