sobota, 13 maja 2017

Endgame. Reguły gry - James Frey

Wielki finał Endgame.



Endgame nieubłaganie zbliża się ku końcowi... Uczestników ubywa, a rozgrywka z dnia na dzień staje się coraz bardziej zacięta. Każdy z Graczy wiele przeszedł i jeszcze więcej musiał poświęcić, dlatego za wszelką cenę pragnie zakończyć tę morderczą grę. Dodatkowej adrenaliny dodaje fakt, że zaangażowane zostają osoby wcześniej niewtajemniczone w rozgrywkę, a samo Endgame zyskuje wymiar globalny. Co więcej niektórzy gracze zaczynają podawać w wątpliwość sens i celowość całego przedsięwzięcia; zastanawiają się, o co tak naprawdę walczą i kto za tym wszystkim stoi...

Tytuł: Endgame. Reguły gry (tom 3.)
Autor: James Frey, Nils Johnson-Shelton
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Kiedy dwa lata temu przeczytałem pierwszy tom Endgame, nie byłem przekonany, czy kontynuować tę serię. Choć przyjemnie spędzałem czas, czytając Wezwanie, to sama książka nie zrobiła na mnie ogromnego wrażenia. Mimo to zdecydowałem się sięgnąć po kolejny tom, i jak się później przekonałem, podjąłem dobrą decyzję, bo Klucz niebios w pełni wynagrodził mi braki i niedociągnięcia pierwszej części. Ciągle była to literatura typowo rozrywkowa, jednak w najlepszym tego słowa znaczeniu. Kiedy więc rozpoczynałem lekturę ostatniego tomu, liczyłem na podobne wrażenia, jak w przypadku poprzednich części. Czy jednak Reguły gry sprostały moim oczekiwaniom?

Reguły gry są bezpośrednią kontynuacją wydarzeń z drugiej części. Książka zaczyna się właściwie w tym samym momencie, w którym skończyła się jej poprzedniczka, dzięki czemu ciągłość akcji jest jak najbardziej zachowana. Właśnie przez tę linearność i szczegółową chronologiczność zdarzeń, cała powieść przypomina w swojej budowie serial. Wielu pierwszoplanowych bohaterów, kilka miejsc akcji i równoległe rozgrywające się wydarzenia - to wszystko sprawia, że w głowie automatycznie tworzymy obrazy i wyobrażamy sobie poszczególne sceny. Seria Endgame stanowi wprost idealny scenariusz na dobry serial akcji.

Tym, co nigdy nie zawodzi jeśli chodzi o tę serię, jest umiejętne trzymanie w napięciu. Szybkie tempo i odpowiednio dawkowane zwroty akcji powodują, że książkę czyta się właściwie jednym tchem. Mimowolnie chcemy wiedzieć, co wydarzy się dalej i jak potoczą się losy bohaterów. Autorzy umiejętnie rozpisali poszczególne wydarzenia i zaplanowali całą serię, dzięki czemu nieustannie przyciągają uwagę czytelnika. Nawet jeśli pod koniec trzeciego tomu ta zwarta budowa zostaje widocznie zaburzona, a sama akcja traci na wyrazistości, to całej książce nie można odmówić trzymania w napięciu. Nawet jeśli jest ono wywołane głównie przez ciekawość, jak się to wszystko zakończy...

Ostatni tom różni się od poprzednich przede wszystkim tym, że widać tu braki w ciągłości, logice i zbieżności fabuły. Reguły gry są zdecydowanie najmniej przemyślaną ze wszystkich części, widoczny jest tu brak pomysłu na to, jak poprowadzić akcję. Wszystkie elementy się niekontrolowanie rozmywają, a cała książka widocznie traci spójność. Cierpi na tym również sama dramaturgia, która z czasem zwyczajnie zanika; zamiast emocjonować się wydarzeniami i martwić o los bohaterów, próbujemy się zorientować, gdzie to tak właściwie zmierza i jaki jest tego cel. Zawiódł zarówno pomysł, jak i realizacja.

Reguły gry, mimo że wciągają i angażują czytelnika, to przede wszystkim jednak rozczarowują. Brak tu pomysłu na fabułę, odpowiedniego napięcia i logiki w postępowaniu bohaterów. Trylogia duetu Frey/Johnson-Shelton wyróżnia się oryginalnością i nietypowym podejściem do poprowadzenia fabuły, jednak w ostatnim tomie to wszystko gdzieś zanika. Co prawda książka dostarcza rozrywki i pozwala na chwilę odprężenia, jednak nie wywołuje u czytelnika żadnych emocji. Ostatecznie nie jest to książka zła, lecz jedynie rozczarowująca i zwyczajnie przeciętna. A szkoda, bo poprzednie części zapowiadały ciekawy i co najmniej widowiskowy finał.

★★★★★☆☆

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

Czytaliście już serię Endgame?
A jeśli nie, to czy zamierzacie?

3 komentarze:

  1. Przeczytałam pierwszy tom. Co prawda książka mnie nie zachwyciła na tyle by sięgnąć po kontynuacje jednak nie była do końca zła. Ty oceniasz trzeci tom jako przeciętny ja już to stwierdzialam po pierwszym. Dopiero dziś zawitałam na Twój blog i mi sie spodobał :) obserwuje i będę wpadać. Zapraszam rownież do mnie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, jak wchodził pierwszy tom na rynek. Chyba każdy o tym mówił. Dobra reklama i przyciągająca okładka zachęcały, jednak ja nigdy nie zdecydowałam się przeczytać tej książki i myślę, że to się nie zmieni ;)

    Po długiej przerwie wracam do pisania, więc serdecznie zapraszam do siebie http://lustrzananadzieja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Po części się zgadzam, bo rzeczywiście widać było różnicę pomiędzy poprzednimi częściami. Zauważyłam, że w tego typu książkach zazwyczaj finał wypada najsłabiej (patrz: trylogia Więźnia Labiryntu).

    www.bookish-galaxy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania :)