sobota, 1 kwietnia 2017

Podsumowanie miesiąca | Luty + Marzec 2017

Po dwumiesięcznej przerwie...



Jak pewnie część z Was zdążyła zauważyć, nie było mnie tu trochę. Przez dwa ostatnie miesiące, na blogu nie pojawił się żaden tekst, a na moich profilach społecznościowych panowała cisza. Nie mam zamiaru się usprawiedliwiać ani przepraszać, jednak wydaje mi się, że należy się Wam, czytelnikom, kilka słów wyjaśnienia. Powodów przerwy było kilka, jednak najważniejsze z nich to po prostu przemęczenie. O ile prowadzenie bloga sprawia mi dużo przyjemności i satysfakcji, o tyle jest ono jednocześnie niezwykle czasochłonne. Od jakiegoś czasu zwyczajnie brakowało mi czasu na inne rzeczy niż szkoła i blog, dlatego postanowiłem odpocząć. Na dwa miesiące zawiesiłem działalność strony i skupiłem się na innych rzeczach... Jednak teraz wracam. Nie umiem powiedzieć, na ile regularnie będą pojawiać się posty, jednak mam nadzieję, że uda mi się zachować pewną systematyczność...


W lutym i marcu przeczytałem:
  • Sońka - Ignacy Karpowicz ★★★★★★★★☆☆ (recenzja)
  • Konające zwierzę - Philip Roth ★★★★★★★★☆☆
  • Zbrodnia i kara - Fiodor Dostojewski ★★★★★★★☆☆☆
  • W krainie czarów - Sylwia Chutnik ★★★★★★★★☆☆ (recenzja)
  • Polska odwraca oczy - Justyna Kopińska ★★★★★★★☆☆☆
  • Opowieść podręcznej - Margaret Atwood ★★★★★★★★☆☆
  • Pragnienie - Richard Flanagan ★★★★★★★☆☆☆ (recenzja wkrótce)
  • Frankenstein - Mary Shelley ★★★★★★★★☆☆ (recenzja wkrótce)
  • Pod mocnym aniołem - Jerzy Pilch ★★★★★★★☆☆☆
  • Mute - D. Wojda, S. Skrobol, B. Sztybor ★★★★★★☆☆☆☆

Ostatnie dwa miesiące stały pod znakiem dobrych i bardzo dobrych książek. Część z nich mnie zaskoczyła, a część pozostawiła po sobie pewien niedosyt, jednak żadna nie zawiodła lub rozczarowała. Zaczęło się od odważnej i szczerej Opowieści podręcznej, która zrobiła na mnie niemałe wrażenie oraz niejako zmieniała sposób, w jaki postrzegam teraz różne rzeczy. Następnie przyszła pora na trzy tytuły, które zostawiły po sobie niedosyt. Pragnienie, moja druga książka Richarda Flanagana, podobała mi się, jednak mam wrażenie, że autor nie wykorzystał w pełni jej potencjału. Polska odwraca oczy, pierwszy reportaż tego roku, niejednokrotnie przeraża, bulwersuje i budzi sporo emocji, jednak jednocześnie jest bardzo nierówny. Z kolei Mute, rzadko czytana przeze mnie powieść graficzna, zachwyca stroną wizualną, jednak sama treść się gdzieś w tym wszystkim gubi. SońkaW krainie czarów i Pod mocnym aniołem to pierwsze spotkania kolejno z Karpowiczem, Chutnik i Pilchem. I to spotkania niezwykle udane! Każda z tych książek to wymagająca, głęboka i zapadająca w pamięć proza. W międzyczasie postanowiłem powrócić do jednego z moich największych odkryć zeszłego roku, a mianowicie Philipa Rotha; Konające zwierzę jedynie utwierdziło mnie w przekonaniu o jego wielkości. Wybitna lektura! Na koniec dwa klasyki - Zbrodnia i kara oraz Frankenstein. Oba dzieła wywarły na mnie spore wrażenie, jednak muszę przyznać, że to ten drugi tytuł bardziej zapadł mi w pamięć. Niemniej jednak, mam nadzieję wrócić kiedyś do każdego z nich.


W lutym i marcu obejrzałem m.in.:
  • Moonlight ★★★★★★★★☆☆
  • Pokot ★★★★☆☆☆☆☆☆
  • Przełamując fale ★★★★★★★★☆☆
  • Elle ★★★★★★★☆☆☆
  • Pianistka ★★★★★★★★☆☆
  • Kawa i papierosy ★★★★★★☆☆☆☆
  • Przerwana lekcja muzyki ★★★★★★★★☆☆
  • Dzikość serca ★★★★★★★★☆☆
  • Nieodwracalne ★★★★★★★☆☆☆
  • To tylko koniec świata ★★★★★★★☆☆☆
  • Pokój ★★★★★★★★☆☆
  • Jackie ★★★★★★☆☆☆☆
  • Nowy początek ★★★★★★★★☆☆
  • Godziny ★★★★★★★☆☆☆
  • Zwierzęta nocy ★★★★★★★★☆☆
  • Podziemny krąg ★★★★★★★★★☆
  • Big Little Lies ★★★★★★★★☆☆

Pod względem filmowym, luty i marzec wypadają całkiem dobrze, choć nie obyło się bez kilku rozczarowań. Zdecydowanie największym z nich jest Pokot, na którym (stwierdzam to z przykrością) bardzo się zawiodłem. Pod względem fabularnym nie mam większych zarzutów, jednak sposób przedstawienia historii oraz scenariusz pozostawiają sporo do życzenia. Pewien niedosyt odczuwam także po Jackie oraz Kawie i papierosach... Natomiast jeśli chodzi o pozytywne zaskoczenia, to chciałbym wyróżnić przede wszystkim Nowy początek, który okazał się niespodziewanie dobrym kinem sci-fi oraz Przerwaną lekcję muzyki, która wywołała u mnie sporo silnych emocji. Przełamując fale Larsa von Triera oraz Pianistka Michaela Hanekego to z kolei genialne, lecz trudne, ciężkie i wymagające filmy; raczej dla miłośników tych reżyserów. Na uwagę zasługują również: Moonlight, Pokój oraz Zwierzęta nocy. Trzy zupełnie różne produkcje, a każda z nich na swój sposób wyjątkowa i wpływająca na widza. Jednakże tytuł najlepszego, obejrzanego przeze mnie ostatnio, filmu trafia do Fight Clubu (Podziemny krąg). Kino najwyższej klasy!


Oprócz tego:
  • Koncert Domowych Melodii
    To jeden z najciekawszych, najbardziej intrygujących i oryginalnych, a zarazem moich ulubionych, zespołów muzycznych. Proste i klasyczne, a jednocześnie zawierające sporą dawkę fantazji, melodie w połączeniu ze szczerymi tekstami prosto z serca dają niezwykłe i jedyne w swoim rodzaju utwory. Grupa znana jest z żywiołowych i iście szalonych występów oraz świetnego kontaktu z publicznością, o czym mogłem się przekonać na ich ostatnim koncercie w Rzeszowie. Chciałbym to kiedyś powtórzyć!
  • Koncert Mikromusic
    Zespół wystąpił w Rzeszowie w nieco okrojonej wersji pod postacią Mikromusic Trio. Wykonał te znane i mniej znane utwory ze swojego repertuaru w nowych aranżacjach, którym wiernie przewodził nieziemski, hipnotyzujący głos Natalii Grosiak. Ich koncert w Rzeszowie był niezwykle kameralny, dzięki czemu miało się poczucie pewnej intymności oraz bliskości z zespołem. Odprężenie przy kojących dźwiękach Mikromusic to z pewnością jeden z najlepszych sposobów na spędzenie wieczoru.
fot. Jakub Dworak (po lewej), Grzegorz Bukała (po prawej)

Jak spędziliście luty i marzec?
Ile książek udało Wam się przeczytać?

4 komentarze:

  1. "Jackie" była dla mnie bardzo "meh", "Pokój" zaś uwielbiam :) A to spory komplement, biorąc pod uwagę, że nie przepadam za dramatami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Interesujący miesiąc!
    Znam tylko kilka książek i filmów, ale się nadrobi :P
    Szczególnie Moonlight
    P.S.Coś nowego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że wróciłeś - od czas do czasu zaglądałam do Ciebie i zastanawiałam się, co też się dzieje, że nic nie piszesz. Rozumiem Twoje powody, ja też zwolniłam teraz obroty, ale mam nadzieję, że jednak raz na jakiś czas recenzja się u Ciebie pojawi.
    Cieszę się, że Atwood Ci się spodobała. "Opowieść podręcznej" to niezwykle mądra powieść, choć dla mnie bardzo bolesna. W dzisiejszych realiach - zbyt żywa. Bardzo podoba mi się też Twoja ocena "Fight clubu". Przez długi czas był to jeden z moich ulubionych filmów i nadal pozostaje dla mnie ważny (pisałam o nim nawet pracę maturalną ;)).

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo bogate ostatnie dwa miesiące miałeś :)
    Z wymienionych przez Ciebie filmów oglądałam tylko trzy - "Nowy początek", "Fight Club" oraz "Godziny". Ten pierwszy był ok, ale mnie nie zachwycił w przeciwieństwie do drugiego i trzeciego. Chociaż jeśli chodzi o "Godziny", to nie czytałam książki, a po niej moje postrzeganie filmu może się zmienić.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania :)