czwartek, 7 czerwca 2018

Teatr Sabata - Philip Roth

Philip Roth o kobietach.



Mickey Sabat to 64-letni kawaler, który pomimo wielu związków, w jakich był, ani razu się nie ożenił. Jako oddany miłośnik płci pięknej, spędził większość swojego życia u boku kobiet, nie ukrywając przy tym swojej rozwiązłości. Kiedy więc jego obecna partnerka, 52-letnia Drenka Balich stawia mu ultimatum, jego miłość i wierność do niej zostają wystawione na próbę. Czy będzie w stanie porzucić swoje dotychczasowe przyzwyczajenia i zmienić się dla jednej kobiety?

Tytuł: Teatr Sabata
Autor: Philip Roth
Wydawnictwo: Literackie

Powiedzieć o Sabacie, że jest miłośnikiem kobiet, byłoby ogromnym niedopowiedzeniem. 64-letni kawaler większość swojego życia spędził spotykając się z kobietami, dyskutując o nich lub próbując zgłębić ich naturę. Przez otoczenie postrzegany jako hedonistę, nie stroni od kontrowersji oraz prowokacji, a umawianie się z dużo młodszymi dziewczynami lub mężatkami jest u niego na porządku dziennym. Do tego usilnie wierzy w swój mocno naciągany kodeks moralno-etyczny, na którego szczycie stoi oddawanie się przyziemnym przyjemnościom... To ten typ bohatera, który jednocześnie odrzuca i intryguje. Mickey Sabat jest egoistyczny, pozbawiony wstydu, a miejscami nawet szowinistyczny i wywołujący odrazę, jednak w pewien sposób jego postać fascynuje i przyciąga. To złożona, wielopłaszczyznowa postać, której nie da się jednoznacznie zdefiniować, przez co na przemian współczujemy mu i go potępiamy.

Przyglądając się losom głównego bohatera, cofamy się wspomnieniami do najważniejszych kobiet jego życia. Do tych, które w największym stopniu na niego wpłynęły i najbardziej go zmieniły. Obserwujemy poszczególne okresy, w których przeżywał najszczęśliwsze, ale i najtragiczniejsze chwile, a we wszystkich z nich wspólny mianownik stanowią kobiety. Sabat przygląda się i analizuje swoje losy, próbując przypomnieć sobie - a może dopiero uświadomić - czym kierował się na poszczególnych etapach życia i co było dla niego najważniejsze. Wtedy zaślepiony kobiecym pięknem i osobistymi pragnieniami, dziś może z odpowiedniej perspektywy spojrzeć na własne doświadczenia i przeżycia, tym samym na nowo poznając siebie.

Twórczość Philipa Rotha cechuje bezkompromisowość, szczerość i brawurowość. Jego styl jest wyrazisty, nasycony skrajnymi emocjami i pozbawiony jakichkolwiek zahamowań. Sposób, w jaki opowiada historię niejednokrotnie może szokować, zawstydzać lub wywoływać niesmak, jednak za każdym razem niezwykle fascynuje i intryguje. Pomimo treści, która chwilami może nam się nie podobać, chcemy czytać dalej, przewracać kolejne strony. I z Teatrem Sabata początkowo jest podobnie. Postępowanie i przemyślenia głównego bohatera nas dziwią, miejscami wręcz oburzają, a podejście do życia wywołuje pogardę. Jednak z każdą kolejną historią zaczynamy przyzwyczajać się do postawy Mickeya, a jego zachowanie nie robi już na nas takiego wrażenia. Sprawia to, że z czasem następne opowieści, zamiast szokować i wywoływać silne emocje, jedynie nużą i stają się nijakie. Ostatecznie sprowadza się to do tego, że ta ponad 600-stronicowa powieść, choć cały czas świetnie napisana, w pewnym momencie zwyczajnie traci na wyrazistości i przenikliwości.

Teatr Sabata Philipa Rotha to bezkompromisowa opowieść o ludzkich pragnieniach, namiętności, tęsknocie oraz, jakby nie patrzeć, miłości. Amerykański pisarz, w charakterystycznym dla siebie stylu, mówi o pożądaniu, niewłaściwych z punktu widzenia moralnego zamiłowaniach oraz podświadomych fascynacjach. Podobnie jak w przypadku Konającego zwierzęcia całą historię koncentruje na postaci dojrzałego już mężczyzny, zaślepionego uczuciem do płci pięknej. Silnie skoncentrowana na postaci Mickeya Sabata, książka jest swego rodzaju studium pożądania oraz wnikliwą analizą podświadomości głównego bohatera. I mimo że z czasem staje się nieco powtarzalna i traci na sile wyrazu, jest to ciągle świetnie napisana powieść, którą czyta się z - żeby nie powiedzieć przyjemnością - niesłabnącym zainteresowaniem.

★★★★★★★☆☆☆

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

7 komentarzy:

  1. Za każdym razem, gdy wezmę do czytania tego typu książkę, muszę sporo odczekać, nim zabiorę się za kolejną. Trochę obawiam się języka, jakim posługuje się autor, jednak intryguje mnie konstrukcja bohatera. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś słyszałam, że każdy z nas ma w sobie pierwiastek perwersyjności, skłonności do masochizmu i hedonizmu i może dlatego właśnie to sprawia, że główny bohater z jednej strony nas odrzuca swoim podejściem do konsumpcyjnego życia, a z drugiej zachęca do wnikania w jego psychikę. Philipa Rotha znam na chwilę obecną z opowieści moich znajomych, ale coś czuję, że jego dzieła mogą mi się spodobać. Głównie ze względu na język :)Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Odniosłam bardzo podobne wrażenie - Roth, chociaż jest genialnym pisarzem, trochę przegiął w przypadku Sabata. Kolejne upadki, kolejne bolesne porażki, w pewnym momencie zaczęły nużyć. Jednak pięknie zakończył tę historię, byłam zachwycona tym zwrotem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Great blog!

    I am following you, so if you want check my blog :)
    https://svetknjiskogmoljca.blogspot.rs/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie czytałam takiego rodzaju książek, ta jednak może okazać się ciekawa, może kiedyś po nią sięgnę po zaciekawiłaś mnie recenzją.

    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/03/basnik-beata-majewska.html

    Dodaję bloga do obserwowanych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Musze sięgnąć po nią. Lubię czytać ale jej jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania :)