wtorek, 11 kwietnia 2017

TBR | Wiosna 2017

Moje plany czytelnicze na wiosnę.



Wiosna rozpoczęła się na dobre, dlatego to chyba najwyższa pora, by zrobić plany czytelnicze na najbliższe miesiące. Nie utożsamiam pór roku z danymi gatunkami literackimi, nie mam również "nastroju" na określone tytuły; lubię jednak wybierać kilka książek, po które sięgnę w najbliższym czasie. To dobra okazja, by prześledzić zapowiedzi wydawnicze oraz przyjrzeć się swoim półkom (zawsze znajdzie się jakaś powieść, o której zapomnieliśmy, a po którą od dawna chcieliśmy sięgnąć). Co prawda zazwyczaj nie udaje mi się przeczytać wszystkich pozycji, które wybiorę, jednak nie powstrzymuje mnie to przed robieniem takich list. I właśnie dlatego również na wiosnę postanowiłem wybrać 9 książek, po które będę chciał sięgnąć "w pierwszej kolejności".

Jednak najpierw - rozliczenie zimowego TBR'u (link):

Przeczytane:
  • Muza - Jessie Burton
  • Lalka - Bolesław Prus
  • Folwark zwierzęcy - George Orwell
  • Szklany klosz - Sylvia Plath
  • Prawiek i inne czasy - Olga Tokarczuk
  • Harry Potter i Przeklęte Dziecko - J.K.Rowling, J.Thorne, J.Tiffany

Nieprzeczytane:
  • Everyman - Philip Roth
  • Kocia kołyska - Kurt Vonnegut
  • Portret Doriana Graya - Oscar Wilde

Tym razem poszło mi zdecydowanie lepiej niż poprzednio, z czego bardzo się cieszę. Najbardziej szkoda mi Portretu Doriana Graya, po którego sięgałem kilkukrotnie i za każdym razem coś mnie powstrzymywało od dalszej lektury. Jestem jednak pewien, że jeszcze powrócę do tego tytułu.


Tak oto prezentuje się mój wiosenny TBR:


Po fenomenalnej książce Fatum i furia, którą miałem okazję przeczytać w zeszłym roku, ogromnie nie mogę się doczekać następnej powieści tej autorki - Arkadii. Szykuje się równie genialna i wyjątkowa lektura... Teatr Sabata i Ściana burz to kolejne z nadchodzących premier, na które mam wielką ochotę. Pierwsza z nich będzie kolejnym spotkaniem z twórczością Philipa Rotha - jednego z moich ulubionych pisarzy, a druga kontynuacją najlepszej książki fantasy, jaką przeczytałem w zeszłym roku (Królowie Dary). Dosłownie kilka dni temu obejrzałem ostatni odcinek znakomitego serialu Big Little Lies (Wielkie kłamstewka), i mimo że początkowo nie zamierzałem tego robić, postanowiłem sięgnąć po literacki pierwowzór. Przekonam się, czy jest on równie dobry, co jego ekranizacja. Po przeczytaniu oraz obejrzeniu Godzin, przyszła pora na zapoznanie się z największą inspiracją tych dzieł, jakim jest Pani Dalloway Virginii Woolf. Mam nadzieję, że tej wiosny uda mi się nareszcie sięgnąć po ten klasyk. Z kolei Jeszcze jeden oddech ma być odpoczynkiem od beletrystyki, a tym samym moim kolejnym podejściem do literatury faktu. Natomiast pozostałe tytuły (Przekleństwa niewinności, Stacja jedenaście, Genialna przyjaciółka) to po prostu książki, które już od dłuższego czasu mnie interesowały, a po które nigdy nie miałem okazji sięgnąć. Może teraz w końcu uda mi się za nie zabrać.


Tworzycie tego typu listy czy wybieracie książki na bieżąco?
Jakie są wasze plany czytelnicze na wiosnę?

sobota, 8 kwietnia 2017

Pragnienie - Richard Flanagan

Wysmakowana opowieść o ludzkich pragnieniach



Rok 1841. Brytyjski odkrywca sir John Franklin przeprowadza się z żoną, Lady Jane, do kolonii karnej - Ziemi van Diemena. Zachwyceni kilkuletnią Aborygenką, postanawiają ją adoptować oraz wychować. Kilkanaście lat później sir John Franklin wyrusza z załogą na wyprawę morską, z której nikt nie wraca. W Anglii pojawiają się doniesienia o kanibalizmie, którego rzekomo mieli się dopuścić członkowie eskapady, w tym sam Franklin. Opinia publiczna jest wstrząśnięta, a Lady Jane, chcąc ocalić reputację męża, prosi o pomoc Charlesa Dickensa. Sławny pisarz tworzy sztukę zainspirowaną wyprawą, próbując podważyć stawiane zarzuty.

Tytuł: Pragnienie
Autor: Richard Flanagan
Wydawnictwo: Literackie

Z prozą Richarda Flanagana po raz pierwszy spotkałem się przy okazji lektury Księgi ryb Williama Goulda. Powieść zrobiła na mnie spore wrażenie oraz urzekła swoją osobliwością, delikatnością oraz ilością nawiązań i metafor. Kiedy pojawiła się okazja, by sięgnąć po Pragnienie, nie zastanawiałem się długo. Mimo że Ścieżki północy, najbardziej znaną powieść Flanagana, mam jeszcze przed sobą, nie mogłem sobie odmówić lektury tej książki. Teraz mogę powiedzieć, że nie tylko dostarczyła mi ona nowych literackich doznań, ale utwierdziła w przekonaniu, że warto poznawać twórczość tego autora.

Dziewiętnastowieczna Anglia, zatłoczone ulice Londynu i brudne dzielnice przemysłowe. Z drugiej strony natomiast nieodkryta Ziemia van Diemena, dzika natura i nieznający cywilizacji Aborygeni. Dwa zupełnie odmienne światy, które nijak do siebie nie przystają, a które Richard Flanagan połączył na kartach swojej powieści.  Australijski pisarz umiejętnie wykorzystał te dwie scenerie, tworząc wielobarwny i multikulturowy obraz ówczesnego świata. Obraz, który jednocześnie zachwyca swoją różnorodnością i pięknem oraz przeraża okrucieństwem i niesprawiedliwością.

Fundamentem i najważniejszą częścią Pragnienia są emocje. Te najgłębiej skrywane, najmocniejsze i najbardziej osobiste. Pierwotne pragnienia, odruchy i zachowania, które motywują większość naszych decyzji i działań. Flanagan zastanawia się, czy mamy na nie jakikolwiek wpływ, czy jesteśmy w stanie nad nimi zapanować. W jakim stopniu sami decydujemy o własnych uczuciach, a na ile są one uwarunkowane przez nasze sumienie i podświadome zachowania. Autor zadaje sporo niełatwych pytań i zmusza nas do refleksji, jednocześnie nie sugerując żadnej odpowiedzi. Do końca mamy swobodę w osądzie oraz możliwość wyrobienia własnej opinii.

Pomimo sporego ładunku emocjonalnego oraz wagi poruszanych tematów, powieść czyta się niezwykle przyjemnie i stosunkowo łatwo. Nie wiem jednak do końca, na ile jest to zasługa autora, a na ile kwestia tego, że ta historia zwyczajnie mną nie wstrząsnęła. Owszem, książka zmusza do refleksji oraz wywołuje liczne emocje, jednak na stosunkowo małą skalę. Sprawia to, że kilka dni po zakończeniu lektury nie czujemy się z nią w żaden sposób związani. Jest to oczywiście moje subiektywne odczucie, jednak mam wrażenie, że można było z tej historii wydobyć jeszcze więcej. Flanagan stworzył niezwykłą, pełną uczuć opowieść, jednak niestety nie wykorzystał w pełni jej potencjału.

Pragnienie Ricgarda Flanagana to poruszająca powieść o najgłębiej skrywanych przez nas pragnieniach oraz pożądaniach. Opowieść o poszukiwaniu swojej prawdziwej natury oraz próbie zdefiniowania własnego sumienia. Pisarz zadaje sporo trudnych i nieoczywistych pytań, tym samym zmuszając nas do refleksji oraz przyjrzenia się sobie. Z niezwykłym wyczuciem i smakiem połączył przejmującą historię z wartkim tempem oraz przyjemnym stylem, sprawiając, że powieść czyta się jednym tchem. Nawet jeśli nie jest to aż tak wstrząsająca książka, jaka mogłaby być, to nie można odmówić jej emocjonalności oraz szczerości. Doskonała do rozpoczęcia przygody z twórczością Flanagana!

★★★★★★★☆☆☆

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Czytaliście już Pragnienie?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

wtorek, 4 kwietnia 2017

Book Haul | Luty + Marzec 2017

Nowe tytuły na moich półkach



Pod koniec zeszłego roku, postanowiłem ograniczyć kupowanie książek. I jak dotąd, udaje mi się to zrealizować! Świadczą o tym chociażby ostatnie dwa miesiące, podczas których kupiłem jedynie cztery książki (co jak na mnie jest naprawdę niezłym wynikiem). Dzięki temu udało mi się nadrobić parę tytułów z mojej biblioteczki oraz przeczytać kilka klasyków z biblioteki, na które od dawna miałem ochotę. Poza tym, nie ma co ukrywać - moje półki też odetchnęły. Miejsca na nich ciągle brak, jednak przynajmniej nie dochodzą kolejne tomiszcza, z którymi nie wiadomo co zrobić. Słowem - same korzyści. Niemniej jednak na przestrzeni lutego i marca trafiło do mnie 7 nowych książek...

  • Konające zwierzę - Philip Roth 
  • Kompleks Portnoya - Philip Roth
  • Wielkie kłamstewka - Liane Moriarty
  • Endgame. Reguły gry - James Frey
  • Sońka - Ignacy Karpowicz
  • Frankenstein - Mary Shelley
  • Wieloryby i ćmy - Szczepan Twardoch

Konające zwierzę oraz Kompleks Portnoya, czyli kolejne już powieści Philipa Rotha na mojej półce. Oba tytuły mam już za sobą i oba zrobiły na mnie spore wrażenie. To odważna oraz niezwykle szczera proza, która wymaga od czytelnika emocjonalnego zaangażowania. Kiedy kilka tygodni temu zobaczyłem pierwszy odcinek Big Little Lies (Wielkie kłamstewka), od razu wiedziałem, że będę chciał sięgnąć po literacki pierwowzór. Okazja na jego zdobycie natrafiła się dość niespodziewanie, bo w konkursie na Facebooku. W którym udało mi się wygrać. Reguły gry, czyli trzeci tom serii Endgame, to egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa SQN. Jestem właśnie w trakcie jego lektury, i mimo że nie pamiętam za dużo z poprzednich części, książkę czyta mi się niezwykle przyjemnie i szybko. Następnie udało mi się kupić powieść, na którą już od dawna miałem ochotę, a mianowicie Sońkę Ignacego Karpowicza. Nie mogłem się powstrzymać, dlatego przeczytałem ją właściwie od razu i powiem jedno - warto. Razem z tą książką zamówiłem również Wieloryby i ćmy Szczepana Twardocha, czyli dzienniki tego właśnie autora. Jako że Twardoch to jeden z moich ulubionych pisarzy, jestem niezwykle ciekawy tej lektury. Na koniec - Frankenstein Marry Shelley, egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Vesper. Książka już przeczytana, dlatego w tym miesiącu możecie spodziewać się recenzji.

Ile książek trafiło do was w tym miesiącu?
O jakie tytuły wzbogaciła się ostatnio wasza biblioteczka?

sobota, 1 kwietnia 2017

Podsumowanie miesiąca | Luty + Marzec 2017

Po dwumiesięcznej przerwie...



Jak pewnie część z Was zdążyła zauważyć, nie było mnie tu trochę. Przez dwa ostatnie miesiące, na blogu nie pojawił się żaden tekst, a na moich profilach społecznościowych panowała cisza. Nie mam zamiaru się usprawiedliwiać ani przepraszać, jednak wydaje mi się, że należy się Wam, czytelnikom, kilka słów wyjaśnienia. Powodów przerwy było kilka, jednak najważniejsze z nich to po prostu przemęczenie. O ile prowadzenie bloga sprawia mi dużo przyjemności i satysfakcji, o tyle jest ono jednocześnie niezwykle czasochłonne. Od jakiegoś czasu zwyczajnie brakowało mi czasu na inne rzeczy niż szkoła i blog, dlatego postanowiłem odpocząć. Na dwa miesiące zawiesiłem działalność strony i skupiłem się na innych rzeczach... Jednak teraz wracam. Nie umiem powiedzieć, na ile regularnie będą pojawiać się posty, jednak mam nadzieję, że uda mi się zachować pewną systematyczność...


W lutym i marcu przeczytałem:
  • Sońka - Ignacy Karpowicz ★★★★★★★★☆☆ (recenzja)
  • Konające zwierzę - Philip Roth ★★★★★★★★☆☆
  • Zbrodnia i kara - Fiodor Dostojewski ★★★★★★★☆☆☆
  • W krainie czarów - Sylwia Chutnik ★★★★★★★★☆☆ (recenzja)
  • Polska odwraca oczy - Justyna Kopińska ★★★★★★★☆☆☆
  • Opowieść podręcznej - Margaret Atwood ★★★★★★★★☆☆
  • Pragnienie - Richard Flanagan ★★★★★★★☆☆☆ (recenzja wkrótce)
  • Frankenstein - Mary Shelley ★★★★★★★★☆☆ (recenzja wkrótce)
  • Pod mocnym aniołem - Jerzy Pilch ★★★★★★★☆☆☆
  • Mute - D. Wojda, S. Skrobol, B. Sztybor ★★★★★★☆☆☆☆

Ostatnie dwa miesiące stały pod znakiem dobrych i bardzo dobrych książek. Część z nich mnie zaskoczyła, a część pozostawiła po sobie pewien niedosyt, jednak żadna nie zawiodła lub rozczarowała. Zaczęło się od odważnej i szczerej Opowieści podręcznej, która zrobiła na mnie niemałe wrażenie oraz niejako zmieniała sposób, w jaki postrzegam teraz różne rzeczy. Następnie przyszła pora na trzy tytuły, które zostawiły po sobie niedosyt. Pragnienie, moja druga książka Richarda Flanagana, podobała mi się, jednak mam wrażenie, że autor nie wykorzystał w pełni jej potencjału. Polska odwraca oczy, pierwszy reportaż tego roku, niejednokrotnie przeraża, bulwersuje i budzi sporo emocji, jednak jednocześnie jest bardzo nierówny. Z kolei Mute, rzadko czytana przeze mnie powieść graficzna, zachwyca stroną wizualną, jednak sama treść się gdzieś w tym wszystkim gubi. SońkaW krainie czarów i Pod mocnym aniołem to pierwsze spotkania kolejno z Karpowiczem, Chutnik i Pilchem. I to spotkania niezwykle udane! Każda z tych książek to wymagająca, głęboka i zapadająca w pamięć proza. W międzyczasie postanowiłem powrócić do jednego z moich największych odkryć zeszłego roku, a mianowicie Philipa Rotha; Konające zwierzę jedynie utwierdziło mnie w przekonaniu o jego wielkości. Wybitna lektura! Na koniec dwa klasyki - Zbrodnia i kara oraz Frankenstein. Oba dzieła wywarły na mnie spore wrażenie, jednak muszę przyznać, że to ten drugi tytuł bardziej zapadł mi w pamięć. Niemniej jednak, mam nadzieję wrócić kiedyś do każdego z nich.


W lutym i marcu obejrzałem m.in.:
  • Moonlight ★★★★★★★★☆☆
  • Pokot ★★★★☆☆☆☆☆☆
  • Przełamując fale ★★★★★★★★☆☆
  • Elle ★★★★★★★☆☆☆
  • Pianistka ★★★★★★★★☆☆
  • Kawa i papierosy ★★★★★★☆☆☆☆
  • Przerwana lekcja muzyki ★★★★★★★★☆☆
  • Dzikość serca ★★★★★★★★☆☆
  • Nieodwracalne ★★★★★★★☆☆☆
  • To tylko koniec świata ★★★★★★★☆☆☆
  • Pokój ★★★★★★★★☆☆
  • Jackie ★★★★★★☆☆☆☆
  • Nowy początek ★★★★★★★★☆☆
  • Godziny ★★★★★★★☆☆☆
  • Zwierzęta nocy ★★★★★★★★☆☆
  • Podziemny krąg ★★★★★★★★★☆
  • Big Little Lies ★★★★★★★★☆☆

Pod względem filmowym, luty i marzec wypadają całkiem dobrze, choć nie obyło się bez kilku rozczarowań. Zdecydowanie największym z nich jest Pokot, na którym (stwierdzam to z przykrością) bardzo się zawiodłem. Pod względem fabularnym nie mam większych zarzutów, jednak sposób przedstawienia historii oraz scenariusz pozostawiają sporo do życzenia. Pewien niedosyt odczuwam także po Jackie oraz Kawie i papierosach... Natomiast jeśli chodzi o pozytywne zaskoczenia, to chciałbym wyróżnić przede wszystkim Nowy początek, który okazał się niespodziewanie dobrym kinem sci-fi oraz Przerwaną lekcję muzyki, która wywołała u mnie sporo silnych emocji. Przełamując fale Larsa von Triera oraz Pianistka Michaela Hanekego to z kolei genialne, lecz trudne, ciężkie i wymagające filmy; raczej dla miłośników tych reżyserów. Na uwagę zasługują również: Moonlight, Pokój oraz Zwierzęta nocy. Trzy zupełnie różne produkcje, a każda z nich na swój sposób wyjątkowa i wpływająca na widza. Jednakże tytuł najlepszego, obejrzanego przeze mnie ostatnio, filmu trafia do Fight Clubu (Podziemny krąg). Kino najwyższej klasy!


Oprócz tego:
  • Koncert Domowych Melodii
    To jeden z najciekawszych, najbardziej intrygujących i oryginalnych, a zarazem moich ulubionych, zespołów muzycznych. Proste i klasyczne, a jednocześnie zawierające sporą dawkę fantazji, melodie w połączeniu ze szczerymi tekstami prosto z serca dają niezwykłe i jedyne w swoim rodzaju utwory. Grupa znana jest z żywiołowych i iście szalonych występów oraz świetnego kontaktu z publicznością, o czym mogłem się przekonać na ich ostatnim koncercie w Rzeszowie. Chciałbym to kiedyś powtórzyć!
  • Koncert Mikromusic
    Zespół wystąpił w Rzeszowie w nieco okrojonej wersji pod postacią Mikromusic Trio. Wykonał te znane i mniej znane utwory ze swojego repertuaru w nowych aranżacjach, którym wiernie przewodził nieziemski, hipnotyzujący głos Natalii Grosiak. Ich koncert w Rzeszowie był niezwykle kameralny, dzięki czemu miało się poczucie pewnej intymności oraz bliskości z zespołem. Odprężenie przy kojących dźwiękach Mikromusic to z pewnością jeden z najlepszych sposobów na spędzenie wieczoru.
fot. Jakub Dworak (po lewej), Grzegorz Bukała (po prawej)

Jak spędziliście luty i marzec?
Ile książek udało Wam się przeczytać?