wtorek, 29 listopada 2016

Podsumowanie miesiąca | Listopad 2016

Listopad w liczbach.



Listopad, podobnie jak październik, został całkowicie zdominowany przez obowiązki szkolne. Nauka, test, nauka, kartkówka, nauka, projekt, nauka, nauka, nauka. I tak cały miesiąc. Może odrobinę przesadzam, jednak nie ulega wątpliwościom, że w listopadzie nie miałem za dużo czasu wolnego. Tak jak w poprzednim miesiącu odbiło się to na ilości przeczytanych książek, tak w tym - zupełnie zaniedbałem blog. Przez ponad pół miesiąca nie opublikowałem niczego nowego... Jestem z tego powodu niezadowolony, jednak zwyczajnie nie miałem możliwości, by pisać częściej i więcej. Mam nadzieję, że w grudniu sytuacji się poprawi i w końcu znajdę trochę czasu zarówno na czytanie, jak i prowadzenie bloga.


W listopadzie przeczytałem:
  • Król - Szczepan Twardoch ★★★★★★★★☆☆ (recenzja)
  • Mnich - Matthew Gregory Lewis ★★★★★★★☆☆☆ (recenzja wkrótce)
  • Tortilla flat - John Stainbeck ★★★★★★★☆☆☆
  • Dziewczyny - Emma Cline ★★★★★★★★☆☆ (recenzja)
  • Siedem minut po północy - Patrick Ness ★★★★★★★★☆☆ (recenzja wkrótce)
  • Dom z witrażem - Żanna Słoniowska ★★★★★★☆☆☆☆

Najlepsza książka:
Po pierwsze - Król, czyli nowe oblicze Twardocha, który mimo wszystko trzyma klasę.
Po drugie - wzruszające i przejmujące Siedem minut po północy.
Po trzecie - fenomenalne Dziewczyny, które okazały się największym zaskoczeniem tego roku.

Najgorsza książka:
Dom z witrażem. Nie mogę powiedzieć, żebym się na tej książce całkowicie rozczarował, jednak nie ukrywam, że spodziewałem się czegoś więcej.


W listopadzie obejrzałem:
  • Prosta historia ★★★★★★★☆☆☆
  • Przypadek ★★★★★★★★☆☆
  • Tatarak ★★★★★★★★★☆
  • Trzy kolory: Niebieski ★★★★★★★★☆☆
  • Trzy kolory: Biały ★★★★★★★☆☆☆
  • Służąca ★★★★★★★★☆☆
  • Musimy porozmawiać o Kevinie ★★★★★★★★★☆
  • Mistrz ★★★★★★★☆☆☆
  • Frank ★★★★★★★☆☆☆
  • Tom ★★★★★★★☆☆☆
  • Miłość i śmierć ★★★★★★★★☆☆
  • Mr. Robot ★★★★★★★★☆☆

Najlepszy film:
Na uwagę zasługują zwłaszcza: Trzy kolory: Niebieski, Musimy porozmawiać o Kevinie oraz przede wszystkim Tatarak, czyli jeden z najlepszych polskich filmów, jakie obejrzałem w tym roku.

Najgorszy film:
Odrobinę zawiodłem się na Tomie - filmie jednego z moich ulubionych reżyserów, Xaviera Dolana, który tym razem zwyczajnie pogubił się w tym, do czego zmierza i co chce osiągnąć.


Na blogu pojawiły się recenzje książek:

Pozostałe posty:

TBR na grudzień:
  • Krótka historia siedmiu zabójstw - Marlon James
  • Muza - Jessie Burton
  • Everyman - Philip Roth

Dzisiaj rozpocząłem lekturę Krótkiej historii siedmiu zabójstw, dlatego to z tą książką spędzę początek grudnia. Biorąc pod uwagę jej gabaryty, obawiam się, że jeszcze długo się z nią nie rozstanę. Mimo że zapowiada się naprawdę dobrze, coś czuję, że nie będę w stanie jej szybko przeczytać. Natomiast na Muzę Jessie Burton mam ochotę od dnia, gdy za granicą ogłoszono datę jej premiery. Miniaturzystka tej autorki dopiero przede mną (choć już od kilku dobrych miesięcy stoi na półce), ale po tę powieść zamierzam sięgnąć już w grudniu. Za to Everyman będzie moim kolejnym spotkaniem z jednym z moich ulubionych obecnie pisarzy. Po Wzburzeniu i Kompleksie Portnoya, mam ochotę na jak najwięcej prozy Rotha, a ta powieść brzmi równie obiecująco, co poprzednie.


Dodatkowo:

  • Byłem na koncercie Fisz Emade Tworzywo w Rzeszowie. Mimo dość małego klubu, artystom udało się rozkręcić prawdziwą imprezę i stworzyć niesamowity klimat. Charakterystyczna muzyka Fisza i Emade, w której zakochałem się kilka miesięcy temu, świetnie sprawdziła się na scenie. Charyzma i klasa wykonawców są gwarancją koncertu na najwyższym poziomie.

Jak spędziliście listopad?
Ile książek udało Wam się przeczytać w tym miesiącu?

Piszcie w komentarzach :)

poniedziałek, 28 listopada 2016

Dziewczyny - Emma Cline

Hipnotyzujący, klimatyczny thriller!

 


Północna Kalifornia, koniec lat 60. XX wieku. Grupa młodych dziewczyn w parku przykuwa uwagę nastoletniej Eve - samotnej, skrytej nastolatki z "dobrej dzielnicy". Niedbały ubiór, potargane włosy, brak makijażu, głośny śmiech. To wszystko fascynuje i hipnotyzuje nastolatkę do tego stopnia, że bez zastanowienia postanawia za nimi iść. Wkrótce decyduje się zamieszkać wraz z nimi na opuszczonej farmie poza miastem, tym samym nieświadomie dołączając do tajemniczej sekty. Zaślepiona poczuciem wolności i nieskrępowania, całkowicie ulega wpływowi dziewczyn, widząc w nich szansę na odmienienie swojego życia. Wkrótce przekona się jednak, że jedna nieprzemyślana decyzja może pociągnąć ze sobą nieodwracalne konsekwencje...

Tytuł: Dziewczyny
Autor: Emma Cline
Wydawnictwo: Sonia Draga

Debiut Emmy Cline odbił się szerokim echem wśród krytyków literackich oraz czytelników na całym świecie. Dziewczyny, niejednokrotnie określane mianem objawienia roku, wywołały niemały szum oraz rozbudziły emocje wielu miłośników literatury. Zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia młodych dziewczyn, wzbudziła moje zainteresowanie na długo przed polską premierą. Kiedy więc nadszedł dzień, gdy pełen wysokich oczekiwań, w końcu mogłem zabrać się za lekturę, byłem bardzo podekscytowany. I, mimo że książkę mam już za sobą, ekscytacja ciągle nie zniknęła.

Szalone lata sześćdziesiąte XX wieku - czas hippisów, rewolucji seksualnej i wszechobecnych narkotyków. To także okres działalności Charlesa Mansona oraz założonej przez niego sekty, Rodziny. To właśnie członkowie tej grupy w 1969 roku wdarli się do kalifornijskiej posiadłości Romana Polańskiego oraz brutalnie zamordowali cztery osoby, w tym ciężarną żonę nieobecnego wtedy reżysera. Te wstrząsające wydarzenia z końca lat sześćdziesiątych, które do dziś budzą przerażenie, stały się inspiracją dla Emmy Cline do napisania swojej debiutanckiej książki. Mimo iż autorka zaznacza, że Dziewczyny to dzieło fikcyjne, a Wszelkie podobieństwo do prawdziwych wypadków, miejsc lub osób [...] jest całkowicie przypadkowe, to doskonale zdajemy sobie sprawę, co było pierwowzorem tych wydarzeń.

Skąpana w słońcu Kalifornia, tętniące życiem centrum miasta oraz tajemnicze, niezamieszkane peryferia. Emma Cline doskonale wykorzystała te elementy, kreując niesamowite tło dla swojej historii. Tym samym stworzyła unikalny klimat, który sprawia, że na czas lektury całkowicie przenosimy się do świata książki. Dziewczyny, niczym wehikuł czasu, przenoszą nas do schyłku lat sześćdziesiątych, na opuszczoną farmę w Północnej Kalifornii. Gęsta, przepełniona kalifornijskim słońcem i narkotycznymi oparami, atmosfera fascynuje i hipnotyzuje czytelnika do tego stopnia, że nie jest on w stanie oderwać się od lektury.

Budowa powieści w znacznej mierze oparta jest na głównej bohaterce - kilkunastoletniej Eve Boyd. To właśnie ta młodziutka dziewczyna jest naszym narratorem i to z jej perspektywy poznajemy wszystkie wydarzenia. Razem z nią przenosimy się z wygodnego domu w centrum miasta na zaniedbaną, brudną farmę na peryferiach oraz poznajemy kolejnych członków grupy. Z bliska obserwujemy, co dzieje się w jej głowie oraz z jakimi dylematami i problemami się zmaga. Jesteśmy świadkami jej przemiany z grzecznej, ułożonej dziewczynki na bezpruderyjną i niecofającą się przed niczym członkinie gangu.

Powieść Emmy Cline bez problemu mogłaby być porywającą opowieścią sensacyjną z mocno zarysowanym wątkiem kryminalnym. I jestem przekonany, że w tym wydaniu sprawdziłaby się całkiem przyzwoicie. Autorka poszła jednak o krok dalej i w swojej powieści położyła nacisk nie na wartką akcję, a na psychologię postaci. Porzuciła sensacyjne pościgi i mrożące krew w żyłach opisy na rzecz warstwy intelektualnej. Perfekcyjnie nakreśliła portrety każdego z bohaterów, tworząc postacie z krwi i kości. To właśnie ich motywy postępowania, podejmowane decyzje, sposób myślenia czy wzajemne relacje mają największy wpływ na rozwój wydarzeń i to one stanowią fundament tej powieści.

Dziewczyny Emmy Cline to hipnotyzujący, klimatyczny thriller psychologiczny, od którego nie sposób się uwolnić. To powieść o trudnym dorastaniu, młodzieńczych fascynacjach i potrzebie przynależności oraz bycia zauważonym. Północna Kalifornia końca lat sześćdziesiątych stanowi idealne tło dla historii oraz tworzy unikalny klimat, który hipnotyzuje i fascynuje czytelnika. Ta pozornie prosta historia w szczery i niepodkoloryzowany sposób ukazuje dylematy i problemy, z jakimi zmagają się młodzi ludzie. To opowiedziana niespiesznie, do bólu szczera opowieść, która niczego nie pomija, nie hiperbolizuje ani nie wygładza. Bezpretensjonalna, hipnotyzująca powieść.

★★★★★★★★☆☆
 
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga
http://www.soniadraga.pl/

Czytaliście już Dziewczyny?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

Piszcie w komentarzach :)

sobota, 12 listopada 2016

Król - Szczepan Twadorch

Nowe oblicze Szczepana Twardocha

 


Warszawa lat 30. XX wieku. Jakub Szapiro jest jednym z najlepszych żydowskich bokserów swoich czasów. Jego główną działalnością nie jest jednak sport, a wykonywanie rozkazów Kuma Kaplicy, przywódcy miejskiego gangu. Na jego polecenie bez skrupułów rozprawia się z wrogami, dłużnikami i nieprzyjaciółmi gangstera. Jego kolejnym zleceniem jest zamordowanie Naume Bernsztajna. Jakub Szapiro nie spodziewa się jednak, że właśnie ta sprawa całkowicie zmieni jego życie oraz położy się cieniem na jego dalszych losach.

Tytuł: Król
Autor: Szczepan Twardoch
Wydawnictwo: Literackie

Powszechnie wiadomo, że Szczepan Twardoch to jeden z moich ulubionych pisarzy. Twórczość tego pisarza wiele dla mnie znaczy, a jego książki zajmują specjalne miejsce w moim czytelniczym sercu. Nie ulega więc wątpliwościom, że z niecierpliwością wyczekiwałem najnowszej książki Twardocha - Króla. Pierwsze recenzje zwiastowały genialną lekturę na miarę Morfiny czy Dracha, a nawet od tych powieści lepszą. Zapowiada się na to, że książka powtórzy sukces swoich poprzedniczek. Jednakże jak w moich oczach wypadł Król?

Styl Szczepana Twardocha jest jedyny w swoim rodzaju. Oryginalny, niezwykle specyficzny, zwyczajnie nie do podrobienia. Przez niektórych nazywany "twardowszczyzną", jest wizytówką autora, jego unikatowym znakiem rozpoznawczym. Mieszanie narracji, liczne powtórzenia, zaburzona składnia, pełna swoboda i frywolność w interpunkcji i budowie zdań. Szczepan Twardoch wyłamuje się wszelkim schematom oraz wychodzi poza ramy zasad poprawności językowej. I za to go cenię. Jednakże w Królu ten charakterystyczny styl nie jest aż tak widoczny. Owszem, autor niejednokrotnie puszcza wodzę fantazji, jednak w przeważającej części wyraźnie się powstrzymuje...

Jednym z najważniejszych elementów Króla jest miasto. Przedwojenna Warszawa... a właściwie dwie Warszawy, żydowska oraz polska. W książce Szczepana Twardocha stolica żyje i nie jest jedynie tłem dla fabuły, a pełnoprawnym bohaterem. Ciemne zakamarki, podejrzane uliczki, przedwojenne kamienice tworzą unikalny klimat, który sprawia, że myślami całkowicie przenosimy się do Warszawy i razem z bohaterami przemierzamy jej zakamarki oraz poznajemy kolejnych mieszkańców. W porównaniu z Morfiną Twardocha, Król wypada pod tym względem jeszcze lepiej, co w zestawieniu z tamtą książką, daje pełen obraz Warszawy tamtych lat.

Szczepan Twardoch w mistrzowski sposób sportretował dwie grupy zamieszkujące ówczesną Warszawę - Żydów oraz Polaków. Społeczności, które na ogół się tolerują, nie zawsze jednak żyją ze sobą w pełnej zgodzie i spokoju. Częste sprzeczki i zatargi nie pozwalają żadnej z grup zapomnieć o wzajemnej wrogości. Autor po mistrzowsku ukazuje, często bardzo zawiłe, relacje między Polakami i Żydami. Czyniąc głównego bohatera żydem, wskazuje na to, co czuje i z jakimi rozterkami zmaga się większość wyznawców tej religii. Próby zdefiniowania swojej przynależności narodowej oraz trudności z asymilacją czy konieczność określenia swojej tożsamości ciążą nad żydowskimi mieszkańcami Warszawy od zawsze.

Jeśli miałbym porównać Króla do wcześniejszych powieści autora, określiłbym ją jako najbardziej konwencjonalną i najłatwiejszą w odbiorze. Szczepan Twardoch odchodzi nieco od utartej formuły, jaką zaprezentował w Morfinie, Drachu czy Wiecznym Grunwaldzie. Proponuje coś nowego, nieco innego. W pewnym stopniu porzuca charakterystyczne dla siebie szaleństwo, na rzecz zwartej fabuły oraz tradycyjnej formy przekazu. Powoduje to, że Król jest nad wyraz "normalny", jak na tego autora. To ciągle bardzo osobliwa i nietypowa powieść, jednak z pewnością nie aż tak charakterystyczna i oryginalna, jak choćby Drach.

Król Szczepana Twardocha to inteligentna, doskonale przemyślana i misternie dopracowana powieść pełna nieoczywistości i niedopowiedzeń. Autor ponownie eksperymentuje i zaskakuje, proponując coś zgoła innego od tego, co mogliśmy obserwować w jego wcześniejszych powieściach. Król, mimo że już nie tak frywolny i niekonwencjonalny, ciągle jest niezwykle wartościowy i zmuszający do refleksji. Określenie tożsamości narodowej, patriotyzm czy poświęcenie na rzecz grupy - Szczepan Twardoch umiejętnie porusza te tematy, wywołując bardzo ważną dyskusje, zwłaszcza jeśli rozpatrzymy ją w odniesieniu do obecnej sytuacji naszego kraju. Warto poznać prozę tego autora, a Król będzie idealny na początek.

★★★★★★★★☆☆

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu
 
Czytaliście już Króla?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?
Piszcie w komentarzach :)

piątek, 4 listopada 2016

Podsumowanie miesiąca | Październik 2016

Październik w liczbach

 


Październik był miesiącem, kiedy szkoła całkowicie się rozkręciła. Coraz więcej obowiązków i ciągłe uczenie się do sprawdzianów sprawiły, że czasu na czytanie zostało niewiele. Poskutkowało to tym, że w zeszłym miesiącu przeczytałem zaledwie cztery książki. Co więcej, jedna z nich zajęła mi prawie dwa tygodnie... Mimo wszystko, muszę przyznać, że jestem zadowolony z przebiegu października. Brałem udział w trzech świetnych wydarzeniach kulturalnych oraz obejrzałem kilka naprawdę dobrych filmów, także chyba nie mogę narzekać.


W październiku przeczytałem:
  • Ślady - Jakub Małecki ★★★★★★★★☆☆ (recenzja)
  • Godziny - Michael Cunningham ★★★★★★★☆☆☆
  • Wszystko, co lśni - Eleanor Catton ★★★★★★★★★☆
  • Pan Tadeusz - Adam Mickiewicz


Najlepsza książka:
Mimo cudownych Śladów, prym trzeba oddać Wszystko, co lśni Eleanor Catton. Monumentalna, wybitna powieść!

Najgorsza książka:
Jestem zdania, że epopei narodowej, jaką jest Pan Tadeusz, nie powinno się oceniać, dlatego zostawię ten punkt bez odpowiedzi...


W październiku obejrzałem:
  • Tylko kochankowie przeżyją ★★★★★★★☆☆☆
  • Boyhood ★★★★★★★★★☆
  • Miłość ★★★★★★★★★☆
  • Dzieciństwo wodza ★★★★★★★★☆☆
  • Mechaniczna pomarańcza ★★★★★★★★★☆
  • Fantastyczny Pan Lis ★★★★★★★★☆☆
  • Antychryst ★★★★★★★★☆☆
  • To nie jest kraj dla starych ludzi ★★★★★★★★☆☆
  • Fargo ★★★★★★★☆☆☆
  • Boogie Nights ★★★★★★★★☆☆
  • Funny Games ★★★★★★★★☆☆
  • Wołyń ★★★★★★★★☆☆
  • Leon Zawodowiec ★★★★★★★★☆☆
  • Hardkor Disko ★★★★★★★☆☆☆
  • Nieustające wakacje ★★★★★★☆☆☆☆
  • Amelia ★★★★★★★★★★
  • Anomalisa ★★★★★★★☆☆☆
  • Mama ★★★★★★★★☆☆
  • Ostatnia rodzina ★★★★★★★☆☆☆
  • Samotny mężczyzna ★★★★★★★★☆☆
  • Dwunastu gniewnych ludzi ★★★★★★★★★★

 
Najlepszy film/serial:
Październik obfitował w wiele świetnych produkcji, jednak na uwagę zasługują przede wszystkim: Miłość, Amelia, Mechaniczna pomarańcza, Dwunastu gniewnych ludzi oraz Mama.

Najgorszy film/serial:
Nieustające wakacje. Mogę tylko powiedzieć, że moje pierwsze spotkanie z Jimem Jarmuschem nie należało do najbardziej udanych.


Na blogu pojawiły się recenzje książek:

Pozostałe posty:

TBR na listopad:
  • Mnich - Matthew Gregory Lewis
  • Dziewczyny - Emma Cline
  • Siedem minut po północy - Patrick Ness


Spotkanie z literaturą osiemnastego wieku zapewni mi Mnich Lewisa. Muszę przyznać, że nie słyszałem wcześniej za dużo o tej powieści. Mam jednak nadzieję, że jej lektura pozwoli mi przenieść się w przeszłość i poczuć klimat epoki. Dziewczyny Emmy Cline intrygują mnie już od jakiegoś czasu. Słyszałem o nich dużo dobrego, dlatego liczę na porządny kawał literatury. Natomiast Siedem minut po północy nie udało mi się przeczytać w październiku, dlatego mam nadzieję, że w listopadzie w końcu to zrobię. Na szczęście, książka nie jest długa, dlatego myślę, że dość szybko się z nią uporam.


Dodatkowo:
  • Byłem na Targach Książki w Krakowie. Tegoroczna edycja, podobnie jak poprzednia, bardzo mi się podobała. Mimo że ludzi było jeszcze więcej, miło wspominam ostatnią sobotę. Udało mi się porozmawiać z autorami, na których spotkaniu najbardziej mi zależało, także jestem zadowolony.
    Dajcie znać, czy chcielibyście przeczytać moja relację z tegorocznych targów.
  • Brałem udział w Festiwalu Conrada. Uczestniczyłem w kilku ciekawych spotkaniach oraz miałem przyjemność wysłuchania wywiadów z wybitnymi autorami. Zapadły mi w pamięć przede wszystkim spotkania z Richardem Flanaganem, Eleanor Catton oraz ze Szczepanem Twardochem.
  • Byłem na koncercie Brodki - jednej z najbardziej cenionych i lubianych przeze mnie artystek. Uwielbiam jej najnowszy album, Clashes, dlatego nie mogłem sobie odmówić udziału w koncercie promującym właśnie tę płytę. Wnętrze Filharmonii Podkarpackiej okazało się idealnym miejscem na taki występ. Niesamowity wokal, świetna kilkunastoosobowa orkiestra, oprawa wizualna na najwyższym poziomie. Istna uczta dla ucha i oka.

Jak spędziliście październik?
Ile książek udało się wam przeczytać w tym miesiącu? 

Piszcie w komentarzach :)